fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Michał Kolanko: Co po miesiącu miodowym Tuska

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
PO jest zadowolona z powrotu byłego premiera, ale dopiero po wakacjach będzie można oszacować „efekt Tuska" w praktyce.

Dwa tygodnie po przejęciu przez Donalda Tuska władzy w Platformie Obywatelskiej pewne jest jedno: politycy jego partii (choć nie wszyscy) od dawna nie byli tak zadowoleni. – Miesiąc miodowy trwa – śmieje się jeden z naszych rozmówców. W sondażach – a te dla PO i jej władz zawsze miały ogromne znaczenie, też jako narzędzia kreowania rzeczywistości – Platforma pokonuje Polskę 2050 Szymona Hołowni i jest na drugim miejscu. Politycy PO mówią, że to pierwszy i namacalny efekt zmiany z początku lipca. Drugi – fakt, że do PO zaczęli zgłaszać się nowi ludzie. Rzeczywiście, lokalne struktury partii informują o zgłaszających się chętnych.

Zadowoleni są też, generalnie rzecz ujmując, politycy partii tworzących Koalicję Obywatelską, którzy dostali na tym etapie zapewnienie, że Platforma będzie szanować ich autonomię, a Koalicja Obywatelska będzie trwać.

Po krótkim urlopie Donald Tusk ma wrócić na spotkaniu otwartym już w najbliższy poniedziałek – w Gdańsku. Zapowiedział, że będzie chciał odwiedzić wszystkie województwa. Politycy PO podkreślają, że trwający teraz „efekt Tuska" to również kierunek na wyciszenie i uspokojenie nastrojów w partii. – Nowy przewodniczący nie chce wewnętrznych sporów i emocji – słychać w PO. Partię czekają co prawda wewnętrzne wybory w regionach, zwyczajowo pełne napięć na różnych poziomach struktur, ale nie widać pośpiechu w ustalaniu ich kalendarza. Rada Krajowa, która ma to zrobić, może zebrać się dopiero za kilka tygodni, być może pod koniec wakacji.

Każdy miesiąc miodowy musi się jednak kiedyś skończyć. Pytanie, jak będzie wyglądała sytuacja pod koniec sierpnia i na początku września. Czy pierwszy impet powrotu byłego premiera nie rozmyje się w okopach bieżącej polityki? Na ile Tusk ma długoterminowy plan? Czy będzie potrafił ułożyć relacje wewnątrz partii i realnie odbudować jej potencjał? Na ile będzie potrafił wyjść z retoryki skierowanej do twardego elektoratu, a na ile będzie potrafił zwrócić się do młodych, do kobiet czy do mieszkańców wsi i miasteczek? Bez tych grup trudno będzie Platformie o zwycięstwo. Co w praktyce z relacjami wewnątrz opozycji? Co z długofalową determinacją samego Donalda Tuska? Odpowiedzi na te pytanie jeszcze nie znamy, chociaż w PO obowiązuje teraz optymizm. Dopiero za kilka tygodni będzie można pokusić się o bardziej kompleksową ocenę tego, co realnie zmienił powrót Tuska jako głównego gracza w PO.

Kilka tygodni temu jeden z wpływowych polityków Platformy Obywatelskiej stwierdził w kuluarowej rozmowie, że Donald Tusk i Rafał Trzaskowski muszą znaleźć „efekt synergii", by Platforma miała szanse na zwycięstwo. Trudno po takim „efekcie synergii" znaleźć dziś ślady. Jest tylko „efekt Tuska". Karnawał optymizmu w Platformie trwa. W polityce obecnie miesiąc, dwa to jednak cała epoka. Dlatego w tej chwili prezydentowi Warszawy oraz jego ludziom pozostaje przede wszystkim gra na czas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA