Reklama

„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?

„Europa” w Nowym Teatrze wg „Przysięgi Europy” Wajdi Wouawada w inscenizacji Krzysztofa Warlikowskiego ze wstrząsającą muzyką Pawła Mykietyna to lekcja przetrwania w okrutnym świecie. Czy będzie to najlepszy spektakl 2026 roku?

Publikacja: 08.01.2026 11:50

Europa (Andrzej Chyra) i Europa-dziewczynka (Claude Bardouil)

Europa (Andrzej Chyra) i Europa-dziewczynka (Claude Bardouil)

Foto: Magda Hueckel/ Nowy Teatr

W Nowym właściwie nic nowego – można powiedzieć, rozpoczynając oglądanie najnowszego spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego. Prostokątna scenografia Małgorzaty Szczęśniak znów gotowa na Awinion, a na pewno Salzburg. Ci sami aktorzy co zawsze: Magdalena Cielecka, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Maja Ostaszewska, Magdalena Popławska, Andrzej Chyra, Bartosz Gelner.

Tyle że w przestrzeni zaprojektowanej przez Szczęśniak nie ma tym razem sanitariatów (nikt tu niczego z siebie nie zmyje?), a jest szkolna sala. Teoretycznie do połowy pomalowana na czerwono, ale to przecież umarła klasa z ławkami, gdzie krew podchodzi aż pod tablicę, zaś w metalowym boksie po prawej wypalona do czerni ściana wywołać może tylko płacz zdjęciami tych, którzy zostali zamordowani.

Jaka jest „Europa” w Nowym Teatrze w inscenizacji Krzysztofa Warlikowskiego?

Z minuty na minutę coraz mocniej dochodzi do nas to, co Warlikowski pokazywał i mówił w swoim teatrze o okrucieństwie świata od lat – o tym, że jest bardziej z antyku i antycznej tragedii niż z dającego nadzieję i poczucie sensu istnienia chrześcijaństwa czy oświeceniowego racjonalizmu. Jednak do nas to nie docierało. Woleliśmy mieć nadzieję po zwycięstwie Solidarności (ale jakiej?), upadku komunizmu, w czasie transformacji, oczekując na wejście do luksusowej, a jednocześnie socjalnej Unii Europejskiej, i będąc już w niej, oraz zyskując członkostwo i ochronę NATO. To wszystko się dokonało, więc dlaczego jesteśmy tak bardzo przerażeni sobą, Polską, światem?

To prawda: od 1989 r. mordowano się na Bałkanach, w Afganistanie, Iraku, Iranie. Runęło World Trade Center. Jednak trzeba było dopiero drugiej agresji Rosji na Ukrainę, rzezi w Buczy i w Gazie, byśmy zdjęli różowe okulary i zaczęli na poważnie zastanawiać się, kim naprawdę jesteśmy, jaki jest człowiek, jaka ludzkość?

Magdalena Cielecka jako Assia i Andrzej Chyra (Europa)

Magdalena Cielecka jako Assia i Andrzej Chyra (Europa)

Foto: Magda Hueckel/ Nowy Teatr

Reklama
Reklama

Niestety: Europa, tak jak obie Ameryki, Azja i Afryka, ukrywa wciąż trupy w szafie, co w jakimś sensie objaśnia pochodzenie drzemiącego w nas zła. Ale jeśli nawet w końcu przyjmiemy to do wiadomości – nie mamy odpowiedzi na pytanie, co z tym dalej zrobić

Warlikowski starał się uświadomić te konteksty w „Hamlecie”, „Bachantkach”, „Dybuku”, „Burzy”, „(A)polonii”, „Wyjeżdżamy”, „Odysei. Historii dla Hollywood”. A nawet zaproponować nową wspólnotę w „Oczyszczonych”, „Aniołach w Ameryce” i „Krumie”. Językiem Eurypidesa, Szekspira, Sary Kane, Hanny Krall, J.M. Coetzeego, Hanocha Levina. Ale też Wajdi Mouwada, pisarza urodzonego w Libanie, a więc doświadczonego wojną w kraju, gdzie wedle mitologii porwano Europę, a który napisał monologi dla trzech kobiecych bohaterek „Opowieści afrykańskich według Szekspira” Warlikowskiego: Porcji, Desdemony i Kordelii. Trzech bolesnych sióstr porozrzucanych po tragediach Szekspira.

Teraz zaś stworzył – chciałoby się powiedzieć, by dopełnić przeczucia Warlikowskiego – postaci trzech nieznających się sióstr, córek Europy.

Czytaj więcej

Krzysztof Warlikowski opowiedział w Paryżu o ukrywaniu tożsamości

W ujęciu Mouwada i Warlikowskiego Europa jest jednocześnie Antygoną oraz Medeą

Nieznana dotąd matka wzywa je, by dotrzymać przysięgi danej bratu, że opowie o masakrze sprzed 75 lat. Przeżytej cudem, ale z poczuciem winy, co sprawiło, że w ujęciu Mouwada i Warlikowskiego Europa jest jednocześnie Antygoną oraz Medeą, i nie są to wyłącznie puste literackie nawiązania.

Gdy Europa w końcu zacznie mówić o swoim życiu, a w jej przypadku łatwiej jest milczeć, musimy znaleźć odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Dlaczego dorosła już kobieta, która jako dziewczynka ponosiła współodpowiedzialność za śmierć innych dzieci, była świadkiem rzezi i krwawych porachunków w plemieniu ofiar – przez długi czas nie chciała być matką, swoje dzieci zabija, zaś te, które się uratowały i rozpierzchły po świecie, porzuciła.

Reklama
Reklama

W takim życiorysie kryje się coś więcej niż historia bohaterki Mouwada – jest w niej najszersza gama życiorysów milionów kobiet, uwzględniając w tym gwałty i aborcje, chciane lub nie. Jednocześnie perspektywa córek wezwanych, by poznały historię matki jest skrajnie inna: poczynając od wściekłości i oburzenia z powodu ingerowania w dorosłe życie przez obcą w sumie osobę.

Czytaj więcej

„Elisabeth Costello” w Nowym Teatrze. Andrzej Chyra gra diabła i małpę

Megara (Magdalena Popławska gra ją z dezynwolturą w hipsterskich kaloszach), gdy jej matka pozbywała się dzieci – trzy razy poroniła, a teraz stara się mieć dziecko w związku LGBT dzięki dawcy nasienia, gejowi. Nosi imię żony Herkulesa, który poderżnął gardła trójce jej dzieci. Matka nadała je, by Megara nie wierzyła w szczęście, a potem się powiesiła. A jednak Megara chciałaby pokazać, jak można kochać dziecko.

Jovette, grana przez Maję Ostaszewską, z sarkazmem zwierza się, że mogłaby znaleźć szczęście w związku z bogatszym facetem, ale szuka niezależności, a konkretnie pracy w „branży humanitarnej”. Chce się opiekować niewidomymi – tymczasem ironia losu sprawia, że ma się zajmować psami przewodnikami. Trzecia córka to Wediaa (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik). Solenna, pełna miłości, ale i bólu. Poznajemy ją w sądzie, gdy zeznaje jako matka Zachariasza (Bartosz Gelner): syna oskarżonego o morderstwo i kanibalizm swojej dziewczyny, choć się do tego nie przyznaje.

Europę gra Andrzej Chyra, Assię Magdalena Cielecka

W zeszłorocznej prapremierowej inscenizacji „Przysięgi Europę” tytułową bohaterkę grała Juliette Binoche. Warlikowski rolę tę powierzył Andrzejowi Chyrze, występującemu na szpilkach, z głową owiniętą żałobnym szalem, w czarnych okularach zasłaniających twarz. Można odnieść wrażenie, że na początku mówi ostrym głosem Mai Komorowskiej, która w kinie moralnego niepokoju lub spektaklach Warlikowskiego dawała świadectwo trudnej prawdy. Ale też moralności i wiary. Chyra wprowadza aurę szekspirowskiej niejednoznaczności, ale też okrucieństwa, którego nie chce się tłumaczyć, bo jest klątwą – losem mocniejszym i gorszym niż człowiek mógłby chcieć.

Przy 80-letniej Europie wciąż obecna jest jak cień niema Europa-dziewczynka, pogrążająca się w nerwowych odruchach. Wcześniej widzimy ją na wideo, jak chce się ukryć w labiryncie pod sceną – ubrana w szkolną sukienkę, w masce, jaką znamy od czasu „(A)polonii”. Masce będącej znakiem tragedii przeżytej w dzieciństwie, powracającej jako trauma przez całe życie. Europę-dziewczynkę, a także ofiarę Zachariasza gra autor choreografii Claude Bardouil – również Sędzia w procesie syna Wediai.

Reklama
Reklama
Od lewej: Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Magdalena Popławska, Maja Ostaszewska

Od lewej: Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Magdalena Popławska, Maja Ostaszewska

Foto: Magda Hueckel / Nowy Teatr

Nie dajmy się nabrać na rzekomą banalność ujęcia Assi (Magdalena Cielecka), która z ramienia ONZ prowadzi śledztwo w sprawie masakry, jakiej Europa była uczestniczką. Tak: Assia może współtworzyć wrażenie luksusowego teatru, który podróżuje po drogich festiwalach. Cielecka, jak zwykle piękna, szczupła, perfekcyjna, dynamiczna, na szpilkach Louboutina, za które w Moliera2 trzeba zapłacić blisko 4 tysiące zł, gra do tego w blond peruce, która wpisuje postać w stereotyp słodkiej idiotki. Może podtrzymywać takie wrażenie szyld Organizacji Narodów Zjednoczonych, jaką Assia reprezentuje: wiadomo, organizacji o najbardziej szczytnych ideałach, która nic nie może, a kosztuje pierdyliardy, tak jak podróże VIP-ów po świecie, gdy Assia szuka ukrywającej się Europy.

„Europa”: jak żyć po zbrodniach?

To tylko jedna z wielu fasad niespełnionych ideałów ludzkości w spektaklu. Gdy zagłębić się w świat Warlikowskiego – nie bez znaczenia jest, że Małgorzata Hajewska-Krzysztofik grała w jego „Burzy”, spektaklu o potrzebie pojednania po Jedwabnem, Mirandę. Jej ślub z Ferdynandem był gestem pojednania i przebaczenia dzieci ofiar oraz katów. Można powiedzieć: minęły lata i bohaterka Hajewskiej-Krzysztofik musi się skonfrontować z synem, wstrząśnięta tym, skąd się wzięło jego okrucieństwo. Dlatego dopytuje, jakie trupy kryje szafa jego matki. Krzyczy o doskonałej klątwie, ciążącej nad ludzkością. I ma rację, co każe patrzeć z uwagą nie tylko na ofiary, ale też na tych, którzy dokonali niezrozumiałych dla nich samych zbrodni.

Między innymi dlatego Warlikowski mówi za Mouwadem, że w przeciwieństwie do antycznej tragedii w życiu człowieka nie można liczyć na interwencję deus ex machina, która przywróciłaby w świecie porządek. Assia ma jednak na świat swoje własne spojrzenie i nie warto jej lekceważyć. Okazuje się, że ona też pochodzi z rodziny doświadczonej pogromami. W świecie zdominowanym wciąż przez mężczyzn świadomie używa blond włosów jako barwy ochronnej, zaś szpilek jako broni. Tym bardziej, że lekcję fatum seksualności odebrała jako nastolatka – przy ojcu. Wciąż uważa go za dobrego człowieka, a jednak dzięki niemu dowiedziała się o podwójności ludzkiej natury, która jest również zwierzęca. W spektaklu motyw ten poszerza wątek psów. Tak bardzo dzisiaj uwielbiane, w „humanitarnej” pracy Jovette mogą opiekować się niepełnosprawnymi, ale jak przypomina Europa – psy mogą też mordować i rozrywać szczątki pomordowanych. Zachariasz potwierdza, że erotyka i śmierć (Eros i Tanatos) niebezpiecznie się kochają.

Czytaj więcej

Michał Merczyński: nowy spektakl Warlikowskiego i debiut Komasy w Nowym Teatrze
Reklama
Reklama

Co więc z Assią, skoro mamy jej nie traktować powierzchownie? Otóż Assia, która wie więcej o masakrze niż Europa i jej córki, przynosi swoim siostrom w cierpieniu elegancko zapakowane szpilki. Nie traktowałbym ich tym razem jako symbolu uprzedmiotowienia i seksualizowania kobiet. Europa mówi: trzeba się nauczyć żyć i chodzić na szpilkach bólu. Europa, grana przez mężczyznę, który też się tego musi nauczyć. To kobieca wersja szekspirowskiego Lira: nie tylko dekonstruuje świat córek, ale też stara się go z córkami uporządkować.

Assia daje też nadzieję na początku. W jej przypowieści o słońcu, które zajdzie na pół roku – kryje się nadzieja, że słońce kiedyś powróci. Nie jest to z pewnością deus ex machina, ale w świecie zbrodniarzy i kanibali liczy się i to.

Teatr
Teatr TV: Zamachowski jako Górski i Chyra jako Wilimowski. Kto wygrał ten mecz?
Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama