W krótkim, trzyminutowym, nagranym wcześniej przemówieniu Johnson mówił, że będący wynikiem referendum, czyli woli większości brexit jest początkiem nowych relacji z Unią Europejską.
- Dla wielu osób to zadziwiający moment. Moment nadziei, o którym myśleli, że nigdy nie nadejdzie. Dla innych - moment złości i poczucia straty. Jest i trzecia grupa, być może największa, która martwi się, że ta polityczna kłótnia nigdy się nie skończy - mówił Johnson.
Premier stwierdził, że rozumie wszystkie te odczucia i jego oraz rządu zadaniem będzie zjednoczenie podzielonego kraju i poprowadzenie go w dalszą drogę.
- Najważniejsze, co chcę powiedzieć: to nie jest koniec, tylko początek. Moment, w którym wstaje świt nowej ery i podnosi się kurtyna przed następnym aktem naszego wielkiego narodowego teatru - mówił wzniośle Johnson.
Premier podkreślił, że dzięki brexitowi Wielka Brytania będzie wstanie wprowadzić w życie zmiany, których chcieli ci obywatele, którzy w referendum poparli opuszczenie UE: zmiany polityki imigracyjnej czy zasad handlu z innymi krajami.
- To jest zdrowe i słuszne, demokratyczne rozwiązanie - stwierdził szef brytyjskiego rządu. - Przez prawie 50 lat istnienia Unia Europejska rozwinęła się w kierunku, który nam już nie odpowiada, który do nas już nie pasuje.
Johnson zauważył, że Brytyjczycy dwukrotnie opowiedzieli się za brexitem - pierwszy raz w referendum, drugi - wskazując w wyborach parlamentarnych rządy konserwatystów.
Punktualnie o północy czasu polskiego, o 23 czasu brytyjskiego skończy się era członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Teraz Wyspy czeka 11-miesięczny okres przejściowy.