Ta wydawałoby się drobna kwestia ma duże praktyczne znaczenie i dowodzi rygoryzmu procedury sądowej.

Pośpiech czy zapobiegliwość

Kwestia ta wynikła w zwykłej sprawie o zapłatę, zresztą drobnej kwoty, w której pozwana spółka o godz. 10.57, na cztery godziny przed wyrokiem, złożyła na poczcie wniosek do sądu o sporządzenie uzasadnienia wyroku. Wyrok sąd ogłosił tego samego dnia, ale o godz. 15.10 (nie wiadomo, czy tak planował, czy ogłoszenie się przesunęło). Sąd Rejonowy w Płocku wniosek o uzasadnienie odrzucił, wskazując, że dotyczył wyroku wtedy jeszcze nieistniejącego. Takie było zresztą do tej pory dominujące stanowisko sądów cywilnych potwierdzone m.in. uchwałą Sądu Najwyższego z 24 maja 2017 r., „że wniosek o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku złożony w dniu jego ogłoszenia, lecz przed dokonaniem ogłoszenia, jest nieskuteczny" (III CZP 18/17).

Rzecz w tym, że od 7 listopada 2019 r. obowiązują nowe rygory składania apelacji, mianowicie niezbędnym warunkiem jest uzyskanie pisemnego uzasadnienia (wcześniej można było składać apelację także bez uzyskania uzasadnienia). Po drugie, od kilku lat dopiero sąd ma możliwość badania godziny nadania przesyłki, w tym wniosku o uzasadnienie wyroku, a więc godzinowego czy wręcz minutowego „wyprzedzenia" wyroku.

Kodeks postępowania cywilnego stanowi zaś nadal (art. 328 § 1), że pisemne uzasadnienie wyroku sporządza się na wniosek strony o doręczenie wyroku z uzasadnieniem zgłoszony w terminie tygodnia „od dnia ogłoszenia wyroku".

Rozpatrując zażalenia pozwanej spółki niezadowolonej naturalnie z takiego obrotu sprawy, inny skład Sądu Rejonowego w Płocku postanowił zwrócić się z tym problemem do Sądu Najwyższego. Skład zadający pytanie (sędziowie Izabella Czerkawska, Małgorzata Olszewska i Jacek Leśniak) wskazuje, że obecność na ogłoszeniu wyroku nie jest obowiązkowa, tak samo zapoznanie się z uzasadnieniem, a złożenie wniosku z niewielkim wyprzedzeniem świadczy raczej o dbałości o swoje interesy niż o nadużyciu procesowym. Dlatego w ich ocenie nie powinna to być przyczyna odmowy sporządzenia uzasadnienia, w konsekwencji blokowania drogi do apelacji.

Podobnego zdania jest sędzia Aneta Łazarska z SO w Warszawie, cytowana zresztą w uzasadnieniu pytania prawnego.

– Od kilku lat krytycznie oceniałam ten rygoryzm. Nie ma on uzasadnienia. Uważam, że wniosek złożony na kilka godzin przed wyrokiem, ale tego samego dnia, powinien być przez sąd honorowany. Chodzi przecież o czynność formalną, której skutki zaostrzono po to, by zmniejszyć liczbę wniosków o uzasadnienie. Ale nawet wprowadzenie opłaty 100 zł ich nie ograniczyło, gdyż Polacy występują o uzasadnienie niezależnie od tego, czy wygrywają, czy przegrywają, i czy składają apelację, czy nie.

– Co więcej, ta zmiana skomplikowała prowadzenie spraw, ponieważ zmusza sąd do wzywania podsądnego, a nawet jego prawnika do wniesienia opłaty od wniosku, jeśli nie uczynią tego sami – dodaje sędzia Łazarska.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Po co taki rygoryzm

Innego zdania jest Paweł Lewandowski, radca prawny kancelarii Domański Zakrzewski Palinka:

– Uważam, że wniosek o uzasadnienie złożony przed ogłoszeniem wyroku to nie tylko błąd. Narusza też sens, ideę odwołania od konkretnego przecież orzeczenia. Nawet w skrajnej sytuacji np. kilkuminutowego wyprzedzenia nie ma miejsca na luzowanie tych zasad. Należy po prostu zbadać, co było pierwsze: czy wyrok, czy wniosek o uzasadnienie.

Sygnatura akt: III CZP 38/21

Artur Rycak adwokat w Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR

Nowelizacja k.p.c., która weszła w życie w listopadzie 2019 r., nie zmienia stanu prawnego. Wyrok nadal istnieje od chwili jego ogłoszenia lub od chwili jego podpisania na posiedzeniu niejawnym, co wynika jednoznacznie z art. 322 § 1 k.p.c. W sytuacji gdy strona składa wniosek w tym samym dniu, kiedy następuje ogłoszenie wyroku na posiedzeniu jawnym (obojętnie, czy na biurze podawczym sądu czy pocztą), ale na kilka minut czy godzin przed ogłoszeniem, składa go od nieistniejącego orzeczenia. Ewentualna zmiana linii orzeczniczej SN wymagałaby jednak interwencji ustawodawcy i nowelizacji k.p.c. Można przyjmować oczywiście, że jest to nadmierny formalizm, ale on działa wobec każdej ze stron, więc ich sytuacja procesowa jest równa.