fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Amber Gold

Kazimierz Turaliński zrezygnował z pracy w komisji ds. Amber Gold

Fotorzepa, Piotr Wittman
Komisja ds. Amber Gold musi się obyć bez porad autora „Podręcznika złodzieja". Zrezygnował po naszym tekście.

„Po lekturze zdecydujesz, po której stronie wolisz stać. Czy będziesz tym dobrym, czy tym złym" – pisze Kazimierz Turaliński we wstępie do swojej książki „Jak kraść? Podręcznik złodzieja". We wrześniu został jednym ze stałych doradców komisji śledczej ds. Amber Gold (zgłosił go klub PiS), a głośno zrobiło się wokół niego, gdy przed miesiącem napisała o nim „Rzeczpospolita". Teraz zrezygnował z pracy w komisji.

Turaliński przedstawia się w internecie jako ekspert ds. bezpieczeństwa gospodarczego i jest wykładowcą Akademii Leona Koźmińskiego. Pisaliśmy, że po lekturze jego życiorysu pojawia się jednak wiele pytań. Miał pracować w firmach, które albo już nie działają, albo o ich funkcjonowaniu trudno znaleźć jakiekolwiek informacje. Największe kontrowersje mogą budzić jego publikacje.

Duża część książki „Jak kraść? Podręcznik złodzieja" poświęcona jest oszustwom w obrocie gospodarczym i podatkowym, ale autor szczegółowo omawia też przestępstwa kryminalne. Wyjaśnia m.in., jak oszukać na sprzedaży wynajętego mieszkania czy jak oszukać komornika.

„Rzeczpospolitą" Turaliński zapewniał, że książka jest poradnikiem, jak nie zostać okradzionym. – Kto nie potrafi myśleć jak przestępca, ten zawsze da mu się wywieść w pole. Idealnym tego przykładem jest afera Amber Gold – wyjaśniał.

Problem w tym, że w książce zawarł też wskazówki, które raczej nie przydadzą się potencjalnym ofiarom przestępstw. Przykładowo radzi zarejestrowanie usług ślusarskich, by uniknąć kar za nielegalne posiadanie wytrychów.

– Gdyby książka rzeczywiście była tak niewinna, jak ją obecnie przedstawia, nie zrezygnowałby z doradzania – uważa Krzysztof Brejza z PO, członek komisji ds. Amber Gold.

Sam Turaliński powody rezygnacji przedstawia inaczej. Na swojej stronie w portalu społecznościowym napisał, że nie widzi możliwości pracy w komisji, z której wyciekły jego dane, w tym numer telefonu i lista miejsc pracy. Tyle że wszystkie te informacje są publicznie dostępne w internecie i tam znalazła je „Rzeczpospolita".

Turaliński publikację na swój temat przedstawia też jako... element gry służb specjalnych: „W połowie października otrzymałem od przyjaciół z branży informacje na temat planu zdyskredytowania komisji. Dowiedziałem się, że jeden z posłów zostanie wkrótce wyeliminowany, a po nim ja w okolicach Wszystkich Świętych".

Pisze też, że w komisji zarabiał 10 tys. zł brutto (my jego pensję szacowaliśmy na 8 tys.). Dodaje, że dużo wniósł do jej pracy, bo przygotował już „wstępną analizę kryminalną działalności Marcina P.", czyli twórcy Amber Gold.

Czy był niezbędny posłom PiS? – Z panem Turalińskim widziałam się tylko jeden raz i nie mogę się wypowiadać na temat jego kompetencji – mówi szefowa komisji Małgorzata Wassermann z PiS. Dodaje, że nie wybrano następcy, a doradcy komisji nie uzyskali jeszcze certyfikatów dostępu do ściśle tajnych materiałów.

– PiS wyraźnie nie ma dobrej ręki do obsady niektórych stanowisk – zauważa Brejza. Przypomina, że w lutym po dwóch miesiącach urzędowania zrezygnował komendant główny policji Zbigniew Maj, a ostatnio, po tym, gdy „Rzeczpospolita" ujawniła jego przeszłość, ze stanowiskiem rozstał się podsekretarz stanu w MSZ Robert Grey.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: w.ferfecki@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA