W 2008 r. Stanisław Z. zawarł z Romanem L. umowę, w ramach której zlecił mu prowadzenie sprawy o uzyskanie odszkodowania od Urzędu Miasta. Strony ustaliły, że wynagrodzenie wynosić będzie 20 proc. netto wartości przedmiotu sprawy plus 22 proc. podatku VAT. Miało być wypłacone w całości po zakończeniu sprawy, a dokładnie - w terminie 3 dni od daty otrzymania od Urzędu Miasta wyegzekwowanych kwot.

Wygrał ktoś inny

Roman L. wielokrotnie spotykał się ze swoim klientem, przygotował pozew o zapłatę i wniósł go do sądu. Wziął także udział w kilku rozprawach i złożył kolejne pisma procesowe. Niestety, zmarł w marcu 2009 r. zanim spór z gminą trafił do sądu odwoławczego . W tej sytuacji Stanisław Z. udzielił pełnomocnictwa procesowego kolejnym prawnikom, którzy doprowadzili sprawę do korzystnego dla klienta finału: Gmina musiała zapłacić Stanisławowi Z. prawie 2 mln zł. Kwota ta wpłynęła na jego konto w lutym 2010 r.

W maju 2009 r., a więc dwa miesiące po śmierci Romana L., wdowa złożyła wniosek o stwierdzenie nabycia spadku na podstawie testamentu. Zmarły radca do całości spadku powołał żonę. Sprawa spadkowa przeciągała się jednak z powodu licznych roszczeń o prawa do spadku ze strony członków rodziny mecenasa. Dopiero w 2011 r. wdowa uzyskała prawomocne stwierdzenie nabycia spadku. Rok później wezwała Stanisława Z. do zapłaty 526 tys. zł plus VAT z tytułu wynagrodzenia wynikającego z umowy z 2008 r. zawartej z jej zmarłym małżonkiem. Ponieważ nie doczekała się pieniędzy, w listopadzie 2012 r. wystąpiła przeciwko Z. do sądu.

W odpowiedzi na pozew Z. stwierdził, że powództwo jest bezzasadne z dwóch powodów: po pierwsze czynności podjęte przez Romana L. nie miały znaczenia dla rozstrzygnięcia sporu z Gminą, a po drugie roszczenie o zapłatę honorarium było w dacie wniesienia pozwu przedawnione.

Jaka to umowa

Sąd I instancji nie ze wszystkimi argumentami pozwanego się zgodził. W jego ocenie dla rozstrzygnięcia sprawy kapitalne znaczenie ma kwalifikacja umowy łączącej pozwanego ze spadkodawcą powódki. Pozwany uważał bowiem, że była to umowa o osiągnięcie rezultatu. Sąd uznał jednak, że sam pozytywny rezultat tej umowy w postaci uzyskania odszkodowania z Urzędu Miasta powiązany został wyłączenie z kwestią wynagrodzenia przysługującego radcy prawnemu. Nie może natomiast wpływać na kwalifikację prawną tej umowy jako umowy rezultatu, gdyż na moment jej zawarcia wynik czynności podejmowanych przez Romana L. był wątpliwy. Zdaniem Sądu była to umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu (art. 750 kodeksu cywilnego)., umowa oparta na zaufaniu stron, o czym świadczy fakt, że prawnik zgodził się czekać na zapłatę do czasu zakończenia sprawy.

Zasady współżycia

Co się zaś tyczy przedawnienia roszczenia o zapłatę wynagrodzenia należnego radcy prawnemu, to zgodnie z art. 751 pkt 1 k.c., wynosi on dwa lata i rozpoczął bieg następnego dnia po przelaniu odszkodowania od Gminy na konto Stanisława Z. w lutym 2010 r. Od tego momentu spadkobierczyni Romana L. mogła domagać się od pozwanego zapłaty należności uzgodnionej w umowie radcy z klientem. Bieg terminu przedawnienia upłynął jednak w lutym 2012 r., a więc w dniu wniesienia pozwu roszczenie o zapłatę wynagrodzenia należnego Romanowi L. było już przedawnione.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Sąd uznał jednak, że w tym przypadku uzyskanie przez pozwanego korzyści z podniesionego zarzutu przedawnienia byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dlaczego? Otóż zdaniem Sądu powódce nie można zarzucić opieszałości w podejmowaniu czynności zmierzających do wyegzekwowania roszczenia. Sąd uwzględnił, że wdowa wszczęła postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku już dwa miesiące po śmierci Romana L. Przedłużało się ono nie z jej winy, lecz z powodu czynności procesowych podejmowanych przez pozostałych uczestników postępowania.

- W dacie otwarcia spadku, z uwagi na liczbę potencjalnych spadkobierców Romana L., powódka nie mogła mieć pewności, że nabędzie po nim spadek. Zatem inicjowanie postępowań związanych z dochodzeniem wierzytelności wchodzących w skład spadku byłoby przedwczesne – uznał Sąd.

Wynagrodzenie bez VAT

Inaczej niż chciała powódka, Sąd ustalił wysokość należności, która przysługiwała jej od Stanisława Z. W ocenie Sądu nakład pracy radcy prawnego i jego zaangażowanie w rozstrzygnięcie sprawy należało ustalić na poziomie 50 proc., a więc o 30 proc. mniejszym niż wskazywała wdowa.

Sąd nie uwzględnił również żądania powódki, by zasądzona należność obejmowała VAT, ponieważ Danuta L. nie jest podatnikiem tego podatku w zakresie czynności zleconych Romanowi L. W rezultacie Sąd zasądził na jej rzecz nieco ponad 177 tys. zł.

Z tym rozstrzygnięciem w całości zgodził się Sąd Apelacyjny w Gdańsku, który oddalił skargę Stanisława Z. (wyrok z 23 lutego 2015 r. , sygn. akt I ACa 770/14). Wyrok jest prawomocny.