Powstańcy byli wczoraj o krok od przejęcia całkowitej kontroli nad miastem Zawija, zaledwie 50 kilometrów od libijskiej stolicy. Siły rządowe zaciekle broniły dostępu do rafinerii, ostatniej, która zaopatruje je w paliwo.
Powstańcy są przekonani, że zdobycie miasta będzie punktem zwrotnym w wojnie z rządzącym od 41 lat Muammarem Kaddafim. – Wchodzimy w decydującą fazę. Mamy nadzieję, że będziemy świętować zwycięstwo przed końcem ramadanu –mówił Mansur Saif al Nasr, przedstawiciel tymczasowej Narodowej Rady Libijskiej.
Do końca świętego miesiąca muzułmanów zostało już tylko niewiele ponad dwa tygodnie, ale zdaniem ekspertów optymizm powstańców jest uzasadniony.
– Zdobycie Zawii jest przełomowe. Wojska Kaddafiego będą odcięte od ważnego szlaku zaopatrzenia z Tunezji. Utrata rafinerii oznacza, że armia zostanie sparaliżowana – tłumaczy „Rz" Shashank Joshi z brytyjskiego Royal United Services Institute (RUSI). Jego zdaniem walki o Trypolis mogą być jednak trudniejsze, niż się to wydaje powstańcom.W ostatnich tygodniach mimo wsparcia ze strony lotnictwa NATO ofensywa rebeliantów straciła impet. Teraz znowu powiało optymizmem. Sekretarz obrony USA Leon Panetta uznał, że siły Kaddafiego znalazły się w defensywie, a coraz częstsze przypadki dezercji wskazują, iż reżim się rozpada. – Niektórzy zagraniczni politycy mówią, że dni reżimu są policzone i zostało mu kilka tygodni. Ale mówią to od sześciu miesięcy, a my wciąż tu jesteśmy – przekonuje rzecznik libijskiego rządu Musa Ibrahim.
Zdaniem ekspertów oblężony reżim zaczyna jednak wpadać w panikę. W niedzielę wojsko Kaddafiego wystrzeliło rakietę Scud, która spadła na terenie niezamieszkanym, nie robiąc nikomu krzywdy. Odczytano to jako akt desperacji. Władze powstańcze próbują skłonić żołnierzy i członków reżimu do masowych dezercji, obiecując im amnestię. Wykluczają jedynie pobłażliwość dla samego dyktatora, jego syna Saifa al Islama i szefa tajnych służb Abdullaha al Senussiego. Zaprzeczają też, że prowadzą negocjacje z wysłannikami reżimu. Analitycy zastanawiają się, czy Narodowa Rada Libijska jest gotowa do przejęcia władzy. – Już dochodzi do walk między różnymi plemionami. Może się okazać, że tylko rządy silnej ręki jednoczyły ten kraj – mówi „Rz" prof. Michael Corgan z Uniwersytetu w Bostonie.