Reklama

Katastrofa na Synaju: kto podłożył bombę

Brytyjczycy w końcu przekazali Moskwie informacje, na podstawie których uznali, że 31 października na rosyjski samolot dokonano zamachu terrorystycznego.

Aktualizacja: 11.11.2015 05:57 Publikacja: 09.11.2015 20:04

Katastrofa na Synaju: kto podłożył bombę

Foto: AFP

Ani Downing Street, ani Kreml nie ujawniają, co to za informacje. Media jedynie przypuszczają, że jest to albo nagranie rozmowy, albo przechwycona internetowa korespondencja liderów Wilajetu Synajskiego (prowincji) Państwa Islamskiego na temat dokonanego zamachu.

Samego przechwycenia informacji miał dokonać izraelski wywiad, który w pobliżu granicy z Egiptem na Synaju ma swoje ośrodki nasłuchu. Stamtąd wieść o zamachu miała zostać wysłana do Londynu i Waszyngtonu.

31 października rosyjski airbus rozbił się na pustyni synajskiej w Egipcie, w 23 minuty po starcie z lotniska w kurorcie Szarm el-Szejk. Zginęło 224 członków załogi i turystów wracających do Petersburga, w tym kilkuosobowe rodziny.

W maju fundamentaliści działający na Synaju podpisali umowę z Państwem Islamskim, podporządkowując się mu. Mimo to „Wall Street Journal" – powołując się na „amerykańskich urzędników znających analizy służb specjalnych" – pisze, że ewentualnego zamachu dokonali miejscowi dżihadyści, nie informując swoich przywódców w Iraku i Syrii. W tej sytuacji brytyjski wywiad miał uznać za głównego winowajcę lidera Synajskiego Wilajatu, którym jest Abu Usama al-Masri. Media sugerują, że londyński rząd gotów jest nawet wysłać do Egiptu oddziały specjalne SAS, by go złapały.

Według niepotwierdzonych informacji to właśnie al-Masri miał zwerbować pracownika lotniska w Szarm el-Szejk, który z kolei miał włożyć bombę do luku bagażowego rosyjskiego samolotu. Władze egipskie, najbardziej sprzeciwiające się wersji o terrorystycznym zamachu, zdążyły już jednak wyrzucić z pracy dotychczasowego dyrektora lotniska w Szarm el-Szejk.

Reklama
Reklama

Mimo że Moskwa również oficjalnie nie potwierdza wersji zamachu, premier Dmitrij Miedwiediew już zapowiedział, że rosyjscy turyści nieprędko wrócą nad Morze Czerwone. – Nie należy ulegać iluzjom, że stanie się to szybko – powiedział szef rządu o tym, kiedy warunki bezpieczeństwa pozwolą na wznowienie turystycznych lotów z Rosji na półwysep Synaj.

– Co najmniej dwa tygodnie są potrzebne na ponowne sprawdzenie systemów bezpieczeństwa na (egipskich) lotniskach. To znaczy, mamy nadzieję, że nie będzie to trwało dłużej – powiedział z kolei zastępca szefa Zrzeszenia Turystyki Rosji Dmitrij Gorin.

Jak się wydaje, nikt w Moskwie nie bierze pod uwagę możliwości, że ewentualny ładunek wybuchowy mógł zostać podłożony do bagaży turystów przed wyjazdem na lotnisko, jeszcze w którymś z hoteli, w których mieszkali. Oficjalnie i w innych stolicach zaangażowanych w śledztwo w sprawie katastrofy nie rozważana jest taka możliwość. Jedynie amerykańscy eksperci biorą pod uwagę ten wariant, jednak nie wiadomo, jak można by było go sprawdzić. Zbyt wiele jest bowiem miejsc, w których mieszkali turyści.

Tymczasem do 20 listopada powinna się zakończyć całkowita ewakuacja rosyjskich turystów z kurortów nad Morzem Czerwonym. Tydzień po zamachu było ich tam 79 tys., do poniedziałku wywieziono 15 tys. Ich bagaże – a także Brytyjczyków – mają wracać osobnymi samolotami. Od piątku zaś obwiązuje całkowity zakaz lotów rosyjskich samolotów do całego Egiptu – z wyjątkiem maszyn ewakuujących turystów.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama