W otoczeniu polityków i polityczek Koalicji Obywatelskiej Donald Tusk zainaugurował w środę rano objazd Polski Tuskobusem. To część działań podejmowanych przez Koalicję Obywatelską w ostatnich dniach - w tym częściowego powrotu do TVP.
Jak długo Donald Tusk będzie jeździł Tuskobusem?
Lider PO zapowiedział rano w Warszawie, że Tuskobus będzie częścią kampanii KO aż do ciszy wyborczej. Mówił także o dotarciu z prawdziwymi informacjami do wyborców w całej Polsce.
Start Tuskobusa nie był wcześniej zapowiadany i sztabowcy PO utrzymali swój plan w ścisłej tajemnicy aż do wtorku.
Czytaj więcej
Donald Tusk na wiecu w Kępnie został wulgarnie obrażony przez jednego z uczestników. Inny obecny pytał, dlaczego Tusk jako premier chciał w razie n...
Pierwszy przystanek Tuska w tej nowej trasie to Brzeziny, gdzie rozmawiał z mieszkanką miejscowości, której dom znajduje planowanej na trasie kolei prowadzącej do CPK. Tusk odwiedził też m.in. Kępno.
Co chce osiągnąć Donald Tusk dzięki Tuskobusowi?
Celem Tuskobusa jest nie tylko nadanie impetu w kampanii Koalicji Obywatelskiej na jej ostatnim etapie, ale też przekonywanie wyborców niezdecydowanych przy zaangażowaniu parlamentarzystów i parlamentarzystek, o czym na starcie objazdu mówił sam Tusk.
"Pierwszy" Tuskobus wystartował niemal dokładnie w tym samym momencie kampanii parlamentarnej w 2011 roku
Lider PO wspominał też o docieraniu "z prawdą" do wyborców. -
Warto próbować dotrzeć do wszystkich z prawdą, z otwartą debatą, z otwartymi spotkaniami. Liczę także na państwa, dziennikarzy zaangażowanie w rzetelne relacjonowanie tej trasy. Mam nadzieję, że Polska dzięki temu dowie się, także w tych miejscach, gdzie dostęp do informacji jest utrudniony, całej prawdy o ostatnich latach - powiedział Tusk przed wyruszeniem w trasę.
"Pierwszy" Tuskobus wystartował niemal dokładnie w tym samym momencie kampanii parlamentarnej w 2011 roku - dokładnie 19 września. Również wtedy inauguracja odbyła się wcześnie rano. I nie ma wątpliwości, że sztabowcy KO, jak i sam Tusk, mniej lub bardziej otwarcie liczą na to, że "efekt Tuskobusa" powtórzy się w obecnych wyborach.