Założyli ją w 1997 roku młodzi Polacy, którzy przybyli na południe Niemiec, by studiować na jednej z renomowanych monachijskich uczelni. Większość wybrała kierunki techniczne, ekonomię i niemiecki jako język obcy. Czuli się zagubieni, więc lgnęli do siebie. – Zaczęliśmy się spotykać jakieś 11 lat temu. Organizowaliśmy imprezy kulturalne i bale. Chodziło o to, by nie stracić kontaktu z ojczyzną, z polską kulturą i tradycją. Dwa lata temu zarejestrowaliśmy stowarzyszenie w sądzie – opowiada „Rz” przewodniczący zarządu studenci.de Radosław Tatar, absolwent ekonomii i młody przedsiębiorca.
Tatar przyjechał do Niemiec z rodzicami w latach 90. Chodził w Monachium do szkoły i zdał tu maturę. Pobyt miał być tymczasowy. Stało się jednak, jak w przypadku wielu jego znajomych, inaczej. Dziś prowadzi firmę konsultingową i nie myśli o powrocie do Polski. Pracuje w Biurze Polskich Przedsiębiorców w Bawarii. Pomaga Polakom, którzy przyjechali do Niemiec w celach zarobkowych i chcą założyć własną firmę. Mimo nawału pracy nie zrezygnował z zarządzania stowarzyszeniem. – Jesteśmy według mojej wiedzy jedyną organizacją młodych Polaków w Niemczech prawnie zarejestrowaną, w pełni samodzielni finansowo i administracyjnie – podkreśla.
Droga do samodzielności nie była łatwa. – Musieliśmy zdobyć sponsorów, stworzyć stronę internetową. To więcej pracy, niż się wydaje. Jednak nie chcieliśmy, by ktoś mógł decydować o naszej działalności. Dlatego nie staraliśmy się o dofinansowanie od rządu federalnego ani władz Bawarii. Jesteśmy dumni z tego, że nie zależymy od nikogo – dodaje. Dziś, gdy ktoś wpisze hasła „studenci” i „Monachium” do wyszukiwarki Google’a, pierwsza strona, która wyskakuje, to właśnie studenci.de.
Na cotygodniowe spotkania stowarzyszenia przychodzą nie tylko Polacy, ale Czesi, Słowacy, Ukraińcy, Turcy i Niemcy. – Na ogół ze 100 osób. Nasz newsletter otrzymuje ponad 450 studentów i absolwentów. Dla wielu stowarzyszenie jest możliwością zwalczenia samotności. Spotkania pozwalają nam też utrzymać kontakt po zakończeniu studiów – tłumaczy Tatar. Dzięki swojej organizacji niemieccy studenci poznali polskich artystów, dyskutowali m.in. z reżyserem Krzysztofem Zanussim i piosenkarką Anną Marią Jopek. Stowarzyszenie oferuje wieczory z polskim kinem, wspólne wypady w góry, do muzeów, na basen, imprezy kulturalne, wyjazdy za granicę, wspólne grillowanie i raz do roku bal. – W ostatniej wycieczce do Krakowa wzięli udział liczni studenci z Peru – śmieje się Tatar.
Najbardziej zależy im jednak, by Niemcy poznali polską kulturę. – Chcemy przekazać wiedzę o Polsce, o naszej kulturze i historii – utrzymuje Tatar. Czy tęsknią za ojczyzną? – Niektórzy z nas tęsknią. Inni nie. To indywidualna sprawa. Wielu przyjechało tylko na studia. Po ich zakończeniu wracają do Polski. Czasami tego żałują i chcą wrócić. W Monachium jest łatwo o pracę. Wielu naszych absolwentów pracuje dziś w dużych korporacjach, takich jak Microsoft czy Siemens – opowiada dalej.