Reklama

Ilu dronów będą potrzebować Rosjanie do zniszczenia jednego czołgu K2PL?

38 dronów FPV potrzebnych do zniszczenia jednego czołgu K2PL, 93 proc. przeżywalności plutonu takich czołgów, wielowarstwowa obrona skuteczniejsza niż pancerz – te informacje obiegły zagraniczne media wojskowe po publikacji polskiej symulacji komputerowej. Koreańczycy piszą o niezwykłej odporności K2. Ukraińcy wydają się być nieco sceptyczni. Co faktycznie pokazuje ta symulacja?

Publikacja: 26.01.2026 13:40

Czołg K2

Czołg K2

Foto: PAP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Ilu dronów średnio potrzeba do zniszczenia czołgu K2PL według symulacji dr. Makowca?
  • Jakie kluczowe systemy obronne czołgu K2PL wpływają na jego przeżywalność?
  • W jaki sposób symulacja Monte Carlo analizuje starcie plutonu czołgów K2PL z rojem dronów?
  • Jakie są ograniczenia symulacji komputerowych w prognozowaniu rzeczywistych działań wojennych?

Jak donosi portal K Defense News, koreański serwis branżowy poświęcony obronności i przemysłowi zbrojeniowemu, symulacje komputerowe opracowane w Polsce sugerują, że przyszły czołg K2PL wyposażony w zintegrowany system walki elektronicznej (WRE), aktywnej ochrony (APS) i zdalnie sterowanego uzbrojenia (RCWS) musi zostać zaatakowany średnio przez 38 dronów-kamikadze FPV (First Person View) zanim zostanie zniszczony, choć jego przeżywalność gwałtownie spada w scenariuszach z dronami naprowadzanymi światłowodowo i silniejszymi głowicami przeciwpancernymi.

Symulacja wytrzymałości czołgu K2PL. Co opisały militarne portale z Korei i Ukrainy?

Podobny artykuł ukazał się także w ukraińskim portalu analitycznym Defense Express oraz w szeregu serwisów i kanałów, które skopiowały lub rozwijały te doniesienia, powołując się na te same liczby: około 6,6 proc. strat plutonu K2PL (pluton czołgów to cztery wozy) w podstawowym scenariuszu ataku. Oznaczało to przeżywalność na poziomie średnio 3,65 czołgu na pluton i konieczność użycia kilkudziesięciu dronów FPV na jeden skuteczny atak typu „kill”, czyli prowadzący do zniszczenia czołgu.

Doniesienia oparte są na symulacji przeprowadzonej przez dr. Pawła Makowca z Akademii Wojsk Lądowych (AWL), który opracował model starcia plutonu czterech czołgów K2PL z rojem dronów FPV. W swojej symulacji przeprowadził on 1000 iteracji metodą Monte Carlo, a następnie przedstawił wyniki w serii wpisów na platformie X. Dodajmy, że zrobił to na swoim prywatnym koncie, którego nie należy w żaden sposób łączyć z AWL.

Reklama
Reklama

Wyniki swojej symulacji przedstawił najpierw, publikując wykresy i podstawowe wskaźniki (średnia liczba ocalałych czołgów, udział WRE, APS i RCWS w neutralizacji dronów, szacunki dotyczące 38 dronów FPV potrzebnych do zniszczenia jednego czołgu K2PL). Potem rozwinął wątek o wariant z dronami naprowadzanymi światłowodowo oraz z głowicą PG-7VR, co stało się bezpośrednim punktem odniesienia dla późniejszych publikacji medialnych.

Czym są głowice PG-7VL i PG-7VR?

Oznaczenie PG-7VL oznacza jednostopniową kumulacyjną głowicę HEAT kalibru 93 mm, która została opracowana jeszcze w ZSRR jako udoskonalona amunicja przeciwpancerna do ręcznych granatników przeciwpancernych RPG-7. Typowe dane, czyli przebijalność rzędu ok. 500 mm RHA (Rolled Homogeneous Armour, czyli walcowana stal jednorodna - wskaźnik stosowany jako standardowa miara przebijalności pancerza)., masa kompletnego naboju około 2,6 kg, czynią ją atrakcyjnym ładunkiem dla improwizowanych „latających RPG” - czyli dronów FPV przenoszących tę amunicję. Z kolei PG-7VR to dwugłowicowa (tandemowa) głowica HEAT, została zaprojektowana specjalnie do zwalczania czołgów z pancerzem reaktywnym ERA. Składa się z małej głowicy wstępnej (około 64 mm), która detonuje ERA, oraz głowicy głównej (około 105 mm), zdolnej do przebicia 600–750 mm RHA za ERA lub do około 900 mm stali bez pancerza reaktywnego. W symulacji pierwsza z tych głowic – jak należy zakładać – symbolizuje standardowy poziom zagrożenia obecnie stosowanymi dronami FPV. Druga głowica symbolizuje podwyższony poziom zagrożenia ze strony dronów.

Czytaj więcej

Ukraina: Na każde trzy zniszczone rosyjskie czołgi dwa są niszczone przez drony

Jak czołgi K2PL radziłyby sobie z dronami FPV?

Z opublikowanych wpisów wynika, że w wariancie z klasycznymi dronami FPV, uzbrojonymi w głowicę przeciwpancerną PG-7VL, poziom przeżywalności czołgów był stosunkowo wysoki. W 1 000 iteracjach obejmujących łącznie 10 000 ataków na 4 000 czołgów zniszczono 264 wozy i uszkodzono 87, co daje około 6,6 proc. strat i statystycznie 3,65 czołgu ocalałego na cztery wozy w plutonie.

W tym scenariuszu kluczowa okazała się warstwa zakłóceń. Według opisu aż 49 proc. wszystkich dronów zostało zneutralizowanych przez systemy WRE. Kolejne 17,18 proc. przechwycił APS, a 789 dronów zatrzymał pakiet osłonowy Pangolin. Okazało się, że niespełna 26 proc. dronów faktycznie docierało do czołgów. Mimo że część z nich zaliczało trafienia, łączny wskaźnik zniszczeń okazał się relatywnie niski. W połączeniu z wartością około 38 FPV potrzebnych średnio do zniszczenia jednego K2PL autorzy i komentatorzy wspomnianych wcześniej publikacji interpretują to jako dowód na dużą skuteczność wielowarstwowej obrony w warunkach „typowego” ataku FPV z głowicą PG-7VL (przy założeniu bogatej konfiguracji wyposażenia czołgu).

Czołg K-2

Czołg K-2

Foto: PAP

Reklama
Reklama

Warto jednak pamiętać, że to wynik teoretycznej symulacji opartej na założeniach, które mogą – ale nie muszą – odpowiadać rzeczywistości pola walki.

Kiedy drony zyskują przewagę?

W wariancie symulacji, w którym klasyczne drony FPV zastąpiono platformami naprowadzanymi światłowodowo, efektywność wielowarstwowej obrony K2PL w modelu dr. Makowca wyraźnie spadła. W tej konfiguracji założył on, że drony są praktycznie odporne na zakłócenia elektroniczne (systemy WRE), ponieważ sygnał sterujący biegnie przewodem światłowodowym, a nie radiem. To zaś de facto „wyłącza z gry” dużą część potencjału WRE.

W tym wariancie – według opublikowanego opisu – średnia liczba czołgów zdolnych do walki po ataku roju dronów spadła do 2,65 na pluton, a około 19,6 proc. trafień kończyło się zniszczeniem wozu. W tym przypadku zarówno komentatorzy, jak i sam Paweł Makowiec, wskazują, że ilustruje to problem, jaki przynosi saturacja (przeciążenie) systemu APS. Przy jednoczesnym podejściu wielu dronów z różnych kierunków aktywna osłona po prostu nie nadąża ze skutecznym eliminowaniem wszystkich zagrożeń.

Jak działa symulacja Monte Carlo?

Na czym polega samo badanie? W symulacji użyto metody zwanej Monte Carlo – techniki, która polega na wielokrotnym „odgrywaniu” tego samego scenariusza w komputerze z elementem losowości. Zamiast próbować matematycznie przewidzieć wynik jednej konkretnej bitwy, komputer przeprowadza tysiące wirtualnych starć, za każdym razem „rzucając kostką” w kluczowych momentach. Metoda ta jest szeroko stosowana wszędzie tam, gdzie zjawiska są zbyt złożone do precyzyjnych obliczeń – od analizy ryzyka finansowego po prognozowanie pogody.

Czytaj więcej

Wielki kontrakt na czołgi K2 podpisany. Tysiąc czołgów w 2030 roku

W przypadku tej symulacji każda z 1 000 iteracji odtwarzała bitwę między plutonem czterech czołgów K2PL a rojem dronów FPV. W każdej iteracji komputer losowo określał wynik kluczowych zdarzeń: czy dron zostanie wykryty, czy zakłócenia WRE go zneutralizują, czy APS go przechwyci, czy trafi w czołg i czy przebije pancerz. Każde z tych zdarzeń miało przypisane prawdopodobieństwo oparte na szacunkowych parametrach technicznych sprzętu.

Reklama
Reklama

Po przeprowadzeniu tysiąca takich „wirtualnych bitew” komputer podsumował wyniki. Stąd wzięły się liczby mówiące o średniej liczbie dronów potrzebnych do zniszczenia czołgu, typowym poziomie strat plutonu czy skuteczności poszczególnych systemów obrony. Metoda Monte Carlo pozwala też sprawdzić, jak zmiana konkretnych założeń – na przykład skuteczności WRE lub wydajności APS – wpływa na końcowy wynik.

W praktyce oznacza to, że liczba „38 dronów FPV na jeden K2PL” nie jest uniwersalną prawdą o fizyce pola walki. To wartość statystyczna – uśredniony wynik z tysiąca symulacji opartych na konkretnych założeniach. Każda zmiana parametrów – lepsza jakość dronów, wyższe wyszkolenie operatorów, inna konfiguracja systemów obrony czołgu, odmienna geometria ataku, a nawet „zmęczenie” systemu przy kolejnych uderzeniach – przesunie tę liczbę w górę lub w dół.

Właśnie dlatego metoda pokazuje nie tyle „co się stanie”, ile „co może się stać” i jak wrażliwy jest wynik na różne czynniki. To narzędzie do badania ryzyka i testowania odporności systemów w warunkach niepewności – nie kryształowa kula pokazująca realną przyszłość.

Polska armia na razie nie ma czołgów K2PL w konfiguracji, o której mowa w symulacji

W symulacji przedstawionej przez Pawła Makowca i opisanej przez K Defense News i Defense Express przyjęto, że K2PL występuje w „docelowej” konfiguracji ochronnej, łączącej kilka warstw aktywnych i pasywnych. To wzmocniony pancerz kompozytowy z elementami ERA, system walki elektronicznej do zakłócania łączności i sterowania dronów, aktywny system obrony (APS) przechwytujący nadlatujące efektory oraz zdalnie sterowany moduł uzbrojenia (RCWS) do zwalczania dronów na małym dystansie. Chodzi zatem o „przewidywaną konfigurację" czołgu K2PL z systemem Pangolin, APS i WRE, czyli zestaw, który w tej chwili istnieje wyłącznie jako projektowy punkt odniesienia do modelowania, a nie jako realnie użytkowany wóz liniowy.

Tak wyposażone czołgi K2 fizycznie jeszcze nie istnieją. Wojsko Polskie eksploatuje obecnie koreańskie wersje tego czołgu (w Polsce ta konfiguracja nazywana jest często jako K2GF, co jest oznaczeniem nieoficjalnym), a nie wariant K2PL z dwupoziomową osłoną antydronową i rozbudowanymi systemami aktywnej ochrony. Polska armia dysponuje obecnie 180 egzemplarzami czołgów K2, które trafiły na wyposażenie 16. Dywizji Zmechanizowanej oraz jednostek szkolnych. Według dostępnych danych, żaden z nich nie został dotychczas doposażony w APS.

Co więcej, w przypadku planowanych K2PL, których dostawy mają się zacząć na końcówce dostaw kolejnych 180 czołgów z drugiego kontraktu wykonawczego (jego realizacja rozpocznie się w tym roku), ostateczna konfiguracja wozów wersji PL wciąż pozostaje przedmiotem negocjacji. W konsekwencji nie ma publicznie potwierdzonej listy docelowych systemów ochrony. Można jedynie rozsądnie zakładać, że na przyszłych K2PL znajdą się jakieś elementy każdego z modelowanych w symulacji „poziomów” obrony – APS, moduły zakłócające BSP, ZSMU/RCWS oraz wzmocniony pancerz.

Dlaczego pancerz to za mało w starciu z dronami?

Wnioski płynące z całego badania są ambiwalentne. I to właśnie nadaje im wartość. Z jednej strony symulacja pokazuje, jak wielowarstwowa obrona (WRE + APS + RCWS + pancerz) mogłaby działać przeciw klasycznym dronom FPV. Z drugiej – bezlitośnie obnaża, jak szybko ta przewaga topnieje wobec dronów światłowodowych z tandemowymi głowicami.

Reklama
Reklama

Wartość symulacji leży w tym, że pokazuje ona, iż przyszła odporność czołgów będzie zależeć bardziej od integracji systemów aktywnej obrony i walki elektronicznej niż od grubości pancerza (elementu, na który często zwracana jest nadmierna uwaga przy ocenie czołgów K2), a także że wyścig zbrojeń między ochroną aktywną a dronami (światłowód, lepsze głowice, saturacja) dopiero nabiera tempa. To nie jest opis przyszłości – to raczej ostrzeżenie, w jakim kierunku ta przyszłość zmierza.

Źródła

Informacje podane w artykule zaczerpnięte zostały z: artykułu opublikowanego serwisie kdafence.com pod tytułem 자폭드론 38대에도 버틴 K2PL 전차 (pol. Czołg K2PL wytrzymuje 38 ataków dronów samobójczych) oraz defence-ua.com pod tytułem How Vulnerable Is Poland's Future K2PL Tank to FPV Drone Swarms, and Does APS Really Fall Short? (pol. Jak podatny na ataki rojów dronów FPV jest polski czołg K2PL i czy APS rzeczywiście zawodzi?) oraz wpisów zamieszczonych na platformie X. 


Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Wojsko
Chaos czy pragmatyzm? Generałowie o kluczowym dla polskiego wojska planie
Wojsko
„Jak ktoś może opowiadać takie bzdury?”. Gen. Polko odpowiada na słowa Trumpa
Wojsko
Już za rok łatwiej będzie podsłuchiwać Rosjan na Bałtyku
Wojsko
Ppłk Maciej Korowaj: Rosyjska rakieta Oresznik nie jest niewidzialna. Jak ją wykryć?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama