Wszystko zaczęło się od sejmowego głosowania 1 lipca nad wnioskiem SLD, który domagał się odrzucenia już w pierwszym czytaniu obywatelskiego projektu ustawy o ochronie życia całkowicie zakazującej aborcji.
Ostatecznie wniosek został odrzucony, a projekt ustawy skierowano do rozpatrzenia przez komisje sejmowe.
Fundacja Feminoteka zrzeszająca zwolenniczki dopuszczalności przerywania ciąży na swym profilu na Facebooku ruszyła z akcją: „Sejm. Poczet przeciwników praw kobiet". Umieściła w Internecie zdjęcia posłów (wszystkich z PO, niektórych z PiS, PSL i PJN), którzy zagłosowali przeciw odrzuceniu projektu obywatelskiego.
– Jest on absurdalny, bo według niego nawet zgwałcona i chora kobieta będzie musiała urodzić – mówi Joanna Piotrowska, szefowa fundacji. Nie ukrywa, że akcja ma związek z jesiennymi wyborami parlamentarnymi. – Informujemy przed wyborami, bo ludzie mają prawo wiedzieć, na których posłów nie warto głosować, ponieważ działają na szkodę kobiet – tłumaczy.
Wyniki sejmowego głosowania opublikował też „Nasz Dziennik". Poświęcił na to całą stronę w papierowym wydaniu gazety. W tekście zapowiadającym publikację można było przeczytać: „Platforma Obywatelska chce ten projekt utopić". Dziennik stanowczo zaprzecza, że ma to związek z wyborami.
– Gdybyśmy chcieli wpływać na decyzje wyborców, wydrukowalibyśmy wyniki dzień przed wyborami – mówi Katarzyna Orłowska-Popławska, szefowa działu krajowego „ND". I dodaje: – Większość naszych czytelników to katolicy, dla których sprawa obrony życia poczętego jest bardzo ważna.
Odnośnik do wyników głosowania znajduje się też na stronie internetowej Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia. – Byliśmy zaangażowani we włączenie się w Ruch Poparcia na rzecz Prawa do Życia bez wyjątków i dlatego wyniki są dla nas ważne – mówi Anna Dyndul z Federacji. – Staramy się też informować, jaki stosunek mają posłowie do kwestii obrony życia. Na przykład przed wyborami prezydenckimi w 2005 r. skierowaliśmy do kandydatów pytania, jakie są ich poglądy w tej sprawie.
– To jest rzecz naturalna, że w momencie takim jak wybory organizacje społeczne chcą zmobilizować swych sympatyków do działania. To rodzaj nacisku, który jest wywierany na posłów nie tylko w Polsce – mówi dr Jacek Kloczkowski z Ośrodka Myśli Politycznej. Choć zastrzega: – Nie ma to jednak bezpośredniego przełożenia na wyniki wyborów.
Obie organizacje przyznają, że będą śledziły dalsze losy projektu ustawy. – W razie potrzeby będziemy protestować – zaznacza Piotrowska.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki m.mlocka@rp.pl