Reklama
Rozwiń
Reklama

In vitro tematem debaty posłów

Praca nad nowym prawem to kres „tchórzostwa klasy politycznej” czy spór o model państwa?

Publikacja: 23.10.2010 04:10

In vitro tematem debaty posłów

Foto: ROL

Po ponad dwóch latach od rozpoczęcia społecznej debaty na temat sztucznego zapłodnienia in vitro w Sejmie na serio ruszyły prace nad projektami ustaw regulującymi tę kwestię, a także problemami bioetycznymi.

W piątek projekty przedstawili posłowie PO Małgorzata Kidawa-Błońska i Jarosław Gowin oraz PiS – Bolesław Piecha i Teresa Wargocka.

Nad dwoma projektami lewicy sejmowa podkomisja pracuje już od lipca. W przyszłym tygodniu posłowie zdecydują, czy do rozpatrzenia projektów ustaw powołać nadzwyczajną komisję, jak proponuje Bolesław Piecha, oraz które z czterech omawianych w piątek projektów skierować do dalszych prac.

[srodtytul]Premier już wybrał[/srodtytul]

– Nasza debata kończy 20-letni okres tchórzostwa klasy politycznej – rozpoczął wystąpienie Jarosław Gowin. Podkreślił, że Polska jest jednym z ostatnich państw w Europie, które nie uregulowały kwestii bioetycznych.

Reklama
Reklama

Poseł PO bronił samej idei in vitro. – Gdy rodzi się dziecko, nawet jeśli jest ono poczęte metodą sztucznego zapłodnienia, to zawsze cud – mówił. Ale zaraz dodał, że dzięki tej metodzie mogą dziać się „rzeczy straszne”: niszczenie embrionów, handel nimi i prowadzenie eksperymentów. Dlatego Gowin chce zakazać wytwarzania zarodków nadliczbowych. W myśl jego projektu można by dopuścić do powstania maksymalnie dwóch zarodków, pod warunkiem że oba zostałyby od razu wszczepione przyszłej matce. Z metody mogłyby korzystać tylko małżeństwa.

W Klubie PO powstał także inny projekt, przygotowany przez Małgorzatę Kidawę-Błońską.

– Musimy uregulować sprawy in vitro pod względem medycznym i bioetycznym, ale także w kodeksie rodzinnym – mówiła posłanka. – Każde dziecko, które urodziło się dzięki tej metodzie, powinno wiedzieć, kto był dawcą komórek.

Jej projekt legalizuje in vitro, dopuszcza tworzenie wielu embrionów, ich mrożenie i selekcję. Metodę mogłyby stosować pary heteroseksualne.

Rozwiązania Kidawy-Błońskiej są najbliższe premierowi Donaldowi Tuskowi. – Ten projekt dałby chyba gwarancję rzeczywistego postępu i rzeczywistej możliwości korzystania z tej procedury przy wszystkich wątpliwościach o charakterze etycznym – mówił szef rządu.

Zapewnił, że będzie dbał o to, aby posłowie PO dokonywali wyborów zgodnie z własnym przekonaniem. – Nie trzeba politycznie klękać przed biskupem, przed „Gazetą Wyborczą”, telewizją publiczną, TVN. Trzeba umieć w takich momentach sięgnąć do własnego rozumu i własnego sumienia – podkreślił. Jednak nie wszyscy posłowie PO zagłosują jak premier. – Moje poglądy na in vitro plasują się między propozycjami Gowina i Piechy – mówi „Rz” Ireneusz Raś, lider małopolskiej PO. – Warto szukać rozwiązań, bo w tej chwili ich nie ma.

Reklama
Reklama

[srodtytul]PiS przeciw metodzie[/srodtytul]

Posłowie PiS złożyli dwa projekty. Najdalej idący jest projekt posłanki Teresy Wargockiej – zakazuje on całkowicie metody in vitro.

– Ochrona ludzkiego życia, które rozpoczyna się w momencie poczęcia, jest wartością nadrzędną – oświadczyła w Sejmie.

Projekt posła Bolesława Piechy również wprowadza zakaz in vitro. – W czasie zapłodnienia in vitro życie powstaje na szkle stołu laboratoryjnego – krytykował Piecha. Jednak jego projekt dopuszcza możliwość tzw. adopcji zarodków, które powstały, nim nowe prawo wejdzie w życie. Poseł PiS mówił też o niskiej skuteczności metody, która oceniana jest na 30 proc.

Debata była spokojna, choć propozycje PO i PiS skrytykowali politycy lewicy. Poseł Sojuszu Marek Balicki stwierdził, że w istocie dotyczy ona kształtu państwa. – Nie po raz pierwszy po 1989 r. mamy do czynienia z próbą naruszenia zasad państwa świeckiego. Przy tworzeniu prawa nie może ono kierować się przesłankami religijnymi – mówił poseł. Jego projekt, opracowany przez środowiska lewicowe, legalizuje in vitro, dopuszcza mrożenie, selekcję embrionów i stosowanie jej przez wszystkie pary, także homoseksualne.

W Sejmie jest już projekt byłej posłanki SLD, dziś eurodeputowanej Joanny Senyszyn, i dotyczy tylko refundowania zapłodnienia in vitro z NFZ. Wiceminister zdrowia Marek Twardowski zapowiedział, że jego resort dysponuje na to środkami.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama