Reklama
Rozwiń
Reklama

Z Robocopem na chuliganów

Służby bezpieczeństwa Brazylii naśladują kino science fiction.

Publikacja: 02.06.2014 05:25

Z Robocopem na chuliganów

Foto: AFP

Nowe jednostki specjalne, hełmy z kamerami zdolnymi do identyfikacji twarzy, wszechobecny monitoring – brazylijska policja szykuje się na mundial. Utworzony w styczniu w Rio de Janeiro Policyjny Batalion ds. Wielkich Wydarzeń (BPGE) został wyposażony w dziesięciokilogramowe uniformy-zbroje z ognioodpornych tworzyw. Wytrzymają płomienie o temperaturze 427 stopni. W arsenale oczywiście pistolety, paralizatory i pałki. 600-osobowy BPGE to odpowiedź na uliczne demonstracje podczas ubiegłorocznych rozgrywek o Puchar Konfederacji, które miały być dla Brazylii próbą generalną przed mundialem.

W pewnym sensie były – władze dowiedziały się, czego mogą oczekiwać od obywateli, którzy, chcąc nie chcąc, współfinansują organizację piłkarskich mistrzostw świata. W Rio de Janeiro trzeba zrobić wszystko, by uniknąć przykrych niespodzianek ze strony oburzonych – to tutaj, na Maracanie, 13 lipca odbędzie się finał turnieju.

Nie mniej ważne, z punktu widzenia bezpieczeństwa, jest Sao Paulo, które przed rokiem było zarzewiem protestów i gdzie 12 czerwca odbędzie się mecz otwarcia mundialu. Miejscowa policja już wcześniej ujawniła, że chce użyć najnowocześniejszej technologii – okularów z wbudowanym procesorem i oprogramowaniem umożliwiającym automatyczne rozpoznawanie twarzy. – Miniaturowa kamera zamontowana w okularach rejestruje 400 obrazów twarzy na sekundę, na każdej oznacza 46 tysięcy punktów biometrycznych i wysyła dane do bazy zawierającej 13 mln zdjęć – objaśniał major Leandro Pavani Agostini z policji w Sao Paulo. Nakręcony w 1987 roku „Robocop" przestał być filmem science fiction.

Jeśli ruszasz głową i szyją, to znaczy, że jesteś zdenerwowany, czyli podejrzany

Służbom bezpieczeństwa pomogą też kamery stacjonarne – na lotnisku w Sao Paulo zamontowano ich ponad tysiąc. One także mogą rozpoznawać twarze i uruchamiać alarm, gdy porównanie z policyjną bazą zdjęć da pozytywny wynik.

Reklama
Reklama

Rozbudowany do granic możliwości monitoring staje się normą podczas wielkich wydarzeń sportowych. Jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi w Atenach, w 2004 roku, w mieście pojawiło się 1200 zaawansowanych technologicznie kamer umożliwiających rozpoznawanie głosu. Zdaniem greckich ekspertów nagrywane przez nie rozmowy mogły być automatycznie zapisywane w postaci tekstu, by łatwiej wychwycić podejrzane słowa i sformułowania. Poza greckim, angielskim i perskim urządzenia „rozumieją" główne języki europejskie.

– Niezwykle wysokie koszty instalacji systemu skłoniły rząd, by używać go także po zakończeniu igrzysk – zauważa dr Minas Samatas, socjolog z Uniwersytetu Kreteńskiego, autor pracy o greckiej inwigilacji olimpijskiej. Ostatecznie sprawą zajął się miejscowy odpowiednik Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych i zażądał ograniczenia możliwości monitoringu jedynie do obserwacji ruchu ulicznego. Walka toczy się o to, by – jak w „Raporcie mniejszości" Stevena Spielberga – policja dowiadywała się o przestępstwie jeszcze przed jego popełnieniem.

Podczas tegorocznych igrzysk w Soczi działał system Vibraimage pozwalający na wychwycenie u obserwowanego mikroruchów szyi i głowy, co miałoby być oznaką niewidocznego na pierwszy rzut oka podenerwowania. A zdenerwowany równa się w tym przypadku podejrzanemu.

W przebraniach maskotek londyńskich igrzysk olimpijskich, dziwnych postaci z wielkim okiem, umieszczono kamery rejestrujące wszystko i wszystkich, których spotkały na swojej drodze. Ot, tacy Wielcy Braciszkowie. Od ekranizacji „Roku 1984" Orwella mija właśnie 30 lat.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama