Reklama

Europa coraz bardziej lubi polskich reżyserów

W Bratysławie Mariusz Treliński wystawi „Orfeusza i Eurydykę”, w Lyonie Grzegorz Jarzyna – „Gracza”.

Publikacja: 02.12.2008 03:01

Mariusz Treliński

Mariusz Treliński

Foto: Rzeczpospolita, Marcin Łobaczewski MŁ Marcin Łobaczewski

„Orfeusz i Eurydyka” to najdłużej powstający spektakl Mariusza Trelińskiego. Dzieło Glucka zamierzał zrealizować w Warszawie w 2006 r., ale kierowanie Operą Narodową przejął Janusz Pietkiewicz i premiera zniknęła z planów. Rozpoczęły się spory o to, by umieścić ją na scenie. Udało się, ale w Słowackim Teatrze Narodowym w Bratysławie. Premiera odbędzie się w piątek.

– Tak naprawdę prace nad przedstawieniem zacząłem pięć lat temu, wtedy powstały pierwsze projekty – mówi „Rz” Mariusz Treliński. Pomysłem był zainteresowany Placido Domingo, który chciał wystawić „Orfeusza i Eurydykę” w reżyserii Polaka w kierowanej przez siebie Operze w Waszyngtonie, jednak premiera musiałaby być najpierw przygotowana w Warszawie.

– Mimo upływu lat moja koncepcja się nie zmieniła

– tłumaczy Treliński. – Słynny mit, który przedstawił Gluck, będzie miał współczesny i ludzki wymiar. „Orfeusza i Eurydykę” przedstawię jako sceny z życia małżeńskiego, trochę jak u Ingmara Bergmana. Mitologiczne piekło będzie zatem piekłem rozstania bohaterów, niebo symbolizuje ludzkie pojednanie.

Wybór Bratysławy na premierę „Orfeusza i Eurydyki” nie jest przypadkowy. To właściwie miasto rodzinne współpracownika Mariusza Trelińskiego, Borisa Kudlički, który tu ukończył studia scenograficzne. A Słowacki Teatr Narodowy po kilkunastu latach budowy otrzymał nową siedzibę i teraz chce być sceną atrakcyjną dla zagranicznych artystów oraz widzów. – To bardzo piękny, ale kameralny teatr – mówi Mariusz Treliński. – W przypadku „Orfeusza i Eurydyki” owa kameralność okazała się pomocna. Widz będzie bliżej bohaterów i ich przeżyć.

Reklama
Reklama

Jak będzie jednak, gdy spektakl przeniesie się na wielką scenę warszawskiej Opery Narodowej, która współuczestniczy w jego powstawaniu? – Boris tak zaprojektował scenografię, że i w tych warunkach przedstawienie nie zatraci kameralnego charakteru – uważa Mariusz Treliński.

W Warszawie premierę zaplanowano na 23 maja. – Miała być w październiku, ale zdecydowałem się na przyspieszenie, gdyż część planów poprzedniego kierownictwa na ten sezon Opery Narodowej została jedynie naszkicowana na papierze – dodaje reżyser. Na warszawskiego „Orfeusza” ma przyjechać Placido Domingo. – Nie wiem, czy szybkie przeniesienie przedstawienia do Waszyngtonu będzie możliwe – zdradza „Rz” Treliński. – Kryzys zmusił amerykańskie teatry do oszczędności, ale Placido podtrzymuje swoje zainteresowanie tym projektem.

Nie wiadomo natomiast, czy polscy widzowie będą mieli okazję obejrzeć spektakl Grzegorza Jarzyny, choć jego zagraniczny debiut operowy zapowiada się sensacyjnie. Polaka zaprosiła Opera w Lyonie, po Paryżu jest to najważniejsza scena we Francji. Grzegorz Jarzyna zrealizuje tam rzadko wystawiane dzieło Prokofiewa „Gracz”, będące adaptacją powieści Dostojewskiego. Utwór o hazardzie, miłości i zakamarkach ludzkiej duszy ma walor uniwersalny. Premiera odbędzie się 22 stycznia.

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama