Solidarni 2010 zarzucają Donaldowi Tuskowi zdradę dyplomatyczną i niedopełnienie obowiązków. Twierdzą, że zawierając w kwietniu 2010 r. niekorzystną dla Polski umowę z Rosją, premier popełnił przestępstwa z art. 129 i 231 kodeksu karnego.

We wczorajszym zawiadomieniu do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta czytamy m.in., że wybór przez Tuska 13 załącznika do konwencji chicagowskiej jako podstawy prawnej do wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej naruszał interesy Polski. Zdaniem Solidarnych 2010 o wiele korzystniejszym dla naszego kraju instrumentem prawnym byłoby porozumienie z 1993 r. O istnieniu polsko-rosyjskiego porozumienia, które umożliwia wspólne badanie katastrof lotniczych jako pierwsza informowała „Rz" niespełna miesiąc po katastrofie. Stowarzyszenie podkreśla, że rezygnacja z niego oznaczała dla Polski utratę kontroli nad śledztwem, zablokowanie dostępu do dowodów, brak wpływu na treść raportu końcowego, a także „utratę renomy i atrybutów suwerenności na arenie międzynarodowej".

Zdaniem Pawła Grasia, rzecznika rządu, zawiadomienie do prokuratury to element kampanii wyborczej. – Żenujące jest wykorzystywanie ludzkiej tragedii do celów politycznych – uważa.

– Zawiadomienie jest konsekwencją działań, jakich dopuścił się Tusk. W każdym normalnym europejskim kraju premier po decyzji o oddaniu śledztwa nie utrzymałby się na stanowisku – podkreśla Ewa Stankiewicz z Solidarnych 2010.