Chociaż w ostatnim roku z Wielkiej Brytanii wyjechało około 200 tysięcy Polaków, zdaniem ekspertów były to głównie osoby samotne lub pary bezdzietne. Z raportu opublikowanego przez Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii wynika, że pół miliona przybyszów z Polski, głównie rodziny z dziećmi, decydują się zostać dłużej na emigracji. – Zauważyliśmy, że liczba polskich dzieci chodzących do szkół w Londynie zwiększyła się o ponad 40 procent między majem 2007 roku a grudniem 2008 roku. Podobny trend zauważono w innych miastach. To dowód, że rodziny nie tylko nie wyjeżdżają, ale chcą budować tu swą przyszłość – mówi Wiktor Moszczyński ze Zjednoczenia Polskiego.
Zdaniem wielu rodziców ukończenie przez dziecko angielskiej szkoły i doskonała znajomość języka to najlepsza inwestycja w jego przyszłość. Rodzice nie chcą narażać dzieci na powtórny stres związany z przeprowadzką i zmianą otoczenia, dlatego decyzję o wyjeździe jest im podjąć o wiele trudniej niż osobom samotnym. Równie ważną rolę odgrywa poziom opieki socjalnej.
– Jeśli ktoś pracował legalnie, może liczyć na różne zasiłki i ma poczucie, że nawet gdy straci pracę, państwo nie pozostawi jego rodziny bez opieki. Brytyjski system jest rzeczywiście bardzo dobry – tłumaczy „Rz” Cynthia Barker, ekspert ds. imigracji.
Polakom przysługuje między innymi zasiłek na dziecko – średnio 60 funtów miesięcznie. Po legalnym przepracowaniu 12 miesięcy mogą też otrzymać zasiłek dla bezrobotnych, który wynosi około 50 funtów tygodniowo. Istnieje ponadto specjalny dodatek dla osób mało zarabiających. A po pięciu latach legalnego pobytu Polacy będą mogli ubiegać się o brytyjskie obywatelstwo. W maju tego roku mija właśnie pięć lat od przyjęcia Polski do Unii Europejskiej i otwarcia brytyjskiego rynku pracy.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega, że żaden z krajów wysoko rozwiniętych nie odczuje tak boleśnie skutków recesji jak Wielka Brytania, której gospodarka w dużej mierze oparta była na sektorze bankowym. Konserwatywna opozycja alarmuje, że w ciągu ostatnich czterech miesięcy pracę straciło 250 tysięcy osób, a 11 tysięcy firm zbankrutowało.Niektórzy analitycy uważają jednak, że brytyjscy pracodawcy, zmuszeni do cięć, mogą chętniej zwalniać Brytyjczyków, niż imigrantów, którzy często pracują lepiej i za mniejsze pieniądze.