Reklama
Rozwiń
Reklama

Jak USA grały tarczą

WikiLeaks: Z dyplomatycznych depesz wynika, że USA pod presją Rosji ustąpiły w sprawie budowy tarczy w Polsce

Aktualizacja: 30.11.2010 10:30 Publikacja: 29.11.2010 19:56

Około tysiąca opublikowanych przez portal WikiLeaks depesz zostało wysłanych z Polski. Dotyczyły m.i

Około tysiąca opublikowanych przez portal WikiLeaks depesz zostało wysłanych z Polski. Dotyczyły m.in. negocjacji na temat tarczy antyrakietowej (na zdjęciu sekretarz stanu Condoleezza Rice w towarzystwie ministra Radosława Sikorskiego podczas wizyty w Polsce w sierpniu 2008 roku, kiedy to podpisano umowę o tarczy)

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Chociaż portal WikiLeaks zapowiedział opublikowanie 250 tysięcy dyplomatycznych depesz, do zamknięcia tego wydania „Rz” dostępnych było zaledwie kilkaset. Wciąż nie ujawniono m.in. prawie tysiąca notatek wysłanych z ambasady w Warszawie do Waszyngtonu. – W ujawnionych dotychczas materiałach WikiLeaks nie ma nic, co mogłoby zaszkodzić Polsce – mówił wczoraj w „Kropce nas i” szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.

Jednak depesze wysyłane z amerykańskiej ambasady w Moskwie odsłaniają kulisy negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej.

[srodtytul]Wizyta w Moskwie[/srodtytul]

Jedna z depesz opisuje rozmowy szefa senackiej Komisji Sił Zbrojnych Carla Levina i dwójki senatorów w Moskwie. Do wizyty doszło 15 kwietnia 2009 roku, dwa tygodnie po pierwszym spotkaniu prezydentów USA i Rosji Baracka Obamy i Dmitrija Miedwiediewa, na którym zapowiedziano negocjacje w sprawie nowego traktatu rozbrojeniowego START.

Podczas spotkania szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow chwalił zapowiedź Obamy, że budowa tzw. trzeciego komponentu tarczy antyrakietowej (bazy w Polsce i Czechach) nie będzie konieczna, jeśli zniknie zagrożenie ze strony Iranu. Ławrow zastrzegł jednocześnie, że nie wchodzi w grę oferta typu „coś za coś”, w której Amerykanie wstrzymają budowę tarczy w Europie Wschodniej w zamian za rosyjskie naciski na Iran w sprawie zakończenia programu atomowego. Podkreślał też, że Rosja byłaby zainteresowana współpracą przy tarczy. Ale rosyjski wiceszef MSZ Siergiej Riabkow wprost ostrzegł, że współpraca będzie niemożliwa, jeśli w Polsce i Czechach powstaną amerykańskie bazy.

Reklama
Reklama

– Bazy powinny być dalej na zachód i południe, aby nie zmniejszać rosyjskiego potencjału – mówił. Przyznał też, że Rosja jest bardziej zaniepokojona radarem niż wyrzutniami. „Na pytanie Levina, czy możliwe jest porozumienie dotyczące ograniczenia ilości elementów tarczy, Riabkow odparł, że tak” – czytamy. Senator Levin stwierdził, że USA złożyły obietnice Polsce i Czechom i będą musiały się zastanowić, jak dotrzymać słowa włączając Europę w tworzenie traczy razem z Rosją. [srodtytul]Zmiana planów[/srodtytul]

Pięć miesięcy później, 17 września 2009 roku, administracja USA ogłosiła, że rezygnuje z tarczy w dotychczasowej wersji. Nowy projekt zakładał, że w Polsce nie będzie stałych wyrzutni. Mają być one rozmieszczane w zależności od zagrożenia ze strony Iranu i najpierw znajdą się na południu Europy, a dopiero w 2018 roku umieszczone na ruchomych platformach mogłyby trafić do Polski. Decyzję podjęto, chociaż inne depesze ostrzegają, że Iran – dzięki Korei Północnej – może mieć już rakiety zdolne dolecieć do Europy.

