Reklama

Tajemnica 5 sekund lotu wyjaśniona?

Komisja Millera uznała, że kapitan wydał komendę o odejściu na drugi krąg i wcisnął przycisk. Ale nie wiedział, że na tym lotnisku system się nie włączy

Publikacja: 29.07.2011 21:34

Tajemnica 5 sekund lotu wyjaśniona?

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski



Pełna treść raportu końcowego

Pięć sekund, w czasie których samolot zniżał lot mimo komendy „odchodzimy", należało od miesięcy do największych zagadek feralnego rejsu.

Hipotezę jej rozwiązania przedstawili fachowcy z komisji Millera.

Ich zdaniem podstawowym błędem załogi było korzystanie z radiowysokościomierza. To urządzenie mierzy odległość od ziemi, a nie od poziomu pasa startowego. W Smoleńsku przed lotniskiem jest wąwóz. Samolot zniżał się, ale obniżał się też teren. Radiowysokościomierz pokazywał więc, że maszyna leci poziomo. Dopiero kiedy odległość od ziemi spadła do poniżej 100 m (samolot był na wysokości 39 m względem pasa), kapitan zdecydował o przerwaniu podejścia do lądowania. Potwierdził to drugi pilot. Wtedy można było uratować samolot.

Zdaniem komisji Millera kapitan popełnił błąd. Zamiast wyprowadzać maszynę ręcznie, włączył przycisk automatycznego odejścia. Oczekiwał, że silniki tupolewa nabiorą mocy i samolot samoczynnie przejdzie na wznoszenie. Był zaskoczony, bo nic takiego się nie stało. Dlaczego? Komisja przeprowadziła eksperyment. Okazało się, że przycisk „Uchod" („Odejście") nie działa na lotniskach bez systemu precyzyjnego lądowania ILS. Zdaniem komisji kapitan o tym nie wiedział.

Reklama
Reklama

5 sekund upłynęło od komendy „odchodzimy" do momentu, gdy maszyna przestała się zniżać

Podobne wnioski wyciągnął MAK. Jego zdaniem „Uchod" działa tylko na lotniskach z ILS. Może zadziałać i na innych, gdyby go aktywować, ale jest to niezgodne z instrukcją i nie wolno tego robić podczas lotu.

Gdy kapitan zauważył, że samolot nie reaguje, zaczął go wyprowadzać ręcznie. Do tego czasu minęło pięć sekund. Choć reakcja Protasiuka była szybka, to na uratowanie samolotu było za późno. Maszyna była już w dolinie, poniżej pasa startowego. Tupolew wyrównał lot, potem zaczął się wznosić, ale jednocześnie podnosił się teren.

Członkowie komisji zaznaczali, że taki rozwój zdarzeń jest hipotezą, którą udało się potwierdzić lotami eksperymentalnymi na drugim polskim tupolewie.

Materialnych dowodów na to, że kapitan nacisnął „Uchod", nie ma. Bo naciśnięcie guzika nie jest rejestrowane przez żadną z czarnych skrzynek. Zapisują one tylko uruchomienie systemu odejścia w automacie, a to nie nastąpiło. Skąd więc przypuszczenie, że Protasiuk w ogóle nacisnął ten przycisk? Po pierwsze, podczas przygotowania do lądowania kapitan mówi: „W razie nieudanego podejścia odchodzimy w automacie". Po drugie, nie znaleziono innego wytłumaczenia, dlaczego po komendzie odejścia przez stosunkowo długi czas w samolocie nic się nie działo.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama