Stawki dla umów reasekuracyjnych zawieranych od stycznia 2015 r. przez ubezpieczycieli dla polis majątkowych od zdarzeń katastroficznych po raz kolejny zmalały. Oznacza to, że firmy taniej pozbywają się ryzyka związanego z ewentualną wypłatą wysokich odszkodowań w razie trzęsień ziemi, nawałnic czy powodzi, wykupując ubezpieczenie od sprzedawanych polis. Spółka Willis Re podkreśla, że przyczyniły się do tego ciągłe obniżki stóp, niskie zyski z inwestycji, a także napływ alternatywnego kapitału.
– Rynek polski, podobnie jak rynki krajów Europy Środkowo-Wschodniej, jest częścią międzynarodowego rynku reasekuracyjnego, a ponieważ przeważa na nim podaż usług reasekuracyjnych, presja na obniżkę cen jest duża – wyjaśnia Jacek Kugacz, wiceprezes Polish Re. – W ostatnim czasie stawki ubezpieczeń reasekuracyjnych spadły nawet o ok. 10 proc.
W ocenie Agnieszki Michałowskiej, broker dyrektor Marsh Polska, zdarzały się obniżki nawet do 20 proc. - Szczególne spadki cen zanotowała reasekuracja fakultatywna – wyjaśnia. – Przyczyniło się do tego wiele czynników, m.in. brak znaczących szkód katastroficznych w ostatnich dwóch–trzech latach czy relatywnie dobre wyniki finansowe reasekuratorów i ubezpieczycieli. Jeśli do tego dodamy apetyty kadry zarządzającej na nowy biznes i utrzymanie dotychczasowych klientów oraz „pęczniejące" z roku na rok cele finansowe, mamy obraz rynku ubezpieczeniowego podobny do toru wyścigowego – mówi.
Stawki nadal w dół
Obniżenie stawek można było zaobserwować we wszystkich liniach biznesu, a także w niemal wszystkich lokalizacjach na świecie. Mimo to – w ocenie Willis Re – ogólne warunki nowych umów miały się nieco poprawić. Firma przewiduje, że również w 2015 r. utrzyma się presja na reasekuratorów.
Krzysztof Kocjan, dyrektor Biura Reasekuracji i Kontroli Portfela w Gothaer potwierdza, że rynek reasekuracyjny znajduje się od dłuższego czasu w fazie tzw. rynku miękkiego, czyli sprzyjającego stronie kupujących te usługi towarzystw ubezpieczeniowych. – Nie dzieje się to jednak bez powodu, o czym świadczą bardzo dobre wyniki finansowe reasekuratorów – wyjaśnia. – Dotyczy to także rynku polskiego, na którym – zgodnie z danymi KNF – wynik techniczny reasekuratorów po trzech kwartałach 2014 r. przekroczył 0,5 mld zł. Dzięki temu usługi reasekuratorów dostępne są na polskim rynku w stosunkowo szerokim zakresie i za rozsądną cenę przy zachowaniu wysokiego poziomu bezpieczeństwa kredytowego.
Agnieszka Michałowska uważa, że trend zmienić może zbieg zdarzeń katastroficznych, wyłamanie się z wyścigu na niskie stawki paru kluczowych graczy czy też zmniejszenie pojemności rynku.
– Trudno założyć, że wystąpi trzęsienie ziemi czy powódź, ale koniec wyścigu na obniżanie stawek możliwy jest pod koniec 2015 lub na początku 2016 r. – dodaje.
Ryzyko na sprzedażs
Chęć pozbywania się ryzyka na rzecz reasekuratorów przez zakłady wciąż rośnie. Udział reasekuracji w składce przypisanej brutto w ubezpieczeniach majątkowych w 2013 r. wyniósł 14,2 proc. i sięgnął 3,77 mld zł, co oznacza, że był o 1,8 proc. wyższy niż w 2012 r. Nie ma jeszcze danych za 2014 rok, ale eksperci sądzą, że taki trend się utrzymał. Biorąc pod uwagę statystyki ostatnich lat, w 2013 r. udział reasekuracji w składce był najwyższy od 2006 r. W porównaniu z 2010 r., czyli ostatniego, w którym wystąpiły w Polsce powodzie, wartość reasekuracji wzrosła o 35,9 proc.
Najwyższy udział reasekuracji w składce wystąpił w ubezpieczeniach statków powietrznych, zarówno odpowiedzialności cywilnej (68,3 proc.), jak i casco (61,9 proc.) oraz w ubezpieczeniach finansowych – gwarancji ubezpieczeniowej (48 proc.) i ubezpieczeniach kredytu (41 proc.).