fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Zuzanna Dąbrowska: Fighterzy i celebryci

Liderzy trzech lewicowych formacji - Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń i Adrian Zandberg
Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
„Jesienna ramówka”, to hasło przeniesione do polityki ze stacji telewizyjnych. To też niezłe narzędzie do prezentacji programu Lewicy. Chyba że forma zniszczy treść.

Lewicowa koalicja trzech partii (SLD, Wiosny i Razem) przedstawiła w niedzielę plan działań – i tych logistycznych, i tych ustawodawczych i programowych. Całość odbyła się w konwencji prezentowania „jesiennej ramówki” ułożonej tak, by nie urazić żadnej z gwiazd, tzn. żadnego z politycznych partnerów.

Bo spójny przekaz to podstawa współdziałania – tej lekcji ugrupowania lewicowe uczyły się przez ostatnie 30 lat. Można się różnić, ale wszystko ma do siebie pasować: kolor pąsowy przechodzić w amarantowy, a ten w ciemne lila. Ma być strawnie i niezbyt szokująco. Posłowie w garniturach, posłanki w szpilkach. Forma wymusza sposób prezentacji. Czy także treść?

Wygląda na to, że (przynajmniej na razie) – nie. Treść ramówki jest dość spójna i w przyzwoitej (żeby nie powiedzieć letniej) temperaturze lewicowa. Robert Biedroń zapewnił, że programowym „spinaczem” będzie hasło „Godność zwykłego człowieka”. To dla lewicy dobry slogan, pod warunkiem że ów „zwykły człowiek” w ogóle je usłyszy. Zakładając, że ma utrudniony dostęp do internetu, a w domu odbiera podstawowe programy TV, trudno się spodziewać, by usłyszał, co ma do powiedzenia np. o zdrowiu Marcelina Zawisza z Razem. Że lewica chce poprawić dostęp do ochrony zdrowia osób z najmniejszych miejscowości i gorzej wykształconych. Nie usłyszy, bo dla państwowej telewizji ten akurat komunikat włącznie z niepochlebną recenzją dla „uciekającego ministra zdrowia” to przekaz nie do zniesienia: za mocno uderza w istotę obecnej władzy PiS, która przecież kreuje się na obrońcę tego właśnie zwykłego człowieka.

To oznacza, że lewicę, jeśli pójdzie drogą socjalną do następnych wyborów, czeka nieuchronne starcie z PiS. Obóz liberalny, wielkomiejski nie są w stanie odebrać obozowi dobrej zmiany wyborców na wsiach i w małych miasteczkach. Politycy KO nie potrafią rozmawiać z polską prowincją. Widać było to choćby w ostatniej kampanii prezydenckiej.

Ale lewica mogłaby spróbować. Nie rezygnując z walki światopoglądowej, z punktowania prawicy za hipokryzję w sprawach np. pedofilii w Kościele czy za szczucie na osoby LGBT. Kłopotliwa dla władzy PiS ofensywa to wychodzenie każdego dnia z komunikatami dotyczącymi poziomu życia, transferów socjalnych, rynku pracy, stanu gospodarki, ochrony zdrowia czy środowiska. Do tego potrzebna jest wiedza o stanie państwa, ale i kontakty w terenie. A to będzie chyba dla lewicy najtrudniejsze, mimo szumnych deklaracji Biedronia o tym, że „ruszamy w Polskę”.

W czasie konwencji kilkukrotnie pojawiał się też wątek otwartości na inne podmioty opozycji, które „są przyjaciółmi”. Ale szczególnie niewygodne dla obecnej władzy były zapewnienia o tym, że lewica może być inspiracją dla obozu rządzącego. – Nie zabraniamy Mateuszowi Morawieckiemu, Jarosławowi Kaczyńskiemu i ich zapleczu w PiS i Zjednoczonej Prawicy, aby nasze ustawy brali na swoją agendę, niech rząd je wprowadza. To jest dla nas ważne, bo to ważne dla całej Polski, dla milionów Polek i Polaków, którzy czekają na pomoc – deklarował szef Klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. To dobry ton w starciach z obecną władzą, bo wyraźnie widać, że zajęta walkami wewnętrznymi, marginalizowaniem Konfederacji i rozdeptywaniem KO Zjednoczona Prawica – lewą flankę ma odsłoniętą. Tyle że oblegać ją powinni fighterzy, a nie celebryci.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA