Reklama

Dlaczego Donald Tusk nie jechał w jednym wagonie z Emmanuelem Macronem, Friedriechem Merzem i Keirem Starmerem? Ambasador Ukrainy tłumaczy

Temat wagonu, w którym polski premier podróżował do Kijowa, kilkakrotnie pojawił się podczas poniedziałkowej debaty prezydenckiej. Jak całą sprawę tłumaczy strona ukraińska?

Publikacja: 13.05.2025 13:28

Dlaczego Donald Tusk nie jechał w jednym wagonie z Emmanuelem Macronem, Friedriechem Merzem i Keirem Starmerem? Ambasador Ukrainy tłumaczy

Foto: Stefan Rousseau/Pool via REUTERS

– Odniosę się do tego spotkania. Rzeczywiście było widać, że w Unii Europejskiej jeździmy w drugim wagonie – komentował sobotnią wizytę w Kijowie popierany przez PiS kandydat na prezydenta Karol Nawrocki. – W Unii Europejskiej nie możemy być kamerdynerami spraw niemieckich czy francuskich – kontynuował. W trakcie debaty zorganizowanej przez TVP temat został kilkakrotnie poruszony przez przeciwników koalicji rządzącej. – Ja widziałem poniżonego premiera Rzeczypospolitej, który jechał w wagonie towarowym, gdy reszta bawiła się w salonce – komentował kandydat Wolnych Republikanów Marek Jakubiak.

W którym wagonie Donald Tusk jechał do Kijowa? Nasi rozmówcy w Kijowie tłumaczą

Dlaczego polski premier, jadąc do Kijowa w sobotę, podróżował w innym wagonie niż Friedrich Merz, Emmanuel Macron i Keir Starmer? Najpierw pytamy o to polski MSZ. – Nagle zaczęły spływać do mnie liczne pytania nie o znaczenie tej wizyty, która była wyjątkowym wydarzeniem i na nowo poruszyła proces pokojowy pomiędzy Ukrainą a Rosją, lecz o to, jakim wagonem i w jakim przedziale podróżował Donald Tusk – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Wroński, rzecznik MSZ. – Wizyta w całości była organizowana przez stronę ukraińską – dodaje i przekierowuje nasze pytanie do urzędników nad Dnieprem.

Czytaj więcej

Tusk w innym wagonie niż Merz, Macron i Starmer. Kandydat na prezydenta: Niedobrze

Nasi rozmówcy w Kijowie nie widzą problemu w tym, że polski premier podróżował odrębnym wagonem. Sprawy nie chcą jednak komentować. – Przywódcy wsiadają do pociągu w Polsce, nie w Ukrainie. Nie możemy komuś wskazywać miejsca czy numeru wagonu. Zajmuje się tym protokół dyplomatyczny i odpowiednie służby bezpieczeństwa. Nie możemy komentować tego typu spraw – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z rozmówców w Kijowie.

Inne dobrze poinformowane źródło ukraińskie przekonuje, że zarzuty, które padły podczas poniedziałkowej debaty prezydenckiej w Polsce, „nie pokrywają się z rzeczywistością”. – Trwa wojna i chodzi wyłącznie o to, by europejscy przywódcy bezpiecznie dotarli do Kijowa. Warto podziękować tym służbom, które organizują wizyty w takich warunkach, w jakich istniejemy. I lepiej na ten temat nie spekulować – przekonuje.

Reklama
Reklama

Burza po wizycie Donalda Tuska w Kijowie. Ambasador Ukrainy komentuje

Jeden z naszych rozmówców w Warszawie tłumaczy, że początkowo do Kijowa planowano podróż wyłącznie przywódców Polski, Francji i Wielkiej Brytanii, ale w międzyczasie postanowił dołączyć do nich wybrany 6 maja na kanclerza Niemiec Friedrich Merz. Z kolei premier Donald Tusk, jak twierdzi nasz rozmówca, miał zdecydować o wizycie w Kijowie „w ostatniej chwili”. Tłumaczył też, że problemy logistyczne mogły wynikać z tego, iż tuż przed tym w piątek 9 maja we Lwowie zorganizowano nieformalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych UE, a liczba „specjalnych wagonów, którymi dysponuje Ukraina, jest ograniczona”.

Sprawa, która wczoraj była komentowana (kwestia wagonu Tuska poruszana podczas debaty prezydenckiej – red.), nie ma najmniejszego znaczenia, bo wszystko zostało zorganizowane w sposób bezpieczny i wygodny

Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce

– Bardzo doceniamy wizytę premiera Donalda Tuska i uważamy, że Polska obecnie jest jednym z liderów wśród państw, które kształtują przyszłość pokoju w Ukrainie, przyszłość świata. Polski głos jest jednym z decydujących głosów w Europie i jesteśmy bardzo wdzięczni za solidarność. Sprawa, która wczoraj była komentowana (chodzi o pojawienie się kwestii wagonu Tuska podczas debaty prezydenckiej – red.), nie ma najmniejszego znaczenia, bo wszystko zostało zorganizowane w sposób bezpieczny i wygodny – komentuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce. – Nie ma mowy o jakimś poniżaniu czy ograniczaniu. Wszystko zostało uzgodnione w taki sposób, by zapewnić bezpieczny przyjazd, ale też odjazd wysokiej rangi delegacji. Chodziło wyłącznie o bezpieczeństwo – dodaje.

Czytaj więcej

Rozmowy w Kijowie. Ukraina i jej sojusznicy wzywają Rosję do zawieszenia broni

Ukraiński dyplomata dziwi się, że wagon, w którym podróżował polski premier, znalazł się w centrum polskiej debaty prezydenckiej. – Blokada przejścia granicznego (w poniedziałek ruszył protest przewoźników w Dorohusku – red.) znacznie bardziej zasługuje na uwagę. To bardzo niebezpieczny temat dla naszych stosunków dwustronnych i może doprowadzić do kiepskiego rozwoju sytuacji na naszej granicy – przekonuje.

Konflikty zbrojne
Unia Europejska uznała irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną
Konflikty zbrojne
Wyborców Donalda Trumpa poproszono o wskazanie celu następnej interwencji militarnej. Oto wynik
Konflikty zbrojne
Donald Trump grozi Iranowi. USA wysyłają lotniskowce na Bliski Wschód
Konflikty zbrojne
Ilu żołnierzy traci Rosja, by zająć kilometr kwadratowy Ukrainy? Nowe szacunki
Konflikty zbrojne
Jak Władimir Putin walczy z Ukraińcami zimą i mrozem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama