Radni Warszawy przyjęli dwa pierwsze mikroplany zagospodarowania przestrzennego. Zamiast dużego obszaru obejmują tylko pojedyncze nieruchomości z budynkami publicznymi, objętymi roszczeniami. Zdaniem ekspertów samorządowcy nie uratują w ten sposób szkół i przedszkoli.

Nowy pomysł

Mikroplany mają uniemożliwiać zmianę dotychczasowej funkcji obiektów czy zburzenie ich i postawienie np. biurowców. Od tradycyjnych planów zagospodarowania odróżnia je to, że są tworzone tylko dla pojedynczych nieruchomości, dla jednej lub kilku działek. Celowo są niewielkie, gdyż mają jak najszybciej uregulować status nieruchomości, która ma zostać zwrócona następcom dawnych właścicieli, wywłaszczonych po II wojnie światowej na podstawie dekretu Bieruta.

– Pierwsze dwa plany dotyczą gruntów przy ul. Elektoralnej i Niecałej. Na obu stoją szkoły – mówi Agnieszka Kłąb ze stołecznego ratusza.

W kolejce do uchwalenia czeka kilkanaście podobnych planów. Mają zapewniać dalsze funkcjonowanie publicznej placówki.

Zdaniem ekspertów jednak nie wywołają one zamierzonego efektu.

– Sądy administracyjne wielokrotnie zwracały uwagę, że nawet gdy funkcja publiczna nieruchomości jest gwarantowana w planie zagospodarowania przestrzennego, nie blokuje to obowiązku zwrotu gruntu – mówi Piotr Gołaszewski, radca prawny z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Jego zdaniem mikroplany to tylko element gry samorządu z uprawnionymi do odzyskania nieruchomości.

W ocenie Krzysztofa Wiktora, radcy prawnego z kancelarii Wardyński i Wspólnicy, mikroplan jedynie wycinkowo reguluje status nieruchomości. – Jego gwarancje są czysto iluzoryczne, np. nie obliguje on właściciela dekretowego do wydzierżawienia nieruchomości miastu – zauważa.

Negocjacje lub sąd

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Zdaniem ekspertów istnieje duże prawdopodobieństwo, że uchwalane akty zostaną zaskarżone do sądów polskich i europejskich.

– Ogranicza się aktem prawa miejscowego uprawnienia wyłącznie jednego podmiotu – mówi Gołaszewski. Wiktor dodaje, że takie plany z trafią przed sądy, gdyż przekraczają władztwo planistyczne gminy.

W stolicy jest kilka tysięcy roszczeń następców prawnych osób, którym odebrano nieruchomości. Na spornych gruntach często stoją obiekty użyteczności publicznej, głównie przedszkola i szkoły. Warszawa stara się także w inny sposób zaradzić skutkom dekretu.

– Oferujemy kilkadziesiąt nieruchomości w zamian za zwracany grunt – mówi Agnieszka Kłąb. Jednakże spośród zwróconych już około 20 nieruchomości pełniących funkcje edukacyjne udało się zamienić tylko kilka. Dlatego też władze Warszawy zdecydowały się na uchwalenie mikroplanów.

Opinia dla „Rz"

Michał ?Chylak, Instytut Badań ?nad Prawem Nieruchomości

Mikroplany wypaczają cele instrumentalnie traktowanej ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Sytuacja, w której plan de facto przejmuje – w pewnym zakresie – rolę decyzji o warunkach zabudowy, jest w świetle ustawy niedopuszczalna i stanowi jej obejście. Jeszcze bardziej doniosłym problemem jest to, że w toku postępowania prowadzącego do zwrotu nieruchomości organ decyzyjny wespół z innym organem samorządu, wykorzystując swoje władcze kompetencje, celowo uruchamiają procedurę, której efektem jest znaczne osłabienie sytuacji prawnej strony postępowania. Takie działania władzy publicznej budzą poważne zastrzeżenia m.in. z punktu widzenia konwencyjnej zasady good governance. Samorząd „myśli dekretem", zapominając o całokształcie uwarunkowań determinowanych zasadą państwa prawa.