3 listopada przelot British Airways z Larnaki do Londynu był jednym z ostatnich rejsów na londyńskie lotnisko tego dnia, więc szanse nawet na złożenie reklamacji były minimalne, a pasażerów było prawie 200. Natomiast obsługa naziemna na Terminalu 5 nie była w stanie wyjaśnić skąd te ryby się tam wzięły. Pasażerowie postanowili w końcu skontaktować się z liniami British Airways. Niestety, okazało się, że i oni nie potrafili wyjaśnić, jak doszło to tej niewiarygodnej sytuacji.

— Myśleliśmy, że nasz bagaż przyjedzie w drugiej fali rozładunku, ale wciąż pojawiały się tylko pudła z rybami. Wszyscy zachowywali się dość brytyjsko i uprzejmie, ale kiedy coraz więcej pudeł zaczęło krążyć, zaczęliśmy podejrzewać, że coś jest nie tak — mówiła jedna z pasażerek, która nagrała całe wydarzenie i przesłała je do BBC. Kartonów ostatecznie było dobrze ponad 100. — Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego podczas załadunku bagażu w Larnace do samolotu pełnego pasażerów, nikt się nie zastanowił czemu ładuje kartony z rybami zamiast walizek . W dodatku wszystkie miały oznaczenie lotniska docelowego JFK w Nowym Jorku i było jasno napisane, że są tam okonie morskie i dorady– mówiła.

Dzień później British Airways w oświadczeniu przeprosiły pasażerów, dwa dni później dostarczyła im bagaże.

Na światowych lotniskach rocznie w czasach przed pandemią obsługa naziemna gubiła ponad 25 mln sztuk bagażu. Teraz jednak ruch jest znacznie mniejszy, lotniskowe technologie w sortowaniach są coraz doskonalsze, a bagaże i tak lecą nie tam, gdzie powinny.

Czytaj więcej

Lotnisko Gatwick płaci pracownikom, którzy siedzą w domu

Sita, która dostarcza systemy IT przekonuje, że jest już lepiej, niż było. W roku 2007 na świecie prawie 50 mln sztuk bagażu leciało am, gdzie nie powinny się znaleźć, a w 2019 roku było to już „tylko” 25 mln. W tym samym czasie liczba podróżujących się podwoiła.

Nowe technologie rzeczywiście coraz częściej pozwalają wykryć, kiedy na taśmie bagażowej znajdzie się walizka z oznaczeniem innego lotniska, bądź rejsu, o innym oznaczeniu niż prawidłowy. Amerykańskie Delta Airlines montują w tej chwili na swoich terminalach specjalną sygnalizację na taśmach, która uruchamia sygnał i zaczyna migać na czerwono zawsze wtedy, gdy bagaż nie należy do któregoś z pasażerów danego rejsu. Następnie tę informację przekazuje do centrum obsługi.

Czytaj więcej

Lotniska, na których straszy

Według informacji Sita, firmy dostarczającej systemy IT na lotniska, połowa bagażu , który nie został dostarczony o czasie, należy do pasażerów tranzytowych. Najtrudniej jest zdążyć, kiedy te przesiadki są krótkie, bądź rejs był opóźniony i na ponowny załadunek jest zbyt mało czasu. Dlatego już w chwili rezerwowania podróży dobrze jest pomyśleć, czy np. te 40 minut na przesiadkę wystarczy i nam i naszej walizce. Warto wówczas przy wchodzeniu na pokład kolejnego połączenia, poprosić agenta o sprawdzenie, czy nasz bagaż jest w systemie. Jeśli nie, będzie to odpowiednio wcześnie zgłoszona informacja, że coś jest „nie tak” . Dużo też zależy od tego kto obsługuje dany rejs. Czy jest to firma należąca do lotniska, bądź linii lotniczej, czy też agent zewnętrzny. Dla linii lotniczych dowożenie bagażu do domów pasażerów jest bardzo kosztowne.

Prawdą jest i to, że lotniskowe kody IATA i ich sposób odczytywania datuje się jeszcze z roku 1989. A na niektórych małych lotniskach nie są one nawet skanowane. Do niedawna poważne problemy mieli turyści, którzy zaplanowali sobie w czasie urlopu przeloty po kilku niedużych greckich wyspach. Tam właśnie jeszcze latem 2020 dochodziło do wielu pomyłek. Sprzęt do odczytywania kodów kreskowych dostarczono im dopiero wiosną 2021.