W połowie lipca weszła w życie ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym (DzU z 2010 r. nr 7, poz. 44) pozwalająca na wytoczenie tzw. powództwa zbiorowego.
Tym samym Polska dołączyła do grona państw, które mają takie regulacje. Mowa przede wszystkim o prawie common law w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, a także w wielu krajach europejskich z systemem opartym na prawie kontynentalnym.
Nie wnikając w powody przygotowania takiej ustawy, które wydają się oczywiste, jak choćby ekonomika postępowania czy lepsza ochrona praw konsumentów, warto zwrócić uwagę na nową regulację w kontekście roszczeń, które mogą być z jej pomocą dochodzone, a które mają swe źródło w prawie ochrony środowiska.
Podobna regulacja (pozew zbiorowy zwany w krajach anglosaskich class action suit) jest podstawowym środkiem dochodzenia roszczeń w sprawach masowych katastrof środowiskowych (np. sprawa katastrofy tankowca Exxon Valdez z 1989 r. czy obecnie wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej).
Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka opiera się na założeniu, że samo funkcjonowanie zakładu wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody stwarza niebezpieczeństwo wyrządzenia szkody, niezależnie od działania lub zaniedbania prowadzącego taki zakład (wyrok SN z 19 czerwca 2001 r., II UKN 424/00, OSNP 2003, z. 6, poz. 155).
Odwołanie się w prawie ochrony środowiska do zasad kodeksowych oznacza w skrócie, że poszkodowany może korzystać z ochrony, jaką dają mu przepisy prawa rzeczowego lub deliktowego. Trudno bowiem wyobrazić sobie możliwość oparcia roszczenia na zasadzie kontraktowej. Prawo rzeczowe, wydaje się, będzie miało rzadsze zastosowanie, w przeciwieństwie do deliktu jako podstawy odpowiedzialności.
Właśnie dlatego należy zwrócić uwagę na nową regulację. Ustawa ma zastosowanie tylko w określonej kategorii spraw (art. 1), w tym także w sprawach o roszczenia z tytułu czynów niedozwolonych, z wyjątkiem roszczeń o ochronę dóbr osobistych. Z tego punktu widzenia nowe przepisy mogą okazać się pomocne w sprawach opartych na przepisach prawa ochrony środowiska, gdy podstawą roszczenia jest delikt, a okoliczności sprawy są wspólne dla wszystkich członków grupy, np. zanieczyszczenie środowiska, szkodliwe emisje.
Sprawy dotyczące czynów niedozwolonych będą wymagały każdorazowo dogłębnej analizy z racji wymogu jednolitości przedmiotowej i podmiotowej. Rzecz idzie o to, aby okoliczności sprawy były jednolite dla wszystkich. To samo zdarzenie rodzące szkodę musi pozwalać na wydanie takiego samego orzeczenia w stosunku do wszystkich członków grupy.
Może się bowiem zdarzyć, że dla tego samego zdarzenia, np. zanieczyszczenia rzeki, wystąpią różnorakie skutki, tak zdrowotne jak i ekonomiczne (ostatnie zdarzenie w rejonie Zatoki Meksykańskiej jest tego dobrym przykładem), tym samym zgłoszone zostaną różne roszczenia, co uniemożliwi prowadzenie postępowania grupowego.
Dotyczy to również dochodzonych pozwem kwot. Jedno zdarzenie może spowodować, że każda z osób zgłosi roszczenie w innej wysokości. Tymczasem w postępowaniu grupowym roszczenie musi być ustandaryzowane (w tej samej wysokości dla wszystkich członków), co jest niewątpliwie minusem.
Remedium, w sytuacji różnych kwot dochodzonych pozwem, jest, jeśli pozwalają na to dodatkowe okoliczności, ujednolicenie roszczeń pieniężnych w ramach podgrup. Warto wspomnieć, że skorzystanie z drogi postępowania grupowego zamyka późniejsze dochodzenie wyższej kwoty np. odszkodowania.
Nowa regulacja daje możliwość łącznego wystąpienia z roszczeniem grupie co najmniej dziesięciu osób przeciwko sprawcy szkody z zakresu ochrony środowiska. Sprawy te są z reguły trudne dowodowo.
Wystąpienie kilkunastu lub więcej osób razem daje szanse na efektywniejsze wykorzystanie wszystkich dowodów (choćby przez przesłuchanie wszystkich członków grupy w jednym postępowaniu przed jednym i tym samym sądem), sprawniejsze przygotowanie wniosków dowodowych, korzystanie z szerszej wiedzy np. o skutkach zanieczyszczenia, przyczynach czy okolicznościach zdarzenia.
Sprawa w ramach postępowania grupowego oznacza z pewnością większą presję na pozwanym, medialną i społeczną, tak z racji liczby osób, jak i wielkości szkód. Z tego powodu pozwy, jak pokazują doświadczenia państw, w których pozwy grupowe funkcjonują od lat, częstokroć kończą się ugodami.
Ustawa daje możliwość domagania się wydania przez sąd wyroku ustalającego odpowiedzialność pozwanego. W praktyce pozwala to na skorzystanie z zalet pozwu grupowego, ale z pozostawieniem indywidualnego określenia i dochodzenia odszkodowania w przyszłym indywidualnym procesie.
Działanie w grupie pozwala na rozłożenie kosztów postępowania. Koszty analiz, badań, biegłych, opinii ponoszone są nie przez pojedynczego powoda, ale przez grupę. Także opłata od pozwu w postępowaniu grupowym jest niższa i wynosi 2 proc. wartości przedmiotu sporu.
Nie należy lekceważyć korzyści płynących z obowiązkowego co prawda, ale profesjonalnego pełnomocnika czy doradców z zakresu ochrony środowiska, tym bardziej że koszty z tym związane rozkładają się na całą grupę.
Pozew grupowy daje szanse na dochodzenie roszczeń, które często nie zostałyby wniesione, z uwagi na skalę, drobny charakter, trudności oraz niedoświadczenie albo nieznajomość prawa, przez poszkodowanych.
Dotychczas w Polsce nie miały miejsca medialne procesy oparte na szkodach wyrządzonych naruszeniem norm ochrony środowiska.
Informacja prasowa o pozwie mieszkańców Kędzierzyna-Koźla przeciwko miejscowym zakładom z tytułu odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu wynikły z emisji gazów do atmosfery jest być może przejawem zmian w podejściu do kwestii ochrony środowiska, dla których nowa ustawa zadziała jak katalizator.
Także presja na jakość otoczenia, w którym żyjemy, spowoduje, że kwestią czasu jest wnoszenie takich spraw.
Nowa ustawa nie zmienia zasad odpowiedzialności podmiotów odpowiedzialnych za szkodę wynikłą z naruszenia prawa ochrony środowiska, ale w zamierzeniu ma ułatwić sposób dochodzenia roszczeń. Podstawy odpowiedzialności nadal należy szukać w prawie ochrony środowiska, ustawie o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie oraz w zasadach ogólnych kodeksu cywilnego.
W zależności od rodzaju zakładu naruszyciela (prowadzący zakłady o zwiększonym ryzyku lub o dużym ryzyku ponoszą odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, niezależnie od tego czy zakład ten jest wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody), sposobu działania i rodzaju szkody inna będzie zasada i podstawa odpowiedzialności.
Autor jest radcą prawnym w Kancelarii Prawnej D. Dobkowski stowarzyszonej z Firmą Doradczą KPMG