Niezależne centrum obrony praw człowieka „Wiosna" niemal codziennie uzupełnia listę więźniów politycznych na Białorusi. W środę widniało na niej 476 nazwisk. Są na niej jednak wyłącznie osoby, które formalnie zostały już uznane za więźniów politycznych (po weryfikacji wszystkich okoliczności sprawy), ale szacuje się, że bezprawnie pozbawionych wolności w kraju Aleksandra Łukaszenki może być wiele więcej.

Niezależny białoruski portal Nasza Niwa, powołując się na własne źródła, twierdzi, że wielu więźniów politycznych otrzymało już propozycję wolności. Musieliby jednak napisać odpowiedni list, w którym przyznają się do winy, przepraszają za swoje czyny i proszą o ułaskawienie „prezydenta Białorusi", przeciwko któremu protestowali i którego nie uznają za demokratycznie wybranego przywódcę.

Z relacji Naszej Niwy wynika, że ci, co odwiedzali więźniów politycznych i składali takie propozycje, przedstawiali się jako pracownicy Czerwonego Krzyża. Jednak międzynarodowa organizacja sprostowała, że nie ma dostępu do osób, które znajdują się za kratami na Białorusi.

– Do nas również docierają informacje o tym. W przeszłości już zdarzały się sytuacje, gdy ludzi wręcz zmuszano do zwracania się z prośbą o ułaskawienie do Łukaszenki. Było to po wyborach prezydenckich w 2010 roku [do więzienia trafili wtedy wszyscy opozycyjni kandydaci – przyp. red.] – mówi „Rzeczpospolitej" Waliancin Stefanowicz, znany białoruski prawnik i wiceszef „Wiosny". – Opowiadamy się za szeroką amnestią, na podstawie której powinni uwolnić wszystkich więźniów politycznych bez wyjątku. Bo dobrowolne przyznanie się do winy i przeprosiny w przypadku większości z tych ludzi nie wschodzą w grę. Siedzą w więzieniu za swoje przekonania – dodaje. Przypomina jednak, że wyroki polityczne zapadają w białoruskich sądach niemal codziennie.

W środę sąd w Brześciu skazał na dwa lata kolonii karnej opozycyjną działaczkę Palinę Szarendę-Panasiuk, matkę dwójki nieletnich dzieci. Zarzuty dotyczyły m.in. „stawiania oporu" funkcjonariuszom milicji oraz „znieważenia prezydenta".

– Jesteście stalinowską trójką, żandarmerią polową, nie jesteście sądem (...) bierzecie udział w represjach politycznych – mówiła podczas ostatniego słowa. Jej mąż Andruś Szarenda, również brzeski opozycjonista, przebywa w areszcie domowym wraz z dziećmi, czeka na swój wyrok sądowy. Obrońcy praw człowieka alarmują zaś, że więźniowie polityczni są często torturowani i poddawani presji psychologicznej.

Białoruscy komentatorzy nie wykluczają, że Aleksander Łukaszenko po raz kolejny będzie próbował doprowadzić do ocieplenia relacji z Zachodem, by sankcje Unii Europejskiej były jak najmniej dotkliwe.

Zwłaszcza że po uprowadzeniu samolotu Ryanaira z opozycjonistą Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie Europa nie chce ograniczać się do sankcji personalnych. Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell zapowiadał w środę, że decyzja zapadnie jeszcze w czerwcu i że sankcje, jeżeli będzie zgoda wszystkich państw UE, uderzą w najważniejsze sektory białoruskiej gospodarki.

– Więźniowie polityczni już nieraz byli przedmiotem targów pomiędzy reżimem a Zachodem. Widocznie władze w Mińsku znów czują potrzebę poszukiwania jakiegoś wspólnego języka. Sytuacja gospodarcza jest kiepska, a presja Rosji narasta – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksander Klaskouski, czołowy białoruski politolog.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

– Władze Białorusi nie pójdą jednak na żadne zmiany w kierunku demokratyzacji. System jest dopasowany do jednej osoby i może się zawalić, jeżeli wykona jakikolwiek nieprzemyślany ruch – dodaje.