fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Są już dwie oferty na mBank

Fotorzepa, Marta Bogacz
Pekao i amerykański fundusz Apollo Global Management złożyli już oferty niewiążące na zakup mBanku. Trwa oczekiwanie jeszcze na PKO BP i Credit Agricole.

Pekao i Apollo Global Management złożyły niewiążące oferty na zakup mBanku – poinformował Bloomberg powołując się na źródła zbliżone do sprawy. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, o czym pisaliśmy parę dni temu, że przyjmowanie wstępnych ofert rozpoczęło się w środę, 15 stycznia. Zbieranie ofert wiążących może nastąpić pod koniec marca lub na początku kwietnia, po około dwumiesięcznym badaniu due-diligence.

Zainteresowani mBankiem mieli być również PKO BP i Credit Agricole. Z naszych informacji wynika, że lider polskiego sektora bankowego prawdopodobnie wstrzyma się ze złożeniem oferty do posiedzenia rady nadzorczej, które może się odbyć w przyszłym tygodniu. Z kolei francuska grupa ma już w Polsce bank – jeden z mniejszych na rynku (11. pod względem wielkości aktywów) i półtora roku temu miała ochotę na przejęcie Euro Banku, ale ubiegł ją Millennium. W branży bankowej, mocno konkurencyjnej i obciążonej podatkiem od aktywów, wysokimi wymogami kapitałowymi oraz koniecznością prowadzenia dużych inwestycji w IT, ważna jest skala. Dlatego Credit Agricole może sam wystawić za jakiś czas swój polski bank na sprzedaż, jeśli teraz nie uda mu się kupić mBanku.

Wcześniej mówiło się też o potencjalnym zainteresowaniu ING Group i BNP Paribas, które mają w Polsce odpowiednio czwarty i szósty co do wielkości bank. Prawdopodobnie żadna z nich nie złoży oferty.

Oficjalnie wiadomo było, że zainteresowany tym czwartym co do wielkości bankiem w Polsce był też Erste Group. Jednak w czwartek austriacka instytucja, której w środkowej Europie nie ma tylko w Polsce, podała, że nie złoży oferty. Jako powód podał skomplikowaną strukturę potencjalnej transakcji, wynikającą z konieczności wydzielenia lub ubezpieczenia hipotek walutowych mBanku, które stanowią 16 proc. jego portfela kredytów brutto. Dodatkowym czynnikiem są niewystarczające synergie. Zarząd Erste umniejszał swoje szanse, wskazując na swoją mniejszą skłonność do zaoferowania wyższej ceny ze względu na brak synergii z fuzji i dlatego większe jest prawdopodobieństwo kupna przez lokalnego gracza.

W wyścigu po mBank zagraniczni, nieobecni u nas gracze stoją na gorszej pozycji względem faworyzowanych obecnych już w Polsce instytucji, które mogą osiągnąć spore korzyści dzięki łączeniu mBanku ze swoim już funkcjonującym w Polsce bankiem: głównie chodzi o kosztowe efekty synergii (usunięcie dublujących się funkcji, oddziałów, zmniejszenie przez to zatrudnienia) oraz skali (w większym banku wydatki rozkładają się na większe aktywa i przychody). To powoduje, że bank obecny już na naszym rynku może być zdolny do zapłacenia wyższej ceny za mBank niż instytucja w niemająca jeszcze banku Polsce.

Dlatego nieco mniej prawdopodobny wydaje się scenariusz przejęcia mBanku przez fundusz private equity, który dodatkowo nie przyniesie dodatkowych synergii pod względem know-how czy ewentualnej poprawy w dostępie do finansowania (choć akurat mBank z jednym i drugim problemów nie ma, jest poukładanym bankiem niewymagającym restrukturyzacji czy innej istotnej ingerencji nowego właściciela). Właśnie funduszem private-equity jest amerkański Apollo Global Management. W grudniu pisaliśmy, że – jak wynikało z naszych nieoficjalnych informacji - menedżerowie mBanku najwyższego szczebla podróżowali ostatnio częściej do USA, co sugeruje, że toczą się rozmowy w sprawie transakcji. Za scenariuszem przejęcia przez taki podmiot przemawia dość unikalna sytuacja, jaką jest spory wpływ prezesa mBanku Cezarego Stypułkowskiego, który niegdyś pracował dla amerykańskiego banku inwestycyjnego JP Morgan.

Fundusz private-equity może być mniej skłonny do zapłacenia premii za mBank (według wstępnych szacunków transakcja może być warta 13-16 mld zł), a najbardziej prawdopodobna wydaje się teraz kandydatura Pekao, którego finansowo w transakcji wsparłby jego główny akcjonariusz – PZU. Bank ten zyskałby nie tylko efekty synergii i skalę, ale także coś, czego mu brakuje – najnowocześniejsze systemy IT i bankowość elektroniczną (w przeciwieństwie do PKO BP). Przejęcie mBanku, jednego z liderów pod tym względem w Polsce, pozwoliłoby Pekao na wykonanie żabiego skoku w tym zakresie. Zwiększa szanse banków kontrolowanych przez państwo (Pekao i PKO BP) także polityczna wola tzw. repolonizacji – to dodatkowy poza biznesowymi czynnik mogący skłaniać Pekao do zaoferowania wyższej ceny za mBank. Dzięki transakcji awansowałby z trzeciego w sektorze w okolice pierwszego-drugiego miejsca z aktywami blisko 335 mld zł (197 mld zł+136 mld zł, zakładając wydzielenie portfela frankowego). PKO BP na koniec czerwca miał 329 mld zł aktywów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA