Reklama

Mistrz w opałach

Bramkarz Gianluigi Buffon może na mundialu już nie zagrać. Marcello Lippi szuka nowego ataku

Publikacja: 17.06.2010 22:45

Mistrz w opałach

Foto: AP

O 11.30 degustacja pierwszego wina, pół godziny później drugiego. Na obiad trzeba poczekać trochę dłużej, ale warto, bo Włosi przywieźli ze sobą makarony, pomidory, sery i wędliny. Kawa też jest włoska, a przygotowuje ją włoski kelner. Przy wjeździe do bazy reprezentacji Włoch w Centurionie – leżącym między Pretorią a Johannesburgiem – wielki plakat wcale nie zachwala piłkarzy, ale właśnie jedzenie: "włoskie produkty, naturalny zwycięzca".

Ale gdyby Włosi obronili mistrzostwo świata, można byłoby mówić o cudzie. Pierwszy mecz – zremisowany z Paragwajem 1:1– zostawił trenerowi sporo znaków zapytania. Po słabej pierwszej połowie w drugiej udało się wyrównać i chociaż zapewne pokonanie w najbliższych meczach grupowych Nowej Zelandii i Słowacji nie będzie stanowiło problemu – dalej wybiegać w przyszłość na razie nie wypada.

Casa Azzurra urządzona jak ostatnio na wszystkich wielkich turniejach – z klasą i na bogato – tym razem nie jest pałacem, ale budynkiem college'u Cornwall Hill. Na konferencje przeznacza się aulę, na wywiady indywidualne – sale wykładowe.

W czwartek z dziennikarzami spotkał się Federico Marchetti, rezerwowy bramkarz. 27-letni zawodnik Cagliari zagrał w drugiej połowie meczu z Paragwajem i wiele wskazuje na to, że będzie bronił już do końca turnieju. Kontuzja Gianluigiego Buffona – nacisk na nerw przy kręgosłupie – okazała się na tyle poważna, że zawodnik nie wrócił do treningów.

Gdyby ktoś jeszcze dokładnie nie wiedział, co dolega bramkarzowi Juventusu, na tablicy informacyjnej może się przyjrzeć powiększonej stronie jednej z włoskiej gazet, gdzie Buffona prześwietlono bardzo dokładnie.

Reklama
Reklama

Marchetti zapewnił, że nie czuje strachu, ale jednocześnie skromnie przyznał, że Buffona w pełni nie uda mu się zastąpić. – To jest najlepszy bramkarz świata, szybszy, lepiej reagujący na linii. Ja mam inne zalety, ale nie da się nas porównać – stwierdził.

Marchetti pięć lat temu miał poważny wypadek samochodowy, zginęło dwóch jego przyjaciół. W czwartek opowiadał, ze jeśli zobaczy się na własne oczy śmierć, wszystko się zmienia. O nowym bramkarzu reprezentacji włoscy dziennikarze mówią, że chodzi własnymi drogami, jest zamknięty w sobie i chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, co się wokół niego dzieje.

– Dostałem nowe życie, z wdzięczności za uratowanie z wypadku wytatuowałem sobie Matkę Boską. Teraz stanąłem tylko przed kolejną szansą. Nie wyobrażam sobie kłopotów w meczu z Nową Zelandią – tłumaczył.

Lippi ma problem nie tylko z bramkarzem. Niby przywiózł do RPA aż dziewięciu mistrzów świata sprzed czterech lat, ale tak naprawdę stworzył nową drużynę – bez wielkiego przywódcy.

Daniele De Rossi, który strzelił gola w pierwszym meczu i pokazał drużynie, jak się podnieść, byłby świetnym liderem którejś reprezentacji z Wysp Brytyjskich, Włosi potrzebują artysty, a akurat jedyny taki w składzie – Andrea Pirlo – ciągle walczy z kontuzją.

W czwartek na porannym treningu trener ustawił drużynę z dwoma napastnikami w jednej linii – Vicenzo Iaquintą i Antonio Di Natale, wątpliwe, by dał szansę obu, szuka raczej partnera dla mającego najwięcej goli w reprezentacji Alberto Gilardino.

Reklama
Reklama

Lippiemu prasa zarzuca brak odwagi, bo nie zdecydował się wziąć na turniej krnąbrnych Marco Balotelliego i Antonio Cassano, a chciał nawet, by do reprezentacji wrócił Alessandro Nesta. Selekcjoner pogodnie wygląda tylko na reklamach sponsorów reprezentacji. Widać, że się martwi.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama