W czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że testy wykazały obecność koronawirusa SARS-CoV-2 u kolejnych 34 151 osób - to najwyższa dobowa liczba nowych przypadków od początku epidemii. W związku z sytuacją epidemiczną rząd wprowadzi kolejne ograniczenia praw obywatelskich i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej.
Zamknięte zostaną przedszkola i żłobki (z wyjątkami), wielkopowierzchniowe detaliczne sklepy budowlane i meblowe oraz salony fryzjerskie i kosmetyczne. Zaostrzone zostaną limity osób mogących jednocześnie przebywać w miejscach kultu religijnego oraz dużych sklepach. Działalność obiektów sportowych zostanie ograniczona wyłącznie dla sportu zawodowego. Te i dotychczas wprowadzone obostrzenia mają obowiązywać od najbliższego weekendu do 9 kwietnia.
Dowiedz się więcej: Koronawirus w Polsce. Jakie nowe obostrzenia wprowadza rząd?
Dane resortu zdrowia oraz konferencję premiera i ministra zdrowia skomentował na antenie TVP Info dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.
- Dzisiejsze dane przerażają, mocno przerażają. Mówią, w którym momencie pandemii jesteśmy. Jesteśmy bardzo wysoko, oby na szczycie, ale nie jesteśmy tego pewni - ocenił.
- 70-80 proc. tych zdarzeń zależy od nas, od naszej odpowiedzialności, solidarności, także od tych zaleceń sanitarnych, o których słyszeliśmy. To jest wszystko niezwykle ważne, żebyśmy przede wszystkim to egzekwowali, żebyśmy nad tym wszyscy pracowali, żebyśmy się wszyscy wobec tego starali. Im szybciej to zrobimy, tym szybciej z tego wyjdziemy - stwierdził.
Według niego, wszystkie obostrzenia "pomogą w zmniejszeniu liczby zakażeń".
Rząd zmniejszy liczbę osób, mogących jednocześnie przebywać w miejscach kultu religijnego, zmieniając limit z 1 na 15 do 1 osoby na 20 metrów kwadratowych. Zdaniem Sutkowskiego, te ustalenia "wzbudzają zupełnie niepotrzebne kontrowersje".
- Ale najważniejsze jest egzekwowanie - razy trzy, przestrzeganie - razy trzy. To jest istota wszystkiego - mówił prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.
Czytaj także: Lockdown. Konfederacja chce wnikliwej kontroli NIK u premiera i ministra zdrowia
Według Sutkowskiego, wprowadzenie dodatkowych obostrzeń przyniosło efekt w woj. warmińsko-mazurskim, a krzywa zakażeń SARS-CoV-2 została w tym regionie "wypłaszczona".
Dr Sutkowski był pytany o "obchodzenie obostrzeń", a w tym kontekście o osoby, które zapisują się np. do Związku Przeciągania Liny, by móc korzystać z obiektów sportowych, których działalność została ograniczona przez rząd.
- Tłumaczenie od roku nie powstrzymało co niektórych od szukania różnego rodzaju koronawytrychów, żeby tylko można było funkcjonować albo żeby można było spełniać swoje przyjemności, podkreślam, swoje - skomentował.
- Niestety patrzę na to z dużym rozczarowaniem, jako obywatel, ale także jako lekarz - dodał.
Koronawirus w Polsce - najnowsze dane:
Rekordowo wysoka liczba pacjentów z koronawirusem
Ponad 34 tys. przypadków. Rekordowa liczba zakażeń
- Nie widzę tutaj w tym zakresie postępu, a wręcz przeciwnie, mam wrażenie, ze z miesiąca na miesiąc jeśli chodzi o egzekwowanie tych obostrzeń, jeśli chodzi o zachowania części Polaków, jest coraz gorzej. Obawiam się, że tutaj potrzebne jest przede wszystkim bardzo mocne rygorystyczne przestrzeganie tego prawa - mówił Sutkowski wyrażając nadzieję, by zasada "zero tolerancji" w stosunku do "niektórych tego typu zjawisk obowiązywała nas wszystkich".