fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Adwokaci nie oszczędzą na ZUS szkoląc aplikantów na umowe o dzieło

123RF
Przeprowadzenie specjalistycznych szkoleń dla aplikantów adwokackich nie mogło być przedmiotem umowy o dzieło, chociaż wykłady prowadził specjalista w oparciu o samodzielnie przygotowany program i pomoce naukowe.

Tak uznał Sąd Okręgowy w Słupsku, a jego stanowisko podtrzymał Sąd Apelacyjny w Gdańsku (sygn. akt III AUa 61/16).

Krzysztof P. został zaangażowany przez Izbę Adwokacką do przeprowadzenia 32-godzinnego szkolenia aplikantów adwokackich I roku z procedury karnej. Strony zawarły umowę cywilnoprawną pod nazwą „umowa o dzieło", która określała strony umowy, jej przedmiot, dzień zawarcia i termin wykonania oraz wysokość wynagrodzenia, którego wypłata nastąpić miała na postawie rachunku wystawionego przez wykonawcę. Umowa zawierała także postanowienia dotyczące pokrycia przez wykonawcę wszelkich strat wynikłych z powodu niewykonania dzieła, a w przypadku nienależytego lub nieterminowego wykonania dzieła zamawiający ma prawo odmowy wypłaty całości lub części umownej kwoty, zobowiązanie do wykonania dzieła według swojej najlepszej wiedzy fachowej. W treści umowy nie było zapisów dotyczących praw autorskich i pokrewnych. W rachunkach do umowy zaznaczono jednak, że jej przedmiotem są prawa autorskie i prawa pokrewne.

Dzieło czy nie dzieło

Za czynności wykonane w ramach umowy Krzysztof P. otrzymał wynagrodzenie w kwocie 6.400 zł brutto wynagrodzenia. Zakład Ubezpieczeń Społecznych uznał, że wykonał swoją pracę na podstawie umowy o świadczenie usług, a nie umowy o dzieło. Podlegał zatem obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowemu, wypadkowemu i zdrowotnemu, a Izba Adwokacka jako płatnik składek z tego tytułu powinna była zgłosić go do ubezpieczeń (adwokat nie miał w czasie obowiązywania umowy innego tytułu do obowiązkowych ubezpieczeń społecznych) i naliczyć składki.

Izba Adwokacka odwołała się do sądu. Jej zdaniem wykłady Krzysztofa P. miały autorski charakter i przynosiły niematerialny rezultat. Były to tzw. wykłady autorskie: cykl specjalistycznych szkoleń, w których autor przedstawiał aktualnie obowiązujące przepisy, ich zmiany i dokonywał ich autorskiej interpretacji. Wykłady były więc prezentacją poglądów autora w zakresie interpretacji obowiązujących i zmienionych przepisów. Należało je uznać za utwór autorski. W konsekwencji nie wystąpił obowiązek odprowadzania składek.

Sąd I instancji nie zgodził się z tą argumentacją. Przypomniał, że umowa o dzieło to umowa o pewien określony rezultat pracy i umiejętności ludzkich. Niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Powinien on być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy – rezultat materialny, choć doktryna dopuszcza także istnienie dzieła nieucieleśnionego w jakimkolwiek przedmiocie materialnym (rezultat niematerialny). Jest to jednak pogląd odosobniony i bez poparcia w judykaturze. Jednak nawet takim nieucieleśnionym rezultatem nie może być czynność, a jedynie wynik tej czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Istotą umowy o dzieło jest zawsze osiągnięcie umówionego przez strony konkretnego i sprawdzalnego rezultatu, a nie - jak w przypadku umowy zlecenia - staranne działanie.

- Przedmiot zawartej umowy nie stanowił konkretnego, indywidualnego oznaczonego rezultatu - dzieła. Umowa została skonstruowana i była realizowana w sposób zakładający realizację zespołu czynności i zadań. Stronom nie chodziło o rezultat usługi, ale o same usługi polegające na przygotowaniu i przeprowadzeniu zajęć w ramach szkolenia. Nazwa umowy i posługiwanie się przez strony terminologią służącą podkreśleniu charakteru umowy jako umowy o dzieło, nie stanowią elementów decydujących samodzielnie o rodzaju zobowiązania w oderwaniu od rzeczywistego przedmiotu tej umowy, sposobu i okoliczności jej wykonania – wyjaśnił Sąd Okręgowy .

Staranna nauczanie ze składkami

Izba Adwokacka zaskarżyła orzeczenie Sądu I instancji w całości, ale Sąd Apelacyjny w Gdańsku oddalił apelację. Nie zawierała bowiem żadnych zarzutów, które powodowałyby konieczność zmiany bądź uchylenia zaskarżonego wyroku.

W uzasadnieniu wyroku, poza przytoczeniem argumentów sformułowanych także przez Sąd I instancji, SA podkreślił , że przeciwko uznaniu przedmiotowej umowy za umowę o dzieło przemawia fakt, iż nie istnieje możliwość skontrolowania , czy praca Krzysztofa P. doprowadziła do osiągnięcia konkretnego, zindywidualizowanego rezultatu. Zresztą, jak wynikało z materiału dowodowego, nikt nie weryfikował wykonywanej przez P. pracy. Także wypłata i wysokość wynagrodzenia nie były uzależnione od określonych efektów pracy zainteresowanego.

- W analizowanej umowie ta kwestia nie została w żaden sposób uregulowana, bowiem nie wynika z jej postanowień, jakie okoliczności (przesłanki) miałyby prowadzić do uznania, że "dzieło" wykonane przez Krzysztofa P. zawiera wady, tj. czy miałaby to być kwestia niezaliczenia przez aplikantów egzaminów z materii, będącej przedmiotem szkolenia? – zapytał sąd retorycznie.

W jego ocenie przeprowadzenie wykładów, nawet w oparciu o samodzielnie przygotowany program i pomoce naukowe, jest wyłącznie starannym zachowaniem wykonawcy umowy (lektora), który stosownie do posiadanej wiedzy, świadczy usługi starannej nauki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA