fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Trudny sprawdzian dla wierzących polityków

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Co powinien zrobić poseł katolik, jeśli uzna, że doraźne zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej w przyszłości może doprowadzić do liberalizacji tego prawa?

Premier Beata Szydło stwierdziła w poniedziałek podczas konferencji prasowej, że zapowiadając poparcie dla zakazu aborcji, mówiła prywatnie, nie jako premier. – Nie ma w tej chwili w Polsce takiego tematu – stwierdziła.

Ale temat jest. Można zrozumieć, że PiS, mając wystarczająco dużo problemów z Trybunałem Konstytucyjnym, stadninami koni, wycinką Puszczy Białowieskiej itp., chce kolejny drażliwy konflikt wygasić.

Jednak wiele wskazuje na to, że za jakiś czas uważający się za katolików posłowie staną przed wielkim dylematem moralnym podczas głosowania w sprawie obywatelskiego projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji.

Stanowisko Kościoła jest jednoznaczne i niezmienne od lat. Trudno się też dziwić, że teraz dostrzegł szansę na zmianę ustawodawstwa dotyczącego aborcji – jest bowiem bardzo mało prawdopodobne, by w przyszłości powstał równie konserwatywny parlament jak dzisiaj. Ale właśnie tu dochodzimy do najpoważniejszego problemu: długofalowych konsekwencji decyzji o naruszeniu tzw. kompromisu aborcyjnego.

Św. Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae" postawił katolickim politykom surowe warunki: „Jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy, i zmierzającym w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków".

Przy obecnym układzie politycznym w Sejmie istnieje możliwość całkowitego zakazu aborcji – co postulują w swoim projekcie ustawy organizacje pro-life. Z pozoru więc katolicki poseł nie ma pola manewru. Warto jednak zwrócić uwagę, że Jan Paweł II podkreślał, iż polityk powinien się zastanowić nad skutkami swego głosowania.

Z obecnego kompromisu nie jest zadowolona ani lewica, ani prawica. Polska ma dziś jednak jedno z najostrzejszych praw antyaborcyjnych w Europie. Z sondaży wynika, że mniej niż jedna trzecia badanych aprobuje całkowitą delegalizację aborcji. To oznacza, że po jej zakazaniu zostanie wzięta na polityczne sztandary i kolejna większość parlamentarna znów przepisy zmieni. Przy obecnych liberalnych tendencjach w Europie trudno będzie utrzymać kompromis z lat 90.

Dylemat katolickiego posła będzie więc wyglądać tak: czy powinien się kierować słusznymi intencjami, czy też rozważać długofalowe konsekwencje takiej decyzji. Czy dostosować na jakiś czas ustawodawstwo do nauczania Kościoła, czy też myśleć o tym, jak długofalowo ograniczyć liczbę aborcji poprzez utrzymanie obecnego kompromisu. To nie będzie łatwe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA