Kto największym zwycięzcą, a kto przegranym? Bilans kampanii

W chwili, gdy opozycja szykuje się do przejęcia władzy i rozmawia o politycznym mechanizmie tej operacji czas na bilans kampanii. Nie dla wszystkich udanej. Ale byli i zdecydowani zwycięzcy?

Publikacja: 17.10.2023 18:59

Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia

Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia

Foto: PAP/Rafał Guz

Wynik wyborów jest już znany, podobnie jak to, że nowy rząd będzie tworzyła obecna opozycja. Nieoficjalne można usłyszeć, że rozmowy liderów to kwestia najbliższych dni, a może nawet godzin. Świat polityki zmienił się bezpowrotnie 15 października. I już teraz można powiedzieć, że po stronie opozycji największymi wygranymi są politycy i polityczki Trzeciej Drogi, a zwłaszcza liderzy - Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz. W trakcie kampanii wiele mówiło się o tym, że Trzecia Droga może nie wejść do Sejmu i ryzykuje tworzeniem komitetu, który musi przekroczyć 8 proc. Ale Trzecia Droga przekroczyła znacznie oczekiwania. I to od Trzeciej Drogi będzie teraz bardzo wiele zależało, zwłaszcza gdy jest mowa o kursie, który ma przyjąć nowy rząd. 

Partia Razem zdominowała Lewicę

Wygranym tych wyborów jest bez wątpienia też Partia Razem. Adrian Zandberg i Magdalena Biejat wprowadzili do Sejmu 7 posłów i posłanej. Lewica ogólnie straciła jednak aż 26 mandatów. Razem jednak - jeśli stworzy nowy wspólny klub z Nową Lewicą - to będzie miało na ten klub większy wpływ niż po wyborach w 2019 roku.  W Sejmie ponownie zasiądą posłanki Razem znane już z poprzedniej kadencji, jak Paulina Matysiak zajmująca się jednym z ważniejszych dziś tematów, jak transport i wykluczenie komunikacyjne. To wszystko sprawia, że Razem może optymistycznie patrzeć w przyszłość w tej kadencji, o ile Razem i cała Lewica rozwiążą wewnętrzne problemy po wyborach.  W Senacie Razem może liczyć nie tylko na Magdalenę Biejat, ale też na Annę Górską - jej wejście do Senatu jest jednym z większych zaskoczeń tych wyborów. 

Czytaj więcej

Michał Płociński: Magdalena Biejat i Adrian Zandberg mogą dziś otwierać szampany. Razem zdominowało Lewicę

Intuicja Donalda Tuska

Wygranym tych wyborów jest też Michał Kołodziejczak, który zbudował swoją pozycję po zaskakującym transferze na listy Koalicji Obywatelskiej. W trakcie kampanii wyborczej Kołodziejczak został wręcz jedną z twarzy Koalicji i pracował na pozyskanie dla niej nowych głosów. Intuicja Donalda Tuska, by na niego postawić okazała się trafna. Nie ma też wątpliwości, że „dowiózł swoją wielka obietnicę z chwili, gdy wracał do polskiej polityki - wszystko wskazuje na to, że ponownie zostanie premierem, a PiS opozycji uda się odsunąć od władzy. Politycznymi wygranymi tych wyborów są też jego sztabowcy - Wioletta Paprocka, Agnieszka Rucińska, Monika Wielichowska czy Igor Ostachowicz. Ich wysiłki okazały się „na koniec dnia  skuteczniejsze niż sztabowców PiS. Partia Kaczyńskiego będzie za to musiała wyciągnąć wnioski z sytuacji i przygotować się do kolejnych wyborów - samorządowych i europejskich. 

Młode pokolenie idzie do Sejmu

Wygrało te wybory również - co widać w wynikach - wielu polityków i polityczek młodszego pokolenia, którzy w przyszłym Sejmie nie będą już w opozycji, tylko zyskali sprawczość dla załatwiania wielu palących spraw i problemów. Widać to np. w wynikach Adama Szłapki, lidera Nowoczesnej (150 tysięcy głosów), Moniki Rosy (44 tysiące głosów), Dariusza Jońskiego (87 tysięcy głosów) i innych.  

Wygranym tych wyborów jest też Ryszard Petru, który wraca do Sejmu i do czynnej polityki. Jego debata ze Sławomirem Mentzenem okazała się jednym z punktów zwrotnych tej kampanii, którą sam Mentzen i Konfederacja nie mogą zaliczyć do udanych. Konfederacja nie wywróciła stolika (sam Mentzen przyznał to w trakcie wieczoru wyborczego) i będzie musiała zapewne poszukać nowej politycznej formuły, jeśli chce liczyć się jako partia po prawej stronie. 

Oczekiwanie na Andrzeja Dudę

Beneficjentem wyborów będzie też jedna postać z szeroko pojętego obozu rządzącego. To prezydent Andrzej Duda, który teraz musi szykować się do kohabitacji z nowym rządem. Ale obecna opozycja nie ma co liczyć, jeśli chodzi o przełamywanie weta prezydenta. To zaś daje Andrzejowi Dudzie w drugiej części swojej kadencji nowe możliwości, jeśli chodzi o wpływ na to, co dzieje się w Polsce. Większy niż w jakimkolwiek momencie kadencji od 2015 roku. 

Czytaj więcej

Tym politykom nie udało się dostać do Sejmu. Kogo zabraknie w parlamencie

Nowy układ sił będzie się klarował jeszcze wiele dni i tygodni. I dopiero z perspektywy dłuższego czasu będzie w pełni można ocenić zwycięzców i przegranych. Ale na pewno w obliczu wyniku Trzeciej Drogi można też powiedzieć, że polityczny duopol w Polsce otrzymał 15 października poważny cios. I właśnie duopol przegrał w tych wyborach najbardziej.  

Wynik wyborów jest już znany, podobnie jak to, że nowy rząd będzie tworzyła obecna opozycja. Nieoficjalne można usłyszeć, że rozmowy liderów to kwestia najbliższych dni, a może nawet godzin. Świat polityki zmienił się bezpowrotnie 15 października. I już teraz można powiedzieć, że po stronie opozycji największymi wygranymi są politycy i polityczki Trzeciej Drogi, a zwłaszcza liderzy - Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz. W trakcie kampanii wiele mówiło się o tym, że Trzecia Droga może nie wejść do Sejmu i ryzykuje tworzeniem komitetu, który musi przekroczyć 8 proc. Ale Trzecia Droga przekroczyła znacznie oczekiwania. I to od Trzeciej Drogi będzie teraz bardzo wiele zależało, zwłaszcza gdy jest mowa o kursie, który ma przyjąć nowy rząd. 

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Oficjalnie: Jacek Sutryk musi walczyć w II turze
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS w siedzibie partii świętuje sukces. Na scenie pojawił się Jacek Kurski
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS wygrywa w kraju, ale traci władzę w województwach
Wybory
Wybory samorządowe 2024. Jarosław Kaczyński: Nasze zwycięstwo to zachęta do pracy, a chcieli nas już chować
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Frekwencja do godziny 17 niższa niż pięć lat temu