Były kapitan SB Zygmunt Wytrwał widnieje w zachowanych w IPN dokumentach MSW jako oficer prowadzący TW „Alka”. Pod tym pseudonimem służba bezpieczeństwa zarejestrowała Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego prezydenta RP.
[wyimek]Wytrwała do pracy w firmie Gudzowatego miał rekomendować współpracownik Kwaśniewskiego[/wyimek]
Wytrwał zeznawał w 2000 r. podczas procesu lustracyjnego Kwaśniewskiego, który ubiegał się o reelekcję. Były esbek twierdził wówczas, że wśród agentów, których prowadził, nie było Aleksandra Kwaśniewskiego. W sierpniu 2000 r. sąd lustracyjny orzekł, że Kwaśniewski złożył prawdziwe oświadczenie, iż nie był agentem SB.
[srodtytul]Polecenie z kancelarii?[/srodtytul]
W październiku 2000 r. Aleksander Kwaśniewski wygrał wybory i ponownie został prezydentem Polski.
Jak ustaliła „Rz”, kilka miesięcy później Zygmunt Wytrwał rozpoczął pracę w Banku Współpracy Europejskiej, kontrolowanym wówczas przez Aleksandra Gudzowatego. Pracował tam blisko rok (lata 2001 – 2002).
Według naszych informatorów Wytrwała do imperium Gudzowatego miał rekomendować ówczesny współpracownik Aleksandra Kwaśniewskiego. – Z jednego z nagrań dokonanych przez ochronę biznesmena wynika, że miał to być Andrzej Gdula – mówi były oficer służb specjalnych.
Gdula, dawny współpracownik gen. Czesława Kiszczaka, aparatczyk PZPR, w tym czasie pełnił funkcję szefa zespołu doradców prezydenta Kwaśniewskiego.
Potem pracował w spółce EuropolGaz, w której udziały ma właśnie Bartimpex Gudzowatego. – Nie pamiętam sprawy – twierdzi dziś Gdula. Zaznacza jednak, iż ktoś mógł się na niego powoływać bez jego wiedzy.
Zatrudnienia Wytrwała w BWE nie pamiętają również ani Jan Antosik, wiceszef Bartimpeksu, ani sam Gudzowaty. – A kto to jest? – zdziwił się biznesmen, gdy zapytaliśmy o byłego kapitana SB.
Zygmunt Wytrwał, do którego udało się nam dotrzeć, nie był zbyt rozmowny. – Miłego dnia życzę – uciął. Nie odpowiedział na pytania wysłane esemesem.
Według naszych informacji ludzie Gudzowatego mogli nagrać kilka rozmów dotyczących kwestii zatrudnienia Wytrwała w BWE. – Sam Wytrwał też słynął z tego, że nagrywał rozmowy. Ich ujawnienie na pewno wywołałoby spore zamieszanie – mówi jeden ze znajomych byłego esbeka.
[srodtytul]Pomysł kapitana[/srodtytul]
Z ustaleń „Rz” wynika, że Wytrwał nie pełnił żadnej kierowniczej funkcji w BWE. Ale jego pomysłem miało być m.in. powołanie zespołu, który dbałby o pozytywny wizerunek Gudzowatego w mediach. Zespół miałby kontaktować się w tej sprawie z dziennikarzami, których w PRL zwerbował do współpracy z SB. Ostatecznie jednak zespół nie powstał.
Gudzowaty sprzedał BWE w 2007 r. Obecni przedstawiciele banku o sprawie zatrudnienia byłego kapitana SB nie chcą informować.
„Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa bank nie jest uprawniony do ujawniania informacji w zakresie przez Pana wskazanym” – odpowiedzieli „Rz”.
Zbigniew Wassermann, poseł PiS, były koordynator ds. służb specjalnych, twierdzi, że zatrudnienie Wytrwała w banku kontrolowanym przez Gudzowatego nie było przypadkowe.
– Sprawa budzi poważne wątpliwości, a jej okoliczności powinny być możliwe do sprawdzenia – mówi Wassermann.
Czy późniejsze zatrudnienie esbeka mogło mieć wpływ na proces lustracyjny Kwaśniewskiego? Zbigniew Wassermann nie chce odpowiedzieć wprost. Sugeruje jednak, że esbecy mogą w takich sytuacjach manipulować zeznaniami.
[ramka][b]Ludzie służb u Kwaśniewskiego[/b]
Aleksander Kwaśniewski, kiedy sprawował funkcję prezydenta RP, otaczał się ludźmi PRL-owskich służb specjalnych zeznającymi na jego korzyść w procesie lustracyjnym. Jedną z tych osób był płk Waldemar Mroziewicz, w latach 1998 – 2002 ekspert prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Uchodzi on za osobę mającą ogromną wiedzę na temat związków ze służbami osób przez lata pełniących najważniejsze funkcje państwowe.
W 2000 roku tygodnik „Wprost” napisał, że Mroziewicz w czasach PRL był archiwistą w MSW, potem po pozytywnej weryfikacji trafił do UOP, gdzie sprawował pieczę nad jego archiwami. W 1992 roku został stamtąd wyrzucony, zarzucano mu bowiem niszczenie akt SB. W 1996 roku, po wygranej Aleksandra Kwaśniewskiego, Mroziewicz został szefem archiwów UOP. W 2005 roku mianowano go szefem biura rzecznika interesu publicznego, który występował w procesach lustracyjnych. Sprawa wywołała ogromne kontrowersje, co doprowadziło do jego odwołania z tej funkcji.
Na szefa archiwów UOP powołał go gen. Andrzej Kapkowski, który w 1996 roku został szefem urzędu. Później przez prawie dwa lata pracował w kancelarii Kwaśniewskiego. Był jednym ze świadków w jego procesie lustracyjnym, zeznającym na korzyść byłego prezydenta. [/ramka]