Przedstawiciele Narodowego Instytutu Onkologii w Krakowie – prof. Stanisław Kłęk oraz Waldemar Stylo – w rozmowie z Rynkiem Zdrowia przyznają, że przyczyny błędnego leczenia mają charakter finansowy. Część szpitali o niższych poziomach referencyjności rozpoczyna cały proces bez rzetelnego konsylium lub w ogóle go nie powołuje. Zdarza się także, że konsylia mają charakter fikcyjny, a pacjenci nie są informowani o ich przeprowadzeniu. Efektem są decyzje terapeutyczne sprzeczne z aktualnymi standardami, które znacząco pogarszają rokowania.

Pieniądze ważniejsze niż standardy

Eksperci wskazują, że szpitale SOLO I (tzn. Specjalistyczne Ośrodki Leczenia Onkologicznego I poziomu, do których należą szpitale powiatowe oraz miejskie) obawiają się utraty pacjentów i środków z NFZ na rzecz ośrodków SOLO III, czyli szpitali o najwyższym poziomie referencyjności. W praktyce prowadzi to do „ukrywania” chorych. Tymczasem brak doświadczenia w wykonywaniu określonych zabiegów przekłada się na niższą jakość terapii.

Kluczową rolę odgrywają w tym przypadku mechanizmy finansowania. Leczenie rozliczane w ramach ryczałtu bywa dla szpitali bardziej opłacalne niż świadczenia onkologiczne. Zdaniem ekspertów rozwiązaniem byłoby powiązanie wypłat z NFZ z realnym przestrzeganiem standardów i ustaleń konsyliów. Bez takich zmian najwyższą cenę nadal będą płacić pacjenci, tracąc realne szanse na wyleczenie.

Czytaj więcej: Dramatyczne skutki. Nawet co piąty pacjent w sieci onkologicznej leczony niezgodnie ze standardami

Czytaj więcej

Będą kolejne „przepisy przejściowe" dla lekarzy z Ukrainy? Jest sprzeciw samorządu lekarskiego