Z roku na rok spada liczba prokuratorskich wniosków o areszty. Zgodnie ze statystyką Ministerstwa Sprawiedliwości pięć lat temu było ich 38,5 tys., dwa lata temu już tylko niespełna 28 tys., a rok temu niewiele ponad 26 tys.
Wnioski o zastosowanie tego najsurowszego ze wszystkich środków zapobiegawczych, które dziś trafiają do sądów, częściej zyskują akceptację sądów. Jeszcze dwa lata temu akceptowano 89,4 proc. wniosków, rok temu 90,6 proc.
– Może to wskazywać, że wnioski aresztowe są składane wyłącznie wówczas, gdy areszt tymczasowy jest uzasadniony – mówi „Rz" prof. Katarzyna
Dudka, autorka raportu na temat stosowania środków nieizolacyjnych w ostatnich latach.
I dodaje, że pojawiać się może też podejrzenie, iż sądy cechuje pewien automatyzm w orzekaniu o zastosowaniu środka zapobiegawczego. Jednocześnie można uznać, że wnioski są lepiej przygotowane i bardziej przemyślane.
Wniosków o areszt może być mniej także dlatego, że
maleje przestępczość, szczególnie ta najpoważniejsza
Z najnowszych danych resortu sprawiedliwości wynika, że prokuratorzy są coraz rozsądniejsi w żądaniach zastosowania najsurowszego ze środków zapobiegawczych. Częściej wystarczają im inne, mniej represyjne środki, jak np. poręczenie majątkowe. – Swoją rolę odegrać też mogło napiętnowanie polskich praktyk aresztowych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu – uważa prof. Piotr Hofmański, sędzia Sądu Najwyższego. Bez względu na powód kierunek, w jakim zmierza nasza polityka karna, ocenia jako dobry.
W raporcie pojawiają się też dane na temat czasu trwania tymczasowego aresztowania. Mianowicie w 2010 r. areszt do trzech miesięcy stosowano blisko 1,3 tys. razy, a powyżej dwóch lat – w 60 sprawach.
Karniści przekonują, że wpływ na zmniejszenie liczby wniosków może mieć także malejąca przestępczość, szczególnie w sprawach, w których areszty były niemal pewne.
Z raportu wynika, że zmienia się struktura przestępczości. Coraz więcej jest przestępstw gospodarczych, w których głównymi dowodami są dokumenty finansowe. Nie ma więc zagrożenia matactwa i niepotrzebny jest areszt. W takich sprawach dużo skuteczniejsze i pewniejsze wydaje się być poręczenie majątkowe, tzw. kaucja.
Na czym polega to poręczenie? Na nałożeniu na podejrzanego czy oskarżonego przez sąd lub prokuratora obowiązku złożenia pieniędzy, papierów wartościowych bądź na
obciążeniu jego majątku zastawem ewentualnie hipoteką. Nieważne jest to, kto wpłaci pieniądze – sam zainteresowany, ktoś z rodziny czy zupełnie inna, nawet obca osoba. Może to być jednak tylko osoba fizyczna, a nie np. firma.
Obok majątkowego polski kodeks karny zna także poręczenie społeczne. Wystarczy, że podmiot zbiorowy (np. jakaś organizacja) zapewni, iż oskarżony stawi się na każde wezwanie organów ścigania czy sądu i nie będzie utrudniał postępowania. Takich poręczeń w minionym roku odnotowano dwa (dwa lata wcześniej było ich sześć).
W taki sam sposób działa poręczenie osoby godnej zaufania (inaczej zwane indywidualnym). Te ostatnie stosowano częściej niż poprzednie, bo w 2010 r. 66 razy (w 2009 r. – 51).
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl
Czytaj również:
Kaucja i dozór zyskują na popularności
Zobacz serwis:
Postępowanie w sądzie » Postępowanie karne i w sprawach o wykroczenia