Reklama

Czy małe kraje mają siedzieć cicho

Chcąc ratować rozwój Unii, Nicolas Sarkozy i Angela Merkel przyjmują rolę brutalnych karbowych, którzy przywołują do porządku niepokornych: dziś Lecha Kaczyńskiego, a jutro pewnie Vaclava Klausa – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
Czy małe kraje mają siedzieć cicho

Foto: AFP

Ledwie Francja objęła przewodnictwo w Unii, a już prezydent Nicolas Sarkozy zaczyna sugerować zmiany, które wiele dają do myślenia. Oto francuski przywódca proponuje, aby następne prezydencje trwały nie jak obecnie sześć miesięcy, lecz 18, i aby w tym czasie Unią wspólnie kierowały trzy państwa. Pomysł Pałacu Elizejskiego od razu skojarzono z faktem, że w kolejce do przewodzenia Unii czekają Czechy.

Niechęć czeskiego prezydenta Vaclava Klausa do traktatu lizbońskiego mąci spokój Sarkozy’ego, który chce jak najszybszego wprowadzenia dokumentu w życie. Co gorsza, po Czechach w kolejce do prezydencji stoi Szwecja – kraj, w którym także coraz częściej odzywają się głosy sceptyczne wobec Unii. Specjaliści kręcą głowami. Wspólna prezydencja trzech państw to idealne pole do konfliktów. Przestrzegają, że w takiej układance decydować będzie najsilniejszy gracz. Inni dodają jeszcze, że to symboliczny koniec zasady zakładającej, iż małe i duże kraje są w Unii równe. Czy zatem mali – jak radził niegdyś Polakom Jacques Chirac – mają siedzieć cicho?

Pozostało jeszcze 87% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama