[b] Rz: Kiedy na Białorusi odbędą się wybory prezydenckie?

Andrej Sannikau: [/b]Dokładnie jeszcze nie wiadomo, ale z pewnością między wrześniem tego roku a lutym 2011.

[b]Będzie pan kandydował?[/b]

Na pewno.

[b]Zanosi się na to, że opozycja nie będzie miała jednego, wspólnego kandydata na prezydenta. Chętnych do kandydowania jest sporo...[/b]

To, że jest wielu chętnych, może jedynie cieszyć. Najwyraźniej ludzie wierzą w możliwość odejścia Aleksandra Łukaszenki. Ale – aby zostać kandydatem na prezydenta – trzeba zebrać sto tysięcy podpisów, co wcale nie jest łatwe. Mam nadzieję, że opozycja zdoła się porozumieć. Rozmawiamy, a kiedy zostanie ogłoszony termin wyborów i zacznie się kampania, te rozmowy nabiorą tempa.

[b]Białoruska opozycja jest jednak bardzo podzielona.[/b]

Wszyscy będący w opozycji są przeciw reżimowi Łukaszenki, ale różnią się co do strategii i taktyki. Ja uważam, że w tych wyborach należy uczestniczyć nie po to, by się pokazać. Ja wcale nie muszę się pokazywać. Trzeba brać w nich udział, by wykorzystać szansę na zwycięstwo. Ludzie na nas patrzą, zarówno na władze, jak i na opozycję. 16 lat dyktatury, 16 lat chamskiej władzy i powstrzymywania rozwoju Białorusi – to zupełnie wystarczy. A nikogo nie zainteresuje opozycja, która uczestniczy w wyborach nie dla wygranej, lecz wyłącznie po to, by później móc jakoś wpływać na politykę Łukaszenki.

[b]Czy na przebieg wyborów będzie miała wpływ Rosja?[/b]

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

Rosja zawsze oddziałuje na to, co się dzieje na Białorusi. Choćby dlatego, że Łukaszenko całą gospodarkę oparł na rosyjskich surowcach energetycznych.

[b]

Jak przejęcie władzy na Białorusi przez opozycję przyjęłaby Moskwa?[/b]

Łukaszenko to produkt Rosji. To ona go stworzyła. Czy na tym wygrała? Jak obliczyli niezależni eksperci, przez minione sześć lat wspieranie Łukaszenki kosztowało Moskwę 37,5 mld dolarów. Rosyjska gospodarka się zreformowała, nasza – nie. Aby Rosjanie mogli robić interesy na Białorusi, nasza gospodarka też musi zostać zreformowana. Białoruś stoi na drodze Rosji do Europy. Ze swoją gospodarką, totalitarnym reżimem i notorycznym niedotrzymywaniem umów sprawia kłopot i Rosji, i Europie. Trudno jednak powiedzieć, czy Moskwa zdecyduje się na zmianę polityki wobec Białorusi.

[b]

Europa stosowała wobec Aleksandra Łukaszenki zarówno politykę kija – wprowadzając sankcje, jak i marchewki – czyli dialog. Ale nie udało się niczego osiągnąć ani w jeden, ani w drugi sposób. Dlaczego? [/b]

Bo zamiast sankcji ekonomicznych, takich jak amerykańskie, wprowadzono restrykcje turystyczne, czyli zakaz wjazdu dla Łukaszenki i jego współpracowników. Tymczasem władze bardzo mocno odczuły efekty sankcji nałożonych na przykład na białoruską firmę Biełnieftiechim. I właśnie dlatego zdecydowały się uwolnić więźniów politycznych. Natomiast dialog nie przynosił efektów, bo prowadzono go, mimo iż Łukaszenko nie wypełnił żadnego ze stawianych mu warunków. Znów mamy więźniów politycznych, jak choćby Mikoła Autuchowicz, skazany na pięć lat więzienia za rzekomą działalność terrorystyczną. Autuchowicz kolejny raz prowadzi głodówkę, jest w bardzo złym stanie, a ze strony Unii Europejskiej nie widać żadnych prób ratowania go.

[b] Czy białoruskie społeczeństwo gotowe jest na zmiany?[/b]

Większość Białorusinów nie popiera Łukaszenki. I jak wynika z badań opinii publicznej, większość chce zbliżenia z Europą. Nie dla jakichś ideałów, a choćby z tak prozaicznego powodu że, nie wiadomo dlaczego, w Polsce tańsze są kartofle, marchew i cebula. To nie znaczy, że automatycznie poprą opozycję. O to właśnie musimy walczyć.