Reklama

Śmiercionośny ogień szaleje w Australii

Jak w piekle. Co najmniej 96 osób zginęło w pożarach lasów i buszu w okolicach Melbourne

Aktualizacja: 09.02.2009 03:09 Publikacja: 09.02.2009 03:06

Skutki australijskich pożarów.

Skutki australijskich pożarów.

Foto: AFP

Tegoroczne pożary, podsycane przez wiatr, temperaturę sięgającą 46 stopni Celsjusza i suszę, są najtragiczniejszymi w historii Australii. Co najmniej 96 osób zginęło, a tysiące straciło dach nad głową.

[wyimek]Australijskie władze winą za pożary obarczają podpalaczy. Dwie osoby zostały już aresztowane[/wyimek]

W stanach Wiktoria i Nowa Południowa Walia spłonęło ponad 30 tysięcy hektarów buszu i lasów. Ogień doszczętnie zniszczył setki domów na północ od Melbourne oraz w okolicach stolicy kraju Canberry. 14-tysięcy domów jest bez prądu. Wiele osób uchodzi za zaginionych. Policja i straż pożarna podejrzewają, że spłonęli w swych samochodach, usiłując uciec przed ogniem. Dziesiątki płonących wraków blokowało wczoraj drogę wyjazdową z miasta Kinglake w Wiktorii. W środku widniały szczątki ludzkich ciał. Z Kinglake pozostały tylko zgliszcze, podobnie jak z dziesiątek farm i osad w okolicach. Wśród śmiertelnych ofiar pożaru, które udało się zidentyfikować, znajdują się ludzie znani, między innymi dziennikarz wiadomości „Channel Nine” 78-letni Brian Naylor oraz aktor popularnego serialu „Blue Heeler” Reg Evans. Kostnice szpitali są przepełnione.

Ci, którzy przeżyli, uniknęli śmierci zanurzając się w zbiornikach wody, płytkich rzekach i jeziorach. Pożary, mimo wysiłków tysięcy strażaków, szalały przez całą noc z soboty na niedzielę. W 85 miastach stanu Wiktoria ogłoszono alarm przeciwpożarowy.

– Piekło w całej swej wściekłości nawiedziło Australię. Wielu dobrych ludzi zginęło, inni są ranni. Zrobimy wszystko, by pomóc dotkniętym przez żywioł – oświadczył premier Australii Kevin Rudd. Australijski rząd zamierza przeznaczyć 10 milionów dolarów na pomoc ofiarom. W następnych dniach armia będzie wspierać strażaków w ich walce z ogniem, który wczoraj wciąż szalał w ponad 50 lokalizacjach na południu kraju.

Reklama
Reklama

Winą za pożary władze obarczają podpalaczy. Policja aresztowała wczoraj 15-letniego chłopca oraz 33-letniego mężczyznę podejrzanych o podpalenie lasu na północ od Melbourne. Grozi im kara do 25 lat więzienia i oskarżenie o morderstwo.

– Nie będzie litości dla podpalaczy – zapowiedział premier Wiktorii John Brumby. Dopiero tydzień temu Rządowy Instytut Kryminologii opublikował raport, z którego wynika, że połowa z 20 tysięcy pożarów, które wybuchają co roku w Australii, powstaje w wyniku podpalenia.

Podczas gdy południe kraju stoi w płomieniach, północ zmaga się z powodzią. W stanie Queensland dwie osoby zatonęły w swym samochodzie, a siedmioletni chłopiec zostały pożarty przez krokodyla, po tym jak wpadł do rzeki. Woda zalała ponad 3 tysiące domów.

[i]ap, reuters[/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama