Krytyka British Airways. Przewoźnik reaguje i przyjmuje nowych pracowników

Pasażerowie, którzy w ostatnich miesiącach lecieli liniami British Airways, skarżą się na marną obsługę na pokładzie. Przewoźnik obiecuje poprawę.

Publikacja: 02.04.2023 12:55

Krytyka British Airways. Przewoźnik reaguje i przyjmuje nowych pracowników

Foto: Bloomberg

W każdym komunikacie do pasażerów szefowie pokładu zastrzegają się, że dla nich najważniejsze jest bezpieczeństwo lotu. Z kolei dla tych, którzy wybrali konkretną linię, liczy się także to, co dostaną na pokładzie i jak odnoszą się do nich stewardzi i stewardessy.

I z jednym, i z drugim w British Airways nie jest najlepiej. Personel pokładowy często wygląda niechlujnie, a pasażerowie klasy ekonomicznej nie dostają nawet szklanki wody, której nie żałują np. w bardzo oszczędnej Lufthansie. Po pandemii większość przewoźników bardzo ograniczyła to, co pasażer otrzymuje w cenie (coraz droższego) biletu.

Z czego to wynika? W czasie ataku koronawirusa inie lotnicze zmniejszyły liczbę pracowników pokładu, którzy obsługiwali pasażerów. Miało to sens, ponieważ samoloty latały wypełnione jedynie w połowie, więc i pełna obsługa (poza kokpitem) nie była niezbędna.

Czytaj więcej

Wielkanoc pełna turbulencji. Strajki zakłócą podróże

Pandemia odchodzi, połączeń jest mniej, więc samoloty są wypełnione do ostatniego fotela. A w British Airways załogi latają nadal w ograniczonym składzie, chociaż ich liczba jest zgodna z obowiązującymi przepisami: czyli dwóch pracowników pokładu na 101 pasażerów, plus jeden kolejny na każdych dodatkowych 50. Zazwyczaj jednak jest tak, że szef/szefowa pokładu obsługuje klasę biznes, gdzie zajętych jest kilka foteli, a pozostała dwójka musi się uwijać wokół pozostałej setki albo i większej liczby pasażerów.

Głębokie cięcia skutkują więc słabszą jakością serwisu i spadającą pozycją brytyjskiego narodowego przewoźnika w rankingach satysfakcji konsumentów. W tej sytuacji zarząd BA zdecydował się na dodaniu od 1 kwietnia po jednym pracowniku na trasach, gdzie narzekań na obsługę było najwięcej, a samoloty latają najbardziej zapełnione. Chodzi przede wszystkim o te, gdzie jest silna konkurencja ze strony innych linii, czyli Dubaj (Emirates), Stambuł ( Turkish Airlines) oraz na połączeniach indyjskich: do Mumbaju, Banglore, Delhi, Chennai i Hyderabadu, gdzie Air India po prywatyzacji znacząco poprawiły swój serwis. Nie ma na tej liście Warszawy, ale i tutaj polski narodowy przewoźnik jakością produktu pokładowego na głowę bije BA. W brytyjskiej klasie biznes pasażerowie narzekają na przykład, że załoga zamyka toaletę z przodu kabiny, bo nie chce, żeby pasażerowie kręcili się po kuchence.

Ale nie jest tak, że wszystko jest źle. Jakość serwisu w BA jest swoistą loterią i zależy jaka załoga akurat się trafi. Przewoźnik zatrudnia dwie grupy personelu pokładowego. Stewardessy i stewardów z Worldwide, z dużym doświadczeniem, ale niekoniecznie miłych dla pasażerów i nowo zatrudnionych zgrupowanych w Mixed Crew, nie do końca wyszkolonych i nie pamiętających najlepszych czasów BA. Czyli kiedy załogi były sympatyczne, żartowały na luzie i nie było dla nich problemem podanie dodatkowej szklanki wody czy kieliszka wina. Teraz obsługa samolotów wybierana jest losowo, więc nie ma pewności, czy ostatecznie trafi się nam zobojętniały profesjonalista, czy też ktoś niedouczony, chociaż bardzo sympatyczny.

Załóg BA nie ma w czołówce listy najlepiej zarabaiąjcych pracowników pokładu. Najwięcej płacą swoim stewardom i stewardessom Emirates, na kolejnych miejscach są Qatar Airways, Singapore Airlines i Lufthansa. W BA nowy pracownik może liczyć na zarobki w wysokości ok 2 tys. funtów rocznie. Później, kiedy są do niej dodawane diety i premie wynagrodzenie rośnie do 18- 28 tysięcy funtów, zależnie od wylatanych godzin i skuteczności do namawiania do zakupów wolnocłowych. Może on liczyć także na tańsze bilety dla siebie i rodziny.

W każdym komunikacie do pasażerów szefowie pokładu zastrzegają się, że dla nich najważniejsze jest bezpieczeństwo lotu. Z kolei dla tych, którzy wybrali konkretną linię, liczy się także to, co dostaną na pokładzie i jak odnoszą się do nich stewardzi i stewardessy.

I z jednym, i z drugim w British Airways nie jest najlepiej. Personel pokładowy często wygląda niechlujnie, a pasażerowie klasy ekonomicznej nie dostają nawet szklanki wody, której nie żałują np. w bardzo oszczędnej Lufthansie. Po pandemii większość przewoźników bardzo ograniczyła to, co pasażer otrzymuje w cenie (coraz droższego) biletu.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Strajki bardzo zabolały Lufthansę. A to jeszcze nie koniec
Transport
Koleje Dużych Prędkości w ramach CPK zbudują polskie firmy
Transport
Czy Dreamlinerami można latać bezpiecznie? Boeing w ogniu pytań
Transport
Boom na rynku rowerów. Coraz większą popularnością cieszą się elektryczne
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Transport
Prezes Lufthansy pod specjalnym nadzorem