[b]Rz: Co robi kilka dni przed walką przyszły mistrz świata wagi ciężkiej w boksie?[/b]
[b]Tomasz Adamek:[/b] Bez przerwy odbieram telefony. W sobotę wieczorem tutejszego czasu (w niedzielę ok. 5 rano czasu polskiego) wyjdę do ringu, więc dziennikarze dzwonią i pytają o różne rzeczy. Normalnie o tej porze (rozmawialiśmy o 8 rano czasu amerykańskiego – j.p.) jadłem śniadanie, a później jechałem na trening. Nie miałem daleko, 15 minut jazdy samochodem. Teraz jest już blisko walki, koniec ciężkich treningów, nie muszę się tak wcześnie zrywać z łóżka.
[b]Czuje pan już dreszcz emocji?[/b]
Nie. Taki typ jak ja już tak ma. To dar od Pana Boga. Każdemu coś daje, a mnie dał właśnie mocną psychikę, której nie spala myśl, że przyjdzie mi się bić z kimś znacznie większym od siebie.
[b]Naprawdę się pan nie boi? Grant to olbrzym. Ma ponad dwa metry wzrostu i 112 kg samych mięśni. Od ośmiu lat nie przegrał.[/b]
Za kilka godzin stanę obok niego podczas oficjalnej konferencji prasowej. Wiem, że jest wyższy o głowę, cięższy, ale to mu nie pomoże. Jestem szybszy, a to jest najważniejsze. Nie przegrał tyle lat? Zgadza się, tylko z kim walczył? Z przeciętniakami. A wcześniej znokautowali go przecież Lennox Lewis, Jameel McCline i mój niedawny sparingpartner Dominick Guinn.
[b]Joe Santoliquito, redaktor naczelny „The Ring”, twierdzi, że znokautuje pan Granta w piątej rundzie. Co pan na to?[/b]
Każdy ma prawo mówić, co chce. Ja nie jestem od przepowiedni tylko od boksowania. Wiem, że muszę wykorzystać swoją szybkość i nie ryzykować bez potrzeby.
[b]Taka jest taktyka Rogera Bloodwortha, który będzie stał w pańskim narożniku?[/b]
Roger zna Granta doskonale, wie, czego się można po nim spodziewać, więc go słucham. To bardzo dobry trener. Potrafi uczyć, jest cierpliwy i wyrozumiały.
[b]Czego można jeszcze nauczyć dwukrotnego mistrza świata w dwóch różnych kategoriach wagowych?[/b]
Wszyscy uczymy się do śmierci. I ja też się dalej uczę, tym bardziej że widzę efekty. Lepiej unikam ciosów, mocniej biję, bo dużo pracujemy, by zadawać je z pełnym skrętem.
[b]Wiele lat trenował pan pod okiem Andrzeja Gmitruka. Później na krótko włączyli się Sam Colonna i Buddy McGirt, a do walki z Chrisem Arreolą przygotowywał pana Ronnie Shields, któremu w końcowej fazie pomagał Bloodworth. Teraz został z panem sam...[/b]
O pracy z McGirtem nie chciałbym mówić. To było nieporozumienie. Gmitruk odszedł, bo miał kłopoty zdrowotne. Teraz jest Roger i myślę, że tak już zostanie.
[b]Specjaliści od przygotowania fizycznego też się często zmieniali...[/b]
Ale nikt nie stawiał niczego na głowie. Od każdego z nich brałem to, co najlepsze.
[b]I co, jest pan lepszy niż kilka miesięcy temu, gdy walczył pan z Arreolą w Kalifornii?[/b]
Na pewno silniejszy. Coraz lepiej czuję się w swoim ciele, a to bardzo ważne. Miałem dwóch wysokich sparingpartnerów, Saleema Faruqa i Malika Scotta, więc już dobrze wiem, jak bić się z olbrzymami.
[b]To co, znokautuje pan tego Granta? On opowiada, że panu spuści lanie.[/b]
Jak Bóg da, to go znokautuję.