Z notatki wysłanej 6 października 2009 roku z Moskwy do Waszyngtonu na temat wizyty asystenta sekretarza obrony USA Aleksandra Vershbowa w Moskwie wynika, że Rosjanie pozytywnie zareagowali na nowy projekt. Vershbow tłumaczył, że nowa koncepcja tarczy nie zagraża Rosji, ale elementy systemu wciąż są planowane m.in. w Polsce, „o ile polskie władze wyrażą na to zgodę”.

Kłopotliwe dla USA mogą być depesze wskazujące, że w 2009 roku amerykańscy dyplomaci również w Europie Wschodniej otrzymali polecenie zbierania prywatnych informacji o kluczowych graczach. Gromadzeniem ich zajmują się zwykle agenci CIA i innych organizacji szpiegowskich. I choć nie pada żadna nazwa kraju, to rozmówcy „Rz” nie mają wątpliwości, że na celowniku wywiadu USA musiała znaleźć się Polska, z którą Amerykanie negocjowali kwestie tarczy antyrakietowej, wyrzutni patriotów itp.

Szef MON już zapowiedział, że w kontaktach z Amerykanami nic się nie zmieni. „Będziemy robić to samo, co do tej pory. Nie widzę powodu, by cokolwiek zmieniać w relacjach z naszymi partnerami amerykańskimi” – powiedział Bogdan Klich.

[srodtytul]972 depesze z Polski[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Wśród ponad 250 tysięcy depesz dyplomatycznych, które ma opublikować WikiLeaks, według niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” 972 dokumentów jest z Polski – wśród nich 565 zostało opatrzonych klauzulą „poufne”, 30 to materiały „tajne”, a jedna depesza zakwalifikowana została jako dokument „tajny, nie dla cudzoziemców”. 204 depesze przeznaczone są tyl-ko „do użytku wewnętrznego”. Zdecydowana większość dotyczy lat 2005 – 2009.

Polska pojawia się także w depeszach wysyłanych z Ambasady USA w Berlinie. W notatce z lutego 2010 roku na temat pierwszych 100 dni niemieckiej koalicji CDU/CSU-FDP ambasada twierdzi, że jedną z głównych kwestii spornych był sprzeciw szefa niemieckiego MSZ Guida Westerwellego wobec nominacji Eriki Steinbach do władz fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. Westerwelle argumentował, że taka nominacja mogłaby pogorszyć stosunki z Polską. W innej notatce Ambasada USA pisze, że kanclerz Angela Merkel toleruje terroryzowanie przez Rosję wschodnich sąsiadów, m.in. za pomocą szantażu gazowego.

[ramka][b]Opinie[/b]

[i]prof. Bronisław Misztal dyrektor wykonawczy Wspólnoty Demokracji[/i]

Ujawnienie tych poufnych depesz ma poważne implikacje, które wykraczają poza ramy skandalu czy poruszenia, jakie dzisiaj odnotowujemy. Ono narusza tradycyjne podstawy zaufania i poczucia bezpieczeństwa w działalności dyplomatycznej. Trudno przewidzieć, jaki efekt będzie miało ujawnienie dokumentów wysyłanych z Warszawy do Waszyngtonu dla relacji polsko-amerykańskich. Polska prowadziła negocjacje dotyczące tarczy antyrakietowej w sposób bardzo profesjonalny i bardzo przejrzysty. To, co może się pojawić w depeszach, to opinie, prywatne sądy (niekiedy stronnicze) na temat osób uczestniczących w rozmowach. Dla wielu obraz, jaki się będzie rysował, może być niezbyt komfortowy. Jeśli się o kimś mówi, że jest nie za mądry albo lubi dobrze zjeść czy jest lekkoduchem i pozostaje to w kręgu osób prowadzących negocjacje jako prywatna impresja, to nie jest to okoliczność obciążająca. Żyjemy jednak w czasach tabloidów i kiedy takie oceny przedostają się do sfery publicznej, pojawia się problem. Nie chodzi tylko o to, że ktoś się poczuje urażony. Chodzi o utratę zaufania, które potrzebne jest do prowadzenia strategicznych interesów między państwami. A ujawnienie informacji, jakie od setek lat traktowano jako należące do sekretu zawodowego, podważa zaufanie. Dlatego obecne ujawnienie to początek nowej ery dyplomacji, upublicznienia sfery, która przez lata była synonimem dyskrecji. Dyplomaci będą się teraz obawiali przekazywać swoje subiektywne opinie. Sporo czasu upłynie, zanim uda się wypracować instrumenty prawne, które będą przed podobnymi zdarzeniami zabezpieczały. Spodziewam się, że najbliższe lata będą okresem, w którym pojawi się wiele podobnych rewelacji. Ale jest też dobra strona tej afery. Upublicznienie dokumentów jest narzędziem dyscyplinującym władze. Poszerza to zakres publicznej kontroli nad rządzącymi. —not. lor

[i]Zbigniew Lewicki amerykanista, profesor UW i UKSW[/i]

Reklama
Reklama

Nigdy nie miałem wątpliwości, że dla Amerykanów dobre stosunki z Rosją są ważniejsze od stosunków z Polską. Dlatego to, co opublikowano na temat tarczy antyrakietowej, absolutnie mnie nie zaskakuje. Polsce może być mniej lub bardziej przykro z tego powodu, ale to w niczym nie zmienia realiów. Nie przeceniajmy naszej roli. Barack Obama chciał poprawy relacji z Moskwą, Rosjanie postawili twarde warunki i Waszyngton się na nie zgodził. Amerykanie oczywiście temu zaprzeczali, bo taka jest dyplomatyczna konwencja, ale przecież wiadomo było, o co chodzi. Waszyngton stanął przed wyborem: interes Polski albo interes stosunków z Moskwą, i podjął taką, a nie inną decyzję. Inna sprawa, czy rzeczywiście była to słuszna decyzja z punktu widzenia USA. Ja sądzę, że zainstalowanie tarczy w Polsce leżało jednak w interesie Stanów Zjednoczonych.

Generalnie opublikowane przez WikiLeaks materiały to standardowe komunikaty dyplomatów. Jest to niewiele warte i nie przynosi żadnych rewelacji. Dyplomaci USA po prostu szczerze, uczciwie i profesjonalnie informowali centralę w Waszyngtonie i przekazywali jej swoje opinie. Nie można mieć nawet cienia zastrzeżeń do ich pracy. Zastrzeżenia można mieć tylko do osoby, która to wyniosła na zewnątrz, oraz do przełożonego, który przyjął taką osobę do pracy. WikiLeaks próbuje się wypromować kosztem USA, ale nie będzie to miało wpływu ani na obraz Ameryki w świecie, ani na relacje Amerykanów z ich sojusznikami. Takie materiały nie mogą przecież zdziwić żadnego rozsądnego polityka. A szperanie w nich to jak grzebanie się w śmieciach albo w koszu z brudną bielizną. Jest przecież przyjęte, że pewnych rzeczy, w tym korespondencji, się nie ujawnia. Podobnie jest w życiu codziennym: ile razy mówimy komuś o jakiejś osobie coś, czego nie powiedzielibyśmy wprost jej samej? [i]—not. mszy[/i][/ramka]

[ramka][b]Reakcje[/b]

To atak na suwerenność kraju – powiedział rzecznik francuskiego rządu. Dodał jednak, że nie wpłynie to na stosunki Francji ze Stanami Zjednoczonymi.

Na Kremlu w materiałach WikiLeaks nie znaleziono niczego interesującego i zasługującego na komentarz – powiedziała sekretarz prasowa prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, porównując publikację do filmów z Hollywood. Szef MSZ Siergiej Ławrow powiedział, że to zabawna lektura.

Reklama
Reklama

WikiLeaks i jego pracownicy to przestępcy – oświadczył Biały Dom. Administracja USA zleciła agencjom rządowym rewizję procedur dotyczących zabezpieczania poufnych informacji. Zapowiedziała, że niedopilnowanie ich nie będzie tolerowane.

Republikański kongresmen Peter King chce, by amerykańskie władze uznały WikiLeaks za organizację terrorystyczną, zajęły wszystkie środki finansowe portalu, a jego szefa Juliana Assange oskarżyły o działalność konspiracyjną. King zwrócił się już w tej sprawie do szefowej dyplomacji USA Hillary Clinton i prokuratora generalnego Erica Holdera.

WikiLeaks chce zniszczyć świat – uważa szef MSZ Włoch Franco Frattini.

Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad uznał przeciek za jeden z etapów wojny psychologicznej, jaką prowadzą Amerykanie. [i]—k.z., jap, pap, dpa[/i][/ramka]

Adres portalu WikiLeaks [link=http://http://cablegate.wikileaks.org]http://cablegate.wikileaks.org[/link]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama