Reklama

Teraz my: kino kwitnie w krajach postkomunistycznych

W 2007 roku najciekawsze filmy dotarły na polskie ekrany z krajów postkomunistycznych. Polscy twórcy też budzą się z letargu.

Publikacja: 26.12.2007 23:17

Teraz my: kino kwitnie w krajach postkomunistycznych

Foto: kino świat international

Artyści z krajów mających za sobą doświadczenie totalitaryzmu blisko dwadzieścia lat po upadku muru berlińskiego dojrzeli do rozliczeń z przeszłością. Opisują też życie swoich narodów po transformacji, przyglądają się kondycji współczesnego człowieka. Najbardziej pasjonujące filmy powstają dziś w Niemczech, Rumunii, Czechach, Rosji czy Bośni. Najlepszym obrazem roku były „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni” Cristiana Mungiu. Poprzez historię dziewczyny poddającej się nielegalnej aborcji u schyłku dyktatury Ceausescu 40-letni reżyser opisał Rumunię, jaką zapamiętał z wczesnej młodości. Smutny kraj smutnych ludzi, na których prywatnym życiu odcisnął swoje piętno reżim.

Ogromną mądrością odznacza się „Życie na podsłuchu” Floriana von Donnersmarcka. W opowieści o funkcjonariuszu Stasi podsłuchującym znanego pisarza nie ma cienia rewanżyzmu. To zapis tragedii ludzi wtłoczonych w machinę policyjnego systemu opierającego się na inwigilacji i ograniczaniu wolności obywateli.

Wielkim rozliczeniem z XX wiekiem i narodowym charakterem Czechów okazał się film „Obsługiwałem angielskiego króla” Jiříego Menzla. Młoda Bośniaczka Jasmila Zbanić w „Grbavicy” pokazała, jak bolesne, niezabliźnione rany pozostawiła w psychice jej rodaków wojna na Bałkanach. O konflikcie czeczeńskim opowiedział Aleksander Sokurow w „Aleksandrze”. Zrobił to, nie epatując okrucieństwem, krwią, śmiercią. Wizyta starej Rosjanki w obozie wojskowym uzmysławia żołnierzom i widzom najprostszą prawdę – że przemoc i agresję zaczynamy traktować jako normę, a one normą nie są.

W kinematografiach zachodnich podobnie mądre spojrzenie na historię można było znaleźć w „Królowej”, w której Stephen Frears opisał walkę między tradycją a nowoczesnością, jaka toczy się w brytyjskich elitach władzy. Polscy artyści ciągle boją się tematów politycznych i społecznych. O rozliczenia z przeszłością pokusił się tylko Andrzej Wajda w dawno oczekiwanym „Katyniu”. Być może ten film, nieco pomnikowy i schematyczny, ale przecież bardzo ważny, otworzy teraz drogę następnym. Jednak choć na razie nie mamy polskiego „Życia na podsłuchu”, w naszym kinie też zaczyna się coś dziać. Interesujące filmy stworzyli artyści mający własny, wyrazisty styl. „Sztuczki” Andrzeja Jakimowskiego i „Pora umierać” Doroty Kędzierzawskiej są z pozoru różne. Bohaterem pierwszego jest dziecko, drugiego – stara kobieta. Jeden mówi o wchodzeniu w życie, drugi – o odchodzeniu. A jednak łączy je podobna wrażliwość: mają w sobie tęsknotę za uczuciem, za ładem. Oba niosą nadzieję, która w polskim kinie, ogarniętym w ostatnich latach depresyjnymi nastrojami, jest czymś nowym. I coraz częstszym. Na przekór wszystkiemu szczyptę nadziei zostawia też swoim bohaterom Tomasz Wiszniewski w świetnym filmie „Wszystko będzie dobrze”. Gejzerem optymizmu jest „Rezerwat” debiutanta Łukasza Palkowskiego.

Obok komedii romantycznych mieliśmy więc w ubiegłym roku na ekranach kilka ambitnych, ponadczasowych przypowieści. Na dużych międzynarodowych festiwalach reprezentowały polskie kino współprodukcje Petera Greenawaya („Nightwatching”) i Kena Loacha („Polak potrzebny od zaraz”). Działa Polski Instytut Sztuki Filmowej i nowy system finansowania naszej kinematografii. To napawa optymizmem. Teraz pozostaje nam liczyć na odwagę naszych artystów i filmy śmiało mierzące się z polską rzeczywistością.

Reklama
Reklama

Tylu Polaków uznało w tym roku, że jednak warto się wybrać do kina

- „Sztuczki”, reż. Andrzej Jakimowski, dystr. Kino Świat International

- „Pora umierać”, reż. Dorota Kędzierzawska, dystr. Best Film

- „Wszystko będzie dobrze”, reż. Tomasz Wiszniewski, dystr. ITI Cinema

- „Ranczo Wilkowyje”, reż. Wojciech Adamczyk, dystr. Forum Film

- „Hania”, reż. Janusz Kamiński, dystr. Kino Świat International

Reklama
Reklama

- Brak filmów rozliczających naszą najnowszą historię

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama