Sąd ma zacząć działać za dwa lata. Na trwające właśnie posiedzenie Sejmu zaplanowano pierwsze czytanie projektu zmian w kodeksie postępowania cywilnego.
Jakie sprawy do niego trafią? Najogólniej mówiąc drobne i nieskomplikowane dowodowo (gospodarcze, cywilne i pracownicze).
– To dobra wiadomość dla wszystkich sędziów - mówi sędzia Marcin Łochowski, rzecznik warszawskiego sądu. I dodaje, że nie chodzi tu tylko o skrócenie czasu postępowania w tych sprawach bo nawet w największych sądach nie jest z tym źle - nakaz wydaje się w kilka do kilkunastu dni. Rzecz w tym, że dziś nawet w tych najdrobniejszych sprawach sporo jest biurokracji i czysto technicznych czynności, które zabierają czas i są zupełnie niepotrzebne.
Sąd będzie działał jako wydział cywilny sądu rejonowego
rozpoznający sprawy tylko i wyłącznie w elektronicznym postępowaniu upominawczym, bez względu na wartość przedmiotu sporu.
Zażaleniami zajmie się (też jeden) e-sąd odwoławczy.
Do elektronicznego sądu mają trafiać sprawy rozpatrywane w tzw. postępowaniu upominawczym
. Takie w których dług pozwanego nie będzie budził większych wątpliwości i znajdzie potwierdzenie np. rachunkach.
E-sąd będzie przeznaczone głównie dla tzw. powodów masowych
- piszą w uzasadnieniu autorzy (Ministerstwo Sprawiedliwości). Ma usprawnić działania sądów, ale przede wszystkim ułatwić stronom dostęp do nich. Pomogą w tym elektroniczne środki komunikacji.
Pozew będzie można złożyć na elektronicznym formularzu, który wpłynie bezpośrednio do e-sądu
. Kiedy sąd przyzna rację powodowi – wyda nakaz zapłaty, który wraz z pozwem zostanie doręczony pozwanemu. Jeśli nie będzie sprzeciwu, nakaz się uprawomocni, a potem zostanie mu nadana klauzula wykonalności. Odpis nakazu trafi do powoda.
Pieniądze na realizację projektu wyłoży budżet państwa. Szacuje się, że pierwszy rok funkcjonowania e-sądu będzie kosztować blisko 15 mln.