W kolejce, by oddać hołd parze prezydenckiej, w piątek trzeba było czekać nawet kilkanaście godzin. Bardzo wiele osób przyjechało spoza Warszawy: w podróży spędzili nawet kilkanaście godzin.
Państwo Ufnowscy ze Słupska wyruszyli w czwartek o godzinie 10 wieczorem. Wczesnym popołudniem w piątek czekało ich jeszcze przynajmniej kilka godzin w kolejce. Przyjechali z kilkuletnim dzieckiem. – Mamy jedzenie i picie. Szkoda, że nie wzięliśmy stołeczków. Może wytrzymamy – mówią.
– Nie narzekam. Mam ze sobą stołeczek – opowiadała w piątek ok. godz. 14 Elżbieta Drapała z Rybnika, w kolejce od 5 rano.
Najtrudniejsza sytuacja była w kolejkach w nocy z czwartku na piątek, gdy narastało zmęczenie stojących po wiele godzin.
– W czwartek pogotowie interweniowało nawet co dziesięć minut – mówi Marek Niemirski, rzecznik stołecznego pogotowia. Zarówno on, jak i harcerze, którzy udzielają pod Pałacem pomocy przedmedycznej w ramach tzw. białej służby, podkreślali jednak, że zwykle chodziło o niezbyt groźne sytuacje – omdlenia wynikające z odwodnienia i zmęczenia.