Pokierują nią ludzie bardzo blisko związani z tzw. zespołem Antoniego Macierewicza, który w poprzedniej kadencji Sejmu udowadniał, że przyczyny katastrofy nie zostały choć w minimalnym stopniu wyjaśnione przez ekipę PO-PSL.

Przewodniczącym specjalnej podkomisji, która ma zbadać przyczyny katastrofy smoleńskiej od początku, tj. od przetargu na remont rządowego tupolewa aż po jego ostatni lot, będzie dr inż. Wacław Berczyński, wiceszefem - Kazimierz Nowaczyk, a sekretarzem dr inż Bogdan Gajewski. Wszyscy trzej to zaufani eksperci obecnego szefa MON.

Jak poinformował resort obrony, w czwartek minister Antoni Macierewicz podpisze nowelizację rozporządzenia ws. organizacji oraz działania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP) oraz dwie decyzje - ws. powołania podkomisji do zbadania katastrofy smoleńskiej oraz ws. jej składu.

Dokument ten umożliwi szefowi MON wznowienie prac KBWLLP i poszerzenie jej składu z 30 do 60 osób. W uzasadnionych przypadkach możliwe będzie - w porozumieniu z szefem MSWiA - powoływanie kolejnych jej członków.

W skład specjalnej podkomisji ds. Katastrofy smoleńskiej wchodzić będą wyłącznie członkowie KBWLLP, a raport z ich prac ma być przedstawiany bezpośrednio szefowi MON. Również w gestii szefa resortu jest powołanie przewodniczącego komisji, jego zastępcy i sekretarza.

Wacław Berczyński pokieruje badaniem katastrofy smoleńskiej

Podkomisją przy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), która wznowi badanie katastrofy, pokieruje dr inż. Wacław Berczyński . Jest on dotychczasowym współpracownikiem parlamentarnego zespołu smoleńskiego.

W raportach zespołu parlamentarnego był do tej pory przedstawiany jako doświadczony konstruktor z działu wojskowo-kosmicznego firmy Boeing (jest emerytowanym principal staff engineerem tego koncernu) i NASA, a także doradca Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) i Departamentu Obrony USA. Był assistant professorem Uniwersytetu Concordia w Montrealu. Pracował też jako specjalista przy konstruowaniu samolotów w Canadair (obecnie Bombardier). Specjalizuje się w materiałach kompozytowych.

70-letni Berczyński jest absolwentem Politechniki Łódzkiej, gdzie od 1969 r. pracował w katedrze mechaniki technicznej. Studiował też matematykę na Uniwersytecie Łódzkim. W 1978 r. obronił doktorat na podstawie pracy o metodzie elementów skończonych. W 2002 r. skończył też interdyscyplinarne studia inżynierskie na Uniwersytecie Południowej Kalifornii.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Na Politechnice Łódzkiej był współzałożycielem "Solidarności". W lutym 2013 r. wraz z trzema innymi naukowcami współpracującymi z parlamentarnym zespołem smoleńskim - Grzegorzem Szuladzińskim, Wiesławem Biniendą i Kazimierzem Nowaczykiem - otrzymał tytuł Człowieka Roku "Gazety Polskiej".

Berczyński brał udział w organizowanych przez zespół parlamentarnych konferencjach naukowych poświęconych katastrofie. W październiku 2012 r., kiedy inni naukowcy związani z zespołem mówili, że eksplozja jest jedynym logicznym wytłumaczeniem katastrofy smoleńskiej, Berczyński powiedział, że zniszczenia nastąpiły w kadłubie, a tylna część samolotu została odrzucona pod dużym ciśnieniem, zaś skrzydło zostało zniszczone w wyniku ogromnego ciśnienia w jego wewnętrzu.

W lutym 2013 r. Berczyński zwracał z kolei uwagę na zerwane nity. Jego zdaniem musiało istnieć ogromne ciśnienie wewnątrz samolotu, aby spowodować takie uszkodzenie.

Katastrofę smoleńską badała w latach 2010-11 KBWLLP, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W przedstawionym w lipcu 2011 r. raporcie tzw. komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Komisja podkreśla, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Obecny szef MON od lipca 2010 r. kierował zespołem parlamentarnym ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu Tu-154 w Smoleńsku. Ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 r. raport zespołu zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

Nieco wcześniej Macierewicz mówił, że sprawie katastrofy wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. "Za tę tragedię w pełni odpowiedzialny jest rząd, na czele którego stoi pan Władimir Władimirowicz Putin" – przekonywał Macierewicz w marcu 2015 r. w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Jak mówił wówczas, "to, co się zdarzyło nad Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r., nie było wypadkiem, nie było też spowodowane błędami bądź złą wolą pilotów", lecz "była to akcja przygotowana przez długi czas".

Śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy nadal prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie; jest ono przedłużone do 10 kwietnia 2016 r.