Reklama

Od kogo kupimy okręty podwodne? MON rozpoczyna rozmowy

W piątek mają rozpocząć się rozmowy z potencjalnymi dostawcami okrętów podwodnych dla polskiej Marynarki Wojennej w ramach procedury dialogu technicznego, która jest pierwszy etapem procesu pozyskiwania okrętów. Modernizacja i wymiana floty jest konieczna przede wszystkim ze względu na zobowiązania Polski w ramach NATO, ale również dla ochrony terytorium morskiego. Dlatego, zdaniem ekspertów, Polska powinna rozważyć zaopatrzenie okrętów również w pociski manewrujące – jako element ochrony i w celu odstraszania potencjalnych wrogów.

Publikacja: 28.01.2014 20:36

Od kogo kupimy okręty podwodne? MON rozpoczyna rozmowy

Foto: ROL

Modernizacja wysłużonej i przestarzałej floty Marynarki Wojennej RP jest jednym z priorytetowych działań MON. Według przedstawionych planów resort zamierza kupić trzy okręty podwodne, niszczyciele min oraz zdolne do tego patrolowce.

W tej chwili trwa pierwszy etap procesu pozyskiwania okrętów podwodnych nowego typu, czyli faza analityczno-koncepcyjna, w trakcie której prowadzony jest dialog techniczny. Rozmowy z potencjalnymi dostawcami w ramach tego dialogu rozpoczną się 30 stycznia, a zakończenie procedury planowane jest na 30 marca.

Zdaniem dr Łukasza Kistera, nowe jednostki powinny być wyposażone w najnowocześniejszą broń, która pozwoli realizować zadania na współczesnym polu walki. Mowa tu głównie o pociskach manewrujących, zdaniem eksperta, najskuteczniejszym narzędziu do odstraszania potencjalnych przeciwników.

– Pociski są zdolne do operowania w taki sposób, który będzie wywoływał strach u każdego potencjalnego przeciwnika naszego kraju i będzie w stanie wymusić ustępstwa w przypadku sytuacji newralgicznej, krytycznej dla bezpieczeństwa Polski – mówi ekspert dr Łukasza Kistera.

Reklama
Reklama

Polska jako kraj z dostępem do morza ma obowiązek posiadania skutecznej i nowoczesnej floty Marynarki Wojennej, która zagwarantuje odpowiedni poziom bezpieczeństwa. To ważne również z punktu widzenia naszego członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim. Dzisiejsze okręty, które znajdują się na stanie Marynarki Wojennej, są przestarzałe. Niektóre z nich można traktować jak zabytek, bo mają już prawie pół wieku. Ich funkcjonalność daleka jest od pożądanej w czasie prowadzonych działań wojennych.

Do Ministerstwa Obrony Narodowej zgłosiło się kilku dużych inwestorów, którzy są zainteresowani wzięciem udziału w procesie modernizacji Marynarki Wojennej RP, zwłaszcza w dostawie uzbrojenia. Są to duże międzynarodowe korporacje, m.in.: z Niemiec, Francji, Hiszpanii i Szwecji.

– Największym problemem w pozyskaniu tak dużego uzbrojenia, jakim jest okręt podwodny, są problemy związane z przejrzystością takiego zakupu i kontraktu. Państwo i Ministerstwo Obrony Narodowej musi dochować szczególnej staranności, żeby ten kontrakt był jak najbardziej przejrzysty, żeby postępowanie związane z zakupem i modernizacją takiego uzbrojenia było klarowne, przejrzyste i żebyśmy wybrali to, co potrzebne jest naszym marynarzom – tłumaczy Łukasz Kister.

Tym bardziej że resort zamierza na ten cel wydać kilka miliardów złotych.

– Przy modernizacji naszej floty podwodnej powinniśmy zwrócić uwagę na to, by dostawca naszych przyszłych okrętów podwodnych zainwestował także w nasz przemysł zbrojeniowy i stoczniowy – uważa Kister.

Przebudowa i doposażenie MW ma być jednym z kluczowych elementów modernizacji Polskich Sił Zbrojnych. Ministerstwo Obrony Narodowej chce wydać na ten cel ponad 130 mld zł w ciągu najbliższych 10 lat.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama