Zmiana miałaby odciążyć zawalony pozwami Sąd Frankowy działający od półtora roku.

Nowe rygory dotyczyć mają tylko nowych spraw, a jeśli konsument sprzeda swe roszczenie np. firmie windykacyjnej, będzie ona musiała także złożyć pozew w miejscu zamieszkania konsumenta (aby nowy rygor nie był omijany).

Czytaj więcej

Postępowania frankowe nie muszą trwać latami

Podczas prac w podkomisji wskazywano, że obciążenie w tym sądzie wynosi obecnie 2000 spraw na każdego z 22 sędziów, a rozprawy wyznacza się już na czerwiec 2025 r., co prócz długiego oczekiwania na wyrok grozi odpowiedzialnością Skarbu Państwa. 2/3 składanych do sądu pozwów pochodzi od frankowiczów spoza Warszawy. Wynika to z faktu, że w Warszawie siedziby ma większość banków. Konsumenci liczyli na sprawniejsze rozpoznanie ich spraw przez specjalistyczny Sąd Frankowy, choć mogli i mogą nadal składać pozew w sądzie właściwym dla ich miejsca zamieszkania.

Już cztery miesiące temu sędzia Piotr Bednarczyk, wiceszef Sądu Frankowego, ostrzegał w „Rz”, że przeciążeni sędziowie niewiele więcej mogą pracować i zatory będą rosnąć. Rozprawa to konieczność wykonania szeregu czynności: zapoznania się z aktami, wyznaczenia jej i przeprowadzenia, rozstrzygnięcia i napisania uzasadnienia – mówił.

– Pomysł ma zalety i wady – ocenia Szymon Kowalczyk, adwokat, kancelaria Sobota Jachira. – Zaleta to rozłożenie pracy na większą liczbę sądów i odblokowanie sądu warszawskiego dla mieszkańców stolicy. Wątpliwości budzi zgodność tego pomysłu z prawem UE, zasadą równoważności wynikającą z dyrektywy 93/13. Skoro dla konsumentów uchwali się specjalne przepisy ograniczające im prawo wyboru sądu, sytuacja konsumenta nie może być mniej korzystna od ogólnych reguł procesowych. – Lepszym pomysłem (abstrahując od możliwości zwiększenia etatów w sądzie warszawskim) byłoby organizowanie szkoleń dla sędziów z innych ośrodków z właściwego rozumienia dyrektywy 93/13, co jest przyczyną kierowania spraw do sądu warszawskiego – dodaje mec. Kowalczyk.

Wojciech Wandzel, adwokat Kacelaria Kubas, Kos, Gałkowski, uważa, że proponowane rozwiązanie niewiele zmieni, bo dziś konsumenci mają możliwość pozywania według miejsca swego zamieszkania. W praktyce wiele powództw jest wytaczanych przed innymi sądami niż SO w Warszawie i można uznać, że proponowana nowelizacja usankcjonuje opisaną praktykę.

– Być może pomysłem byłoby zaangażowanie większej liczby sędziów do Wydziału XXVIII SO i przydział spraw nowym sędziom tego wydziału – uważa mec. Wandzel.

Czytaj więcej

Sąd frankowy zablokowany. "Na pierwszą rozprawę trzeba będzie czekać 6-7 lat"

Ostrzej projekt ocenia dr Mariusz Korpalski, radca prawny: – To kapitulacja. Prezes SO w Warszawie zapewniał, że sędziów w wydziale frankowym będzie tylu, ilu potrzeba. A nie ma tylu. Więc wszystkich konsumentów niemieszkających w lewobrzeżnej Warszawie (z kilkoma powiatami z obwarzanka) pozbawiamy dostępu do wyspecjalizowanego wymiaru sprawiedliwości. To jest sprzeczne z zasadą równości wobec prawa i to właśnie może narazić Skarb Państwa na odpowiedzialność.

Jeżeli wydział frankowy nie przynosi już wartości dodanej, to należy go rozwiązać i wrócić do orzekania w wydziałach cywilnych przy al. Solidarności 127. A jeżeli się sprawdza, bo jest bardziej jednolicie i szybciej w przeliczeniu na sprawę, to stwórzmy podobne wydziały w innych sądach okręgowych. Z mapy wynika, że te kredyty zgrupowane są w kilku aglomeracjach. 

Etap legislacyjny: przed II czytaniem w Sejmie