Samorządowcy wczoraj na uroczystej sesji Rady Warszawy uczcili pamięć ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu minutą ciszy. Odśpiewali hymn i wysłuchali hejnału Warszawy.
– W Smoleńsku zatriumfowało realne zło. Zginęli ludzie wartościowi – stwierdziła prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wspomniała Honorowych Obywateli Warszawy – Czesława Cywińskiego i Ryszarda Kaczorowskiego oraz byłych urzędników miasta i radnych. – Chcę pożegnać prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wielkiego patriotę, Władysława Stasiaka, którego prezydent nazywał „swoim szeryfem”, kolejnego wiceprezydenta Sławomira Skrzypka, Pawła Wypycha, którego pracę dla miasta i Pragi-Południe doceniali wszyscy. I Katarzynę Doraczyńską, która jako radna zabiegała o zachowanie Kamionka – mówiła prezydent. A w oczach wielu rajców widać było łzy.
Prezydent pożegnała też urzędniczki, które pracowały w ratuszu w zaciszu gabinetów, nie na „pierwszej linii” – Barbarę Mamińską, szefową biura kadr za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, i Izabelę Tomaszewską z biura prasowego.
– Panie prezydencie! Przyjaciele! Łączyła was troska o kraj i miasto. Dziękujemy wam dziś – zakończyła prezydent. Potem, już w kuluarach, radni indywidualnie wspominali ofiary katastrofy.
Maciej Maciejowski (PiS) mówił o Władysławie Stasiaku, który miał być wkrótce oficjalnym kandydatem PiS na prezydenta Warszawy w najbliższych wyborach samorządowych. – Ostatnio spotykaliśmy się z nim niemal co drugi dzień, ustalaliśmy strategię, szczegóły. Ale dziś już te plany nie mają znaczenia – mówił Maciejowski.