Reklama
Rozwiń
Reklama

PO przechodzi do konfrontacji

Premier planuje napisać list do wyborców – ustaliła „Rz". A partia rozwiesiła nowy billboard, pokaże też spoty

Aktualizacja: 03.10.2011 01:31 Publikacja: 03.10.2011 01:26

Nowy billboard Platformy według politologów ma zmobilizować elektorat niechętny PiS i Jarosławowi Ka

Nowy billboard Platformy według politologów ma zmobilizować elektorat niechętny PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Platforma na koniec kampanii zdaje się na Donalda Tuska. A ostatnie dni walki chce budować na konfrontacji z PiS.

Reklama
Reklama

Premier nie tylko będzie jeździł po kraju, ale zamierza też napisać „List do wyborcy" – wynika z informacji „Rz". – Mamy takie plany – usłyszeliśmy od dwóch polityków ze sztabu PO. List miałby trafić do skrzynek pocztowych wszystkich dorosłych Polaków.

Sztabowcy przygotowali Tuskowi trzy wersje tekstu. Najprawdopodobniej premier wybierze tę, w której mówi o osiągnięciach i niedociągnięciach rządu, ale przekonuje, że trzeba iść na wybory, a PO jest gwarancją lepszych rządów.

Sztabowcy przyznają, że takie przedsięwzięcie zwane bezadresowym mejlingiem może kosztować komitet ponad 1 mln zł. Decyzja o jego rozesłaniu ma zapaść lada moment. Z kolei dziś rano Tusk zamierza wygłosić orędzie radiowe.

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna zapowiedział, że partia prawdopodobnie dziś złoży pozew do sądu w trybie wyborczym przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zarzuca prezesowi PiS podawanie nieprawdziwych informacji o zwalnianiu niepełnosprawnych za rządów PO. W weekend Platforma rozwiesiła w całym kraju billboardy z napisem: „Tusk czy Kaczyński, ty wybierzesz premiera".

Reklama
Reklama

W tym tygodniu ma pokazać w telewizji dwa nowe spoty, które będą z nimi korespondować. Pierwszy można już było wczoraj zobaczyć w Internecie. PO atakuje w nich wyborców PiS, pokazując agresywnych ludzi przed Pałacem Prezydenckim i kibiców. „Oni pójdą na wybory. A Ty?" – pyta. Drugi film – jak dowiedziała się „Rz" – ma przekonywać, dlaczego lider PO powinien być premierem.

– To ostry przekaz, jednoznacznie konfrontacyjny – ocenia dr Jarosław Flis, politolog z UJ. – To walka z otwartą przyłbicą, choć stawianie argumentów: zagłosujcie na mnie, bo mój kontrkandydat jest gorszy, nie przynosi Tuskowi chwały.

Przypomina, że w 2007 r. kampania PO przebiegała w atmosferze strachu przed PiS, ale i nadziei na lepsze. – Teraz wydaje się, że został tylko strach, który ma mobilizować niechętnych PiS wyborców – uważa.

– Nie wybierajmy tych, dla których narzekanie jest główną filozofią, a odwet główną motywacją – grzmiał w niedzielę w Krakowie Tusk. Dziennikarzom przyznawał, że czuje oddech PiS na plecach. Stwierdził również, że Janusz Palikot to jest „pikuś", jeśli chodzi o zagrożenie w porównaniu z Jarosławem Kaczyńskim.

Z najnowszego sondażu Homo Homini dla Polskiego Radia wynika, że poparcie dla PO i PiS niemal się zrównało i wynosi odpowiednio 30 i 29 proc. Według TNS OBOP dla „Gazety Wyborczej" Platforma Obywatelska ma 31 proc. poparcia, a PiS 22 proc. (przy 25 proc. niezdecydowanych).

W wywiadzie dla „Newsweeka", który ukazał się dziś, Donald Tusk twierdzi, że misję tworzenia rządu powinien otrzymać szef partii, która wygra wybory. Wcześniej prezydencki minister Tomasz Nałęcz zapowiedział, że prezydent powierzy misję tworzenia rządu politykowi, który ma szansę zbudowania gabinetu mającego wotum zaufania. Oprócz tego Tusk na łamach „Newsweeka" zapowiedział, że jeśli PO wygra wybory, w nowym gabinecie znajdzie tylko pięciu ministrów z obecnego rządu.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama