Reklama
Rozwiń
Reklama

Dotacje na puste muzea

Ponad 60 mln zł przeznaczył marszałek województwa na działanie 18 muzeów. Tylko do każdego zwiedzającego Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego dokłada ponad 50 zł

Publikacja: 04.02.2010 02:40

Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego chciało zobaczyć w 2009 roku ok. 37 tys. osób

Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego chciało zobaczyć w 2009 roku ok. 37 tys. osób

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Niewielki budynek w al. Wilanowskiej 204. Siedziba Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego. Wchodzimy do środka.

[srodtytul]Skąd pani o nas wie?[/srodtytul]

Już przy wejściu wielkie zaskoczenie: nie ma kasy! Pytamy o bilety. Dyżurujący ochroniarz w popłochu kieruje nas do... sali inwentaryzacji. Siedzący tam panowie są wyraźnie poruszeni wizytą, nerwowo spoglądają na siebie. W końcu jeden z nich podejmuje odważną decyzję: – Proszę poczekać. Pójdę po kolegę na drugie piętro – mówi.

Po chwili pojawia się przewodnik. – Skąd w ogóle pani o nas wie? – pyta zdziwiony.

W końcu sprzedaje bilet za 2 zł i prowadzi nas do dwóch niewielkich sal. Nie ma chłopskich ubiorów czy zaostrzonych kos, tylko plansze ze zdjęciami i kilka sztandarów. – Wystawę udostępnił nam krakowski IPN. Nasze są tylko sztandary – stwierdza przewodnik.

Reklama
Reklama

I po chwili tłumaczy konsternację swoją i kolegów: – Indywidualnych gości mamy niewielu. Głównie odwiedzają nas uczniowie, stowarzyszenia związane z ruchem ludowym, ludzie z PSL. Byli u nas czołowi politycy tej partii – dodaje z dumą.

W jednej sali oprócz czarno-białych plansz stoi telewizor z DVD. – Jest jakiś film? – pytamy z zaciekawieniem. – Nie ma. Telewizor tu postawiliśmy, bo nigdzie nie było dla niego miejsca – mówi wprost przewodnik.

Na zakończenie wizyty oprowadzający próbuje zainteresować nas obrazami przedstawiającymi wieś. Niestety, podziwianie ich jest dość trudne, bo powieszone są ciasno na ścianach wzdłuż wąskich schodów.

A najbardziej atrakcyjną salę – zdaniem muzealnika – zostawiono na pożegnanie. – Tę wystawę też przygotował IPN, tym razem rzeszowski – zaprasza przewodnik, wskazując... plansze ze zdjęciami.

[srodtytul]Miejsce na wagę złota[/srodtytul]

Dlaczego w muzeum, na które marszałek daje ponad 2 mln zł rocznie i które (wraz z dwiema filiami w innych miastach) odwiedziło w ubiegłym roku tylko ok. 37 tys. osób, nie można zobaczyć interesujących eksponatów? – Mamy za mało miejsca, by prezentować nasze zbiory. Wystawy musimy robić np. w szkołach – tłumaczy zastępca dyrektora muzeum Jerzy Mazurek. I dodaje, że placówka ma w magazynach ponad 40 tys. eksponatów (m.in. mundury batalionów chłopskich).

Reklama
Reklama

Z problemem lokalowym, który wpływa na jakość prezentacji zbiorów, boryka się większość muzeów podlegających marszałkowi. – Chciałbym pokazać mnóstwo eksponatów, ale nie mam na to miejsca i pieniędzy – mówi Andrzej Wawrzyniak, dyrektor Muzeum Azji i Pacyfiku, które w ubiegłym roku odwiedziło 170 tys. osób. W tym roku dotacja na jego działanie to ok. 1,7 mln zł.

Choć dla samorządu województwa ten rok jest wyjątkowo trudny finansowo, to o zamknięciu nieatrakcyjnych i nierentownych muzeów nikt nie myśli. – Na pewno wiele osób byłoby z tego niezadowolonych. Nam zależy na poszerzeniu ich działalności, a nie ograniczaniu – mówi Bożena Żelazowska, zastępca dyrektora Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki w Urzędzie Marszałkowskim.

Ale nie ma szans na ich finansowe ratowanie. – W tym roku dotacje zmniejszyliśmy o 15 proc. Żadnej poprawy nie mogę obiecać – mówi Ludwik Rakowski, wicemarszałek Mazowsza odpowiedzialny za kulturę.

[srodtytul]Pomysł i praca[/srodtytul]

Rakowski mówi, że wielkość muzeum i pieniądze nie określają jego rangi. Na funkcjonowanie placówki wpływ ma głównie jej dyrektor. To prawda, ale o markę trzeba się postarać. Wiedzą o tym na przykład w Muzeum Powstania Warszawskiego.

– Pieniądze z dotacji wystarczą na pensje dla pracowników i rachunki. Żeby zorganizować dobrą ekspozycję i ciekawe imprezy, trzeba mieć przede wszystkim dobry pomysł i napracować się przy jego realizacji. No i trzeba na własną rękę szukać sponsorów – mówi Anna Kotonowicz, rzeczniczka MPW, które z ratusza otrzymuje ok. 11 mln zł dotacji. Ale w ubiegłym roku odwiedziło je ponad 0,5 mln osób.

Reklama
Reklama

– Sama nazwa naszej placówki nie jest najszczęśliwsza. Jeśli sponsor ma do wyboru pomoc Muzeum Powstania Warszawskiego albo nam, to oczywiście wybierze tę bardziej znaną placówkę – kwituje Mazurek.

Specjaliści od kultury mówią jedno: – Na młodych działają dynamika, multimedia, dodatkowe imprezy. Dlatego wolą odwiedzać centra animacji kultury, a nie muzea z zakurzonymi planszami i gablotami – mówi Grzegorz Lewandowski, szef klubokawiarni Chłodna 25.

współpraca Natalia Bet

Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Pierwsze kroki w KSeF. Poradnik „Rzeczpospolitej” dla małych przedsiębiorców
Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Łatwiejsze wejście do KSeF już za kilka dni. Jest projekt
Prawo w Polsce
Kościół Katolicki mówi „nie” reformie kodeksu karnego
Praca, Emerytury i renty
Emerytury i renty w górę. Podwyżka będzie wyższa niż zakładał rząd
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama