Szczyt w Seulu debatuje nad tym, jak nie dopuścić do uzyskania broni atomowej przez terrorystów. Czy istnieje dziś realne zagrożenie, że coś takiego może nastąpić?
Aleksander Franczyszyn:
Szczyt w Seulu debatuje nad tym, jak nie dopuścić do uzyskania broni atomowej przez terrorystów. Czy istnieje dziś realne zagrożenie, że coś takiego może nastąpić?
Aleksander Franczyszyn:
Nie sądzę. Jedynym krajem, z którego broń atomowa może „wycieknąć" do terrorystów islamskich, jest dziś Pakistan.
To państwo stanowi tak naprawdę największe zagrożenie, nawet jeśli ono samo stanowczo twierdzi, że jest inaczej.
Wcześniej pojawiały się sugestie, że terroryści mogą zdobyć broń z arsenałów jądrowych byłego ZSRR. Tak się jednak nie stało. Dlaczego?
Ta sprawa była zupełnie niepotrzebnie zmitologizowana. Tymczasem poradziecka broń atomowa bardzo szybko została wywieziona do Rosji. A tam była i jest doskonale chroniona.
Czy musimy się obawiać rozprzestrzenienia broni atomowej z Korei Północnej?
Zdecydowanie nie. Po pierwsze, nie możemy ze stuprocentową pewnością powiedzieć, czy Korea Północna taką broń posiada czy też nie. Po drugie, jeśli ją nawet posiada, to z pewnością jest ona bardzo dobrze chroniona. I po trzecie, Koreańczycy sami jej potrzebują i z pewnością nie będą się nią dzielić z nikim. A zwłaszcza z terrorystami.
Czy jest niebezpieczeństwo pojawienia się bomb jądrowych w jakichś nowych państwach?
Tak, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie. Myślę tu o Iranie, który zresztą sam intensywnie pracuje nad wzbogacaniem uranu, ale też o takich krajach jak na przykład Arabia Saudyjska. Zresztą kraje te mogą bomby atomowe kupić, choć z pewnością byłoby to niesłychanie drogie przedsięwzięcie. Potencjalnymi sprzedawcami mogłyby być Chiny lub wspomniany już Pakistan.
Według pana to Pakistan wyrasta na najbardziej niebezpieczny kraj z punktu widzenia rozprzestrzeniania broni jądrowej. A sąsiednie Indie, które najprawdopodobniej też nią dysponują?
Indie na pewno o wiele lepiej kontrolują swój arsenał i nie ma zagrożenia, że coś sprzedadzą lub też, że cokolwiek zostanie im wykradzione.
Skoro pana zdaniem zagrożenie w ogóle nie jest wielkie, to czemu szczyt w Seulu zajmuje się kwestią bezpieczeństwa jądrowego?
Nawet jeśli dziś sprawa nie stanowi wielkiego problemu, to jednak w przyszłości może. I dlatego trzeba stworzyć takie warunki, by w ogóle było niemożliwe pozyskanie broni atomowej przez terrorystów. Bomby i głowice jądrowe muszą być szczególnie dobrze chronione i absolutnie bezpieczne.
USA i Rosja zawarły nowy układ rozbrojeniowy. Kością niezgody pozostaje tarcza antyrakietowa
Układ START redukuje niewiele głowic, ale może znacznie zwiększyć zaufanie między Stanami Zjednoczonymi i Rosją
Więzienia za szacha były jak hotel, po rewolucji islamskiej jak piekło – mówi pisarz irański Huszang Asadi.
146 zgłoszeń, gorące obrady jury składającego się z dziesięciorga przedstawicieli i przedstawicielek najbardziej